Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn: Pan jest pokarmem w trudzie nowego życia

wielkanoc02

1. Męka i zmartwychwstanie Pana ukazują nam dwie drogi: jedną, którą cierpliwie znosimy, i drugą, której pragniemy. Może nam bowiem dać tę drugą Ten, który zechciał znieść dla nas tę pierwszą. Ukazał nam w ten sposób, jak bardzo nas miłuje, i zechciał, abyśmy wierzyli, że da nam swoje własne dobra, skoro zechciał dzielić z nami nasze złe doświadczenia. My się urodziliśmy, więc i On się urodził. Ponieważ my mamy umrzeć, On też umarł. To są dwie rzeczy, które znamy w naszym życiu: początek i koniec, narodziny i śmierć. Rodząc się rozpoczynamy trudy życia, umierając udajemy się w nieznane. Te dwie rzeczy znamy: narodziny i śmierć. Pełno jest tego w naszym świecie. Nasz świat to ziemia, świat aniołów to niebo. Nasz Pan więc przybył do tego świata ze świata innego, do świata śmierci ze świata życia, do świata trudu ze świata szczęścia. Przybył przynosząc nam swoje dobra i cierpliwie zniósł nasze złe doświadczenia. Swoje dobra nosił w ukryciu, nasze zło otwarcie przecierpiał. Ukazał się jako człowiek, w ukryciu był Bogiem. Ukazał słabość, ukrył godność. Ukazał ciało, ukrył Słowo. Ciało doznawało cierpienia, a gdzie było Słowo, gdy ciało cierpiało? Słowo nie milczało, ponieważ pouczało nas o cierpliwości. Oto Chrystus Pan zmartwychwstał trzeciego dnia. Gdzie są zniewagi Żydów? Gdzie są zniewagi krzyczących jak w obłędzie przywódców żydowskich, którzy zabili lekarza? Przypomnijcie sobie, umiłowani, co słyszeliście, gdy czytano opis Jego męki. „Jeśli jest Synem Bożym, to niech zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Jeśli jest Synem Boga, niech ocali samego siebie” (por. Mt 27,40-43). Słyszał te słowa i milczał. Zanosił błagania za tych, którzy wypowiadali takie słowa, ale się nie objawiał. W innej bowiem Ewangelii napisane jest, że głośno wołał za nimi i mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23,34). Widział tam przyszłych swoich uczniów, widział tych, którzy w Niego mieli wkrótce uwierzyć, chciał, aby im zostało przebaczone. On, nasza głowa, wisiał na krzyżu, ale rozpoznawał na ziemi swoje członki.

2. Gdy odczytywano księgę Dziejów Apostolskich, już wtedy słyszeliście, jak wtedy, gdy przybyli do Jerozolimy dziwili się, że Apostołowie i ci, którzy byli z nimi, mówili z natchnienia i pouczenia udzielonego im Ducha Świętego językami wszystkich narodów, których się nigdy nie uczyli, Piotr apostoł przemówił do zdumionych tym cudem i wyłożył im, że oni z nieświadomości dokonali tego zła, że zabili Pana. Bóg natomiast wypełnił swój zamysł, aby za cały świat została przelana niewinna krew i aby zostały zgładzone grzechy wszystkich wierzących. Umarł bowiem ten, w którym nie można było znaleźć grzechu. Istniał dłużny zapis naszych grzechów, diabeł dzierżył cyrograf przeciw nam, trzymał tych, których oszukał, miał w ręku tych, których pokonał. Wszyscy byliśmy dłużnikami, skoro wszyscy ludzie rodzą się przejmując należne im dziedzictwo, ale została przelana krew bez winy i zgładziła zapis dłużny wynikający z grzechu. Ludzie opisani w Dziejach Apostolskich, którzy uwierzyli, gdy Piotr przemawiał, poruszeni mówili: „Co mamy czynić, bracia, powiedzcie nam”. Nie mieli nadziei, że tak wielka zbrodnia może im być wybaczona. Powiedziano im: „Czyńcie pokutę i niech każdy ochrzci się w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, a będą odpuszczone wasze grzechy”. Które grzechy? Wszystkie! Jak to wszystkie? Nawet tak wielki grzech, że zabiliście Chrystusa. Co mogliście uczynić bardziej zbrodniczego od zabicia waszego Stworzyciela, który dla was stał się stworzeniem? Jakie cięższe wykroczenie można popełnić niż zabić lekarza? Odpuszczone jednak jest nawet to. Powiedziano im bowiem: wszystkie grzechy będą odpuszczone. Działaliście brutalnie i przelaliście niewinną krew, wierzcie i pijcie to, co przelaliście. Tam więc byli ci, którzy tracąc nadzieję mówili: „Co mamy uczynić?” i usłyszeli, że wierząc w Tego, którego zabili, mogą otrzymać przebaczenie tak wielkiej zbrodni. Byli tam, widział ich, widział przed swoim krzyżem tych, których przewidział przed założeniem świata. Za nich się modlił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Oni zabijali lekarza, zaś lekarz ze swojej krwi przygotował lekarstwo dla zabójców. Wielkie miłosierdzie i chwała! Co nie zostało im przebaczone, skoro przebaczono im fakt, że zabili Chrystusa? A zatem, najmilsi, nikt nie powinien wątpić, że w obmyciu odrodzenia wszystkie, zarówno małe jak i duże grzechy są odpuszczone. To co czytaliśmy jest wielkim i czytelnym przykładem. Nie ma cięższego grzechu niż zabicie Chrystusa. Skoro więc to zostało przebaczone, co miałoby pozostać w ochrzczonym wierzącym jako nieprzebaczone?

3. Rozważmy jednak, najdrożsi, zmartwychwstanie Chrystusa, ponieważ tak jak Jego męka wskazywała na wasze stare życie, tak Jego zmartwychwstanie jest sakramentem życia nowego. Dlatego Apostoł mówi: „Zostaliśmy pogrzebani z Chrystusem przez chrzest w śmierci, abyśmy jak Chrystus powstali z martwych, tak więc również my postępujmy w nowości życia” (Rz 6,4). Uwierzyłeś, zostałeś ochrzczony, twoje stare życie umarło, zostało zabite na krzyżu, pogrzebane we chrzcie. Pogrzebane zostało stare życie, w którym żyłeś w sposób zły, więc niech powstanie nowe. Żyj dobrze! Tak żyj, abyś był żywy! Tak żyj, abyś nie umarł, gdy będziesz umierał. Weźcie pod uwagę, najdrożsi, co w Ewangelii Pan powiedział do człowieka, którego uzdrowił: „Oto wyzdrowiałeś, nie grzesz więcej, aby coś gorszego ci się nie przytrafiło” (J 5,14). W tej wypowiedzi ujął także nas i wprowadził w wielkie zakłopotanie, lecz Jemu nigdy nie będzie brakowało miłosierdzia. Ochrzczonym dał przecież modlitwę, gdyż tutaj nie da się żyć bez grzechu, abyśmy codziennie mówili: „Odpuść nam nasze winy” (Mt 6,12). Jesteśmy winni, jest to nieustanne zagrożenie, a my nie przestajemy być dłużnikami. Dlatego codziennie mówimy, żeby było nam odpuszczone. Nie powinniśmy jednak spoczywać sobie jakby spokojnie w czynach bezwstydnych, występkach i zbrodniach. Grzechy nie powinny być naszymi przyjaciółmi, wymiotujmy nimi, znienawidźmy je. Nie wracajmy zwyczajem psa do tego, co zwymiotowaliśmy (por. 2 P 2,22). Nawet jeśli są obfite, to nich obfitują u ludzi im niechętnych, a nie kochających i pilnie ku nim podążającym. Kto bowiem chce się przyjaźnić z grzechami, będzie nieprzyjacielem Tego, który przyszedł grzechy usuwać, a sam nie miał żadnego grzechu. Bracia moi, zważcie na to, co mówię: przyjaciel choroby jest nieprzyjacielem lekarza. Gdybyś chorował na ciele i gdyby przyszedł do ciebie lekarz wykonujący swój zawód, powiedz mi, czego on by chciał przychodząc do ciebie? Czego by chciał, jeśli nie twojego uzdrowienia? Gdyby był twoim przyjacielem, musiałby być nieprzyjacielem gorączki. Jeśli zaś ty miłowałbyś swoją gorączkę, on nie miłowałby ciebie. Znienawidź więc swoją gorączkę. To przeciw niej wszedł do twojego domu, przeciw niej wstąpił do twojego pokoju, przeciw niej doszedł do twojego łóżka, przeciw niej dotknął twojej tętnicy, przeciw niej dał ci zalecenia, przeciw niej przygotował i dał ci lekarstwa. Cały jest przeciw niej, cały za tobą. Jeśli więc on cały jest przeciw gorączce, a cały za tobą, kochając gorączkę sam będziesz przeciw sobie. Odpowiesz mi: przecież wiem. Odpowiesz mi i powiesz: co to byłby za człowiek, który kochałby gorączkę? Również i ja wiem, że chory nie kocha gorączki, lecz kocha to, co prowadzi do gorączki. Co powiedział lekarz, gdy przyszedł do ciebie uzbrojony w sztukę przeciw twojej gorączce? Mówi ci życzliwie: nie pij nic zimnego. Usłyszałeś od lekarza, wroga twojej gorączki, żebyś nie pił nic zimnego. Gdy jednak lekarz wyszedł, gorączka mówi: napij się zimnego. Gdy przemówi do ciebie gorączka, masz powiedzieć: to jest wrzenie gorączki. Zaczyna przemawiać do ciebie milczące nakłanianie, pojawia się suchość w gardle, pobudza umiłowanie czegoś zimnego. Pamiętaj, co ci powiedział lekarz, nie pij. Lecz lekarza nie ma, a gorączka jest. Co powiedział lekarz? Chcesz pokonać gorączkę? Nie wierz więc jej. Jeśli dołączysz do lekarza w działaniach przeciw gorączce, będzie was dwóch. Jeśli zgodzisz się z gorączką, lekarz przegra, lecz ze szkodą dla chorego a nie lekarza. Niech więc będzie od nas dalekie, żeby Chrystus lekarza został zwyciężony w tych, których poznał i przeznaczył, ponieważ „ich też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił; tych zaś, których usprawiedliwił, tych też obdarzył chwałą” (Rz 8,29-30). Trzymajmy na wodzy wady, powściągnijmy pożądania, niech diabeł i jego aniołowie wiją się z zawiści. „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31)

4. Zacznijcie więc przez dobre życie czynić duchoto to, co Chrystus ukazał nam przez zmartwychwstanie swojego ciała. Tylko nie spodziewajcie się od razu posiadać tego samego, czyli tych samych właściwości, tej samej prawdy i nieskazitelności ciała. To jest zapłata za wiarę, więc gdy upłynie dzień wypłacona zostanie należność. Teraz podejmijmy trud pracy w winnicy i czekajmy na koniec dnia. Ten, który nas zatrudnił do pracy, nie porzuci nas, żebyśmy osłabli. Jak człowiek, który ma przygotowaną zapłatę na koniec dnia, karmi swojego robotnika podczas pracy, tak samo Pan karmi i nas trudzących się pośród tego świata nie tylko pokarmem dla żołądka, lecz także pokarmem dla umysłu. Gdyby On nas nie karmił, ja bym nie przemawiał. Ponieważ On karmi nas słowem, dlatego my tak postępujemy, że przemawiamy to słowo kierując pokarm do waszych umysłów a nie żołądków. Gdy jesteście głodni, przyjmujecie, gdy ucztujecie, jesteście zadowoleni. Czego się domagacie, jeśli nie dociera do waszego umysłu żaden pokarm? Lecz kimże my jesteśmy? Jego służącymi, Jego niewolnikami. Z Jego a nie z naszego magazynu bierzemy to, co wam podajemy. Tym samym także my podtrzymujemy swoje życie, ponieważ razem z wami jesteśmy sługami. A czym wam usługujemy: Jego chlebem czy samym chlebem? Każdy człowiek, który zatrudnia robotnika do swojej winnicy, może dać mu chleb, ale nie siebie. Chrystus zaś samego siebie daje swoim robotnikom, samego siebie udziela w chlebie, samego siebie daje w nagrodę. Nie dzieje się to jednak tak, żebyśmy mieli powiedzieć: jeśli już Go spożywamy, to co nam zostanie na końcu? My spożywamy, ale On się nie kończy. Posila spragnionych, ale sam nie upada na siłach. Karmi teraz pracujących, których odpłata nie doznaje uszczuplenia. Co zaś lepszego moglibyśmy otrzymać niż On? Gdyby miał coś lepszego, dałby nam to, lecz nic nie jest lepsze od Boga, a Chrystus jest Bogiem. Posłuchaj: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga” (J 1,1-2). Kto to rozumie? Kto pojmuje? Kto ogarnia? Kto to ogląda umysłem? Kto potrafi poprawnie rozważyć? Nikt. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14). Do tego cię wzywa, żebyś pracowicie się trudził. „Słowo stało się ciałem”. Samo Słowo cię wzywa: Słowo będzie twoją chwałą, Pan będzie twoją zapłatą.

Augustyn, Mowa 229 E (Na drugi dzień Wielkanocy)

Tłum. P.M.Szewczyk

___________________________________

Przez całą Oktawę Zmartwychwstania Pańskiego codziennie na portalu Patres.pl znajdziecie jedną mowę św. Augustyna wygłoszoną podczas obchodów Wielkanocy w IV wieku po Chrystusie. Zapraszamy do przeżywania wielkanocnej radości z Ojcami Kościoła! Do tej pory opublikowaliśmy następujące teksty:

Wigilia Paschalna

Niedziela Zmartwychwstania

Wtorek w oktawie

Środa w oktawie

___________________________________

Serdecznie Was zapraszamy do współtworzenia portalu Patres.pl. Bardzo nam pomagacie promując naszą pracę wśród znajomych zarówno dobrym słowem jak i korzystając z portali społecznościowych. Jesteśmy na Facebooku! Możecie polubić fanpage i udostępniać publikowane przez nas posty. Będziemy też bardzo wdzięczni za wsparcie finansowe portalu. Dzięki tym środkom, będziemy w stanie zamieszczać więcej przekładów i artykułów! I nie zapomnijcie dopisać się na listę odbiorców newslettera, żeby otrzymywać powiadomienia o nowych publikacjach!

 

Dodaj Komentarz

Newsletter

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Ja bowiem wiem i wierzę, że nawet po swoim zmartwychwstaniu Jezus był w ciele. A kiedy przyszedł do Piotra z towarzyszami, powiedział do nich: „Weźcie, dotknijcie mnie i zobaczcie, że nie jestem bezcielesnym demonem”. I natychmiast dotknęli Go i uwierzyli, trzymając się mocno Jego ciała i ducha. Dlatego też śmiercią wzgardzili i okazali się ponad śmierć wyżsi.
Ignacy z Antiochii, List do Smyrneńczyków, II wiek po Chr.