Mowa Leona Wielkiego na Narodzenie Pańskie

Leon Wielki był biskupem Rzymu w V wieku po Chrystusie. W tym okresie historii Kościoła bardzo żywe były spory nazywane „chrystologicznymi”, podczas których kształtowała się nauka Kościoła o tym, co boskie, i o tym, co ludzkie w Chrystusie, a także o formie jedności między tymi rzeczywistościami w jednym Panu. Prawda, że uroczystość Narodzenia Pańskiego jest doskonałą okazją, żeby właśnie o tym powiedzieć z ambony do wiernych. Przeczytajcie kazanie na Boże Narodzenie wygłoszone w Rzymie przez papieża Leona Wielkiego.

Mowa XXVIII (VIII na Narodzenie Pańskie)

(1) Skoro wszystkie boskie pisma zachęcają nas, umiłowani, abyśmy zawsze radowali się w Panu, dzisiaj bez wątpienia jesteśmy zaproszeni do jeszcze większej duchowej radości, ponieważ jaśnieje nam blask tajemnicy Narodzenia Pańskiego, abyśmy zbliżając się do tego niewypowiedzianego i pełnego miłosierdzia pochylenia się Boga, przez które Stwórca ludzi zechciał stać się człowiekiem, znaleźli się w Jego naturze, którą w naszej czcimy. Bóg bowiem, Boży Syn, jednorodzony wiecznego i niezrodzonego Ojca, pozostając nieustannie w postaci Bożej i będąc niezmiennie i poza czasem dokładnie tym, czym jest Ojciec, przyjął bez uszczerbku dla swojego majestatu postać sługi, aby przyjąć nas w sobie i siebie w nas nie odrzucić. Dlatego dokonała się taka wspólnota w zjednoczeniu obu natur zachowujących swoje właściwości, że cokolwiek tam jest boskiego, nie jest odłączone od człowieczeństwa, a cokolwiek jest ludzkiego, nie jest oddzielone od boskości.

(2) Świętując więc, umiłowani, dzień narodzenia Pana i Zbawcy, rozmyślajmy nad tym, jak błogosławiona Dziewica zrodziła w sposób czysty, abyśmy wierzyli, że nie było ani jednej chwili, w której poczętemu ciału i duszy brakowałoby mocy Słowa. Nie zajął ukształtowanej i ożywionej wcześniej świątyni ciała jako jej mieszkaniec, ale przez Niego i w Nim dany został początek nowemu człowiekowi. W jednym Synu Boga i człowieka istnieje zarówno Bóstwo bez matki i człowieczeństwo bez ojca. Bez najmniejszego uszczerbku dziewictwo uczynione płodnym przez Ducha Świętego zarówno wydało na świat potomka własnego rodzaju jak i Twórcę swojej latorośli. Dlatego też, jak opowiada Ewangelista, sam Pan zapytał Żydów, czyim synem jest Chrystus według nauczania powagi Pism. I gdy oni odpowiedzieli, że ma przyjść jako wydany na świat z nasienia Dawida, powiedział: „Czemu zatem Dawid nazywa Go w duchu swoim Panem mówiąc: Rzekł Pan do Pana mojego: siądź po mojej prawicy, aż położę twoich nieprzyjaciół jako podnóżek pod twoimi stopami?” (Mt 22,43-44). Żydzi nie potrafili znaleźć rozwiązania przedstawionego problemu, ponieważ nie rozumieli, że w jednym Chrystusie jest zarówno potomstwo Dawidowe jak i boska natura, o której mówiło proroctwo.

(3) Majestat Syna Bożego, który jest równy Ojcu, przybrał na siebie uniżoną postać sługi, i ani nie lękał się pomniejszenia, ani nie zabiegał o powiększenie. Jedynie mocą Boskości mógł zrealizować to zamierzenie swojego miłosierdzia, które dążyło do odnowienia człowieka, by stworzenie ukształtowane na obraz Boga zostało wyrwane z jarzma obrzydliwego pana. Ponieważ jednak nie w taki sposób diabeł zapanował nad pierwszym człowiekiem, że gwałtownie i bez zgody wolnej woli przeniósł go do swoich krain, tak samo zniszczenie grzechu musiało dokonać się w sposób dobrowolny i z udziałem ludzkiej woli, aby przez dar łaski nie wystąpił przeciw zasadzie sprawiedliwości. W sytuacji powszechnej klęski całego rodzaju ludzkiego, istniało tylko jedno lekarstwo ukryte w boskim zamiarze, które mogło przyjść z pomocą powalonym na ziemię: gdyby pojawił się ktoś pośród synów Adama wolny od pierwotnego przeniewierstwa i niewinny, który wesprze pozostałych zarówno przykładem, jak i zasługą. Jednak naturalne zrodzenie nie pozwalało na to i nie było możliwe, żeby z uszkodzonego korzenia pojawiło się bez nasienia potomstwo. O tej sytuacji mówi Pismo: „Kto może uczynić czystym poczętego z nieczystego nasienia? Czy nie ty, który jesteś jedyny?” (Hi 14,4). Dlatego Pan Dawida stał się synem Dawida i z owocu zapowiedzianej odrośli pojawiło się potomstwo bez wady prowadząc do zejścia się w jednej osobie podwójnej natury: aby przez jedno poczęcie i jedno narodzenie zrodzony został nasz Pan, Jezus Chrystus, w którym było zarówno prawdziwa boskość zdolna dokonywać cuda, jak i prawdziwe człowieczeństwo poddane cierpieniu.

(4) Wiara katolicka, umiłowani, odrzuca błędy obszczekujących ją heretyków,  którzy zwiedzeni próżnością światowej mądrości odstąpili od Ewangelii prawdy i nie zechcieli zrozumieć wcielenia Słowa, skutkiem czego przyczyna oświecenia dla nich stała się powodem zaślepienia. Po zbadaniu dokładnie opinii prawie wszystkich ludzi wierzących w sposób błędny, które również wypowiadają się przeciw Duchowi Świętemu, zrozumieliśmy, że prawie nikt nie zbłądził całkowicie poza tymi, którzy nie uznali prawdy o dwóch naturach w Chrystusie przy zachowaniu wyznania jednej osoby. Jedni bowiem przypisywali Panu jedynie człowieczeństwo, drudzy tylko boskość. Jeszcze inni mówili, że jest w Nim prawdziwa boskość, ale o ciele mówili, że było pozorne. Inni z kolei wyznawali, że przyjął prawdziwe ciało, ale nie że miał naturę Boga Ojca, i przypisując jakiejś Jego boskości to, co należało do istoty ludzkiej, wymyślili sobie Boga większego i Boga mniejszego, chociaż nie może istnieć żadne stopniowanie w prawdziwej boskości: jeśli cokolwiek jest mniejsze od Boga, nie jest Bogiem. Jeszcze inni uznając, że nie ma żadnej różnicy między Ojcem a Synem, ponieważ nie mogli pojąć jedności boskości w inny sposób jak tylko przez jedność osoby, ogłosili, że Ojciec jest tym samym, kim jest Syn: to, że urodził się i był karmiony, cierpiał i umarł, został pochowany i zmartwychwstał, odnosili do Niego samego, który we wszystkim wypełniał zarówno osobę ludzką jak i Słowa. Niektórzy jeszcze uważali, że Pan Jezus Chrystus nie miał ciała takiej natury co nasza, ale złożone z elementów doskonalszych i bardziej wzniosłych. Byli i tacy, którzy uznawali, że w ciele Chrystusa nie było ludzkiej duszy, a miejsce duszy zajęła sama boskość Słowa. Ich bezmyślność posunęła się do tego, że przyznali, że jakaś dusza jednak w Panu była, lecz stwierdzili, że brakowało jej umysłu, ponieważ sama boskość wystarczała człowiekowi do wykonania wszystkich racjonalnych działań. Ostatecznie ci ludzie wymyślili sobie twierdzenie, że jakaś część Słowa zmieniła się w ciało, aby przy pomocy różnorodności jednej nauki uderzyć nie tylko w naturę ciała i duszy, ale także w istotę samego Słowa.

(5) Istnieją także liczne inne pochodne fałszu, ale nie ma potrzeby zamęczać Was wysłuchiwaniem wyliczania ich wszystkich. Jednak po tych bezbożnościach, które połączone są ze sobą przez przyjęcie różnokształtnych bluźnierstw, wspomnę o dużo bardziej niebezpiecznym błędzie niż te, które próbują zniekształcić waszą pobożność. Jeden z nich nie bezkarnie próbował niedawno wynieść na piedestał swojego autora Nestoriusza, a drugi w naszych czasach doświadczający potępienia równie surowym wyrokiem, wziął się z twierdzenia Eutychesa. Ten pierwszy ośmielił się głosić, że błogosławiona Maryja Dziewica jest rodzicielką jedynie człowieka, skutkiem czego znikała wiara w dokonane w momencie poczęcia Go i porodzenia zjednoczenie Słowa i ciała: ponieważ nie sam Syn Boga stał się synem człowieczym, ale dołączył jedynie swoim autorytetem do stworzonego człowieka. Czegoś takiego katolickie uszy nie mogły nigdy cierpliwie słuchać, skoro zaprawione Ewangelią prawdy doskonale widziały, że rodzaj ludzki nie miałby żadnej nadziei na zbawienie, gdyby Synem Dziewicy nie był Ten, który jest Stworzycielem matki. Drugi zaś bezbożny głosiciel najnowszego bluźnierstwa wyznał jakieś zjednoczenie w Chrystusie dwóch natur, ale stwierdził, że to zjednoczenie miało taki skutek, że z dwóch pozostała jedna, przy czym w żaden sposób nie istniała już istota drugiego, która nie mogłaby dojść do kresu inaczej jak tylko przez wchłonięcie lub oddzielenie. To zaś jest tak wrogie zdrowej wierze, że nie możliwe jest przyjęcie tej nauki bez zniszczenia prawa do imienia chrześcijanina. Jeśli bowiem wcielenie Słowa jest zjednoczeniem boskiej i ludzkiej natury, ale dokonanym w taki sposób, że to co było podwójne staje się pojedyncze, to z łona dziewicy narodziła się jedynie boskość i w jakiś śmiechu godny sposób ona sama przyjęła pokarm oraz podlegała cielesnemu wzrostowi. Pomijając już wszystkie zmienności, którym poddana jest ludzka kondycja, sama boskość została ukrzyżowana, sama boskość umarła i sama boskość została pogrzebana. Ludzie, którzy w ten sposób myślą, nie mają żadnego prawa oczekiwać w nadziei zmartwychwstania, bo przecież Chrystus nie jest „pierworodnym spośród umarłych” (Kol 1,18). Nie było przecież tego, kto miałby zmartwychwstać, skoro nie było tego, kto mógłby umrzeć.

(6) Niech daleko będą od waszych serc, umiłowani, kłamliwe trucizny diabelskich natchnień, ale wiedząc, że wieczna boskość Syna u Ojca nie podlegała żadnemu wzrostowi, zwróćcie uwagę na to, że tej naturze, do której w Adamie zostało powiedziane: „Prochem jesteś i do prochu pójdziesz” (Rz 3,19), w Chrystusie mówi się: „Zasiądź po mojej prawicy” (Ps 110,1). Pod względem tej natury, przez którą Chrystus jest równy Ojcu, nigdy Jednorodzony nie był mniejszy co do wzniosłości od Rodzica, także chwała, którą posiada u Ojca nie jest tymczasowo udzielana Temu, który przebywa w samej prawicy Ojca, o której powiedziane jest w Księdze Wyjścia: „Prawica Twoja Panie, pełna jest chwały i mocy” (Wj 15,6), a u proroka Izajasza: „Panie, któż uwierzy naszej opowieści? I komu ramię Pańskie się objawiło?” (Iz 53,1) Człowiek zatem, który został przyjęty w Synu Bożym, otrzymał taki udział w jedności osoby Chrystusa od samych początków swojej cielesności, że ani nie został poczęty bez boskości, ani bez boskości zrodzony, ani nie był bez boskości karmiony. Taki sam był w dokonywaniu cudów i taki sam w znoszeniu obelg. Przez słabość ludzką został ukrzyżowany, uśmiercony i pochowany, a przez boską moc trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił do nieba, zasiadł po prawicy Boga Ojca i w ludzkiej naturze otrzymał od Ojca to, co w boskiej naturze sam ofiarował.

(7) Umiłowani, rozważajcie te sprawy pobożnym sercem i pamiętajcie zawsze o apostolskim przykazaniu, które wszystkich upomina mówiąc: „Uważajcie, żeby nikt was nie zwiódł przez filozofię i próżne kłamstwo, będące tylko czymś zgodnym z tradycją ludzką a nie zgodnym z Chrystusem: ponieważ to w Nim mieszka cała pełnia bóstwa w sposób cielesny, a wy w Nim zostaliście napełnieni” (Kol 2,8.10). Nie powiedział: „w sposób duchowy”, ale „w sposób cielesny”, abyśmy zrozumieli w cielesnym mieszkaniu pełni boskości prawdziwą istotę ciała: dzięki niej cały Kościół jest obficie napełniony, który będąc przyłączonym do Głowy jest ciałem Chrystusa, który żyje i króluje razem z Ojcem i Duchem Świętym, Bóg na wieki wieków. Amen.

Leon Wielki, Sermo XXVIII (VIII In nativitate Domini)
Tłum. P.M.Szewczyk


Drogi Czytelniku,

bardzo się cieszymy Twoją obecnością na tym portalu! Cieszy nas Twoje zainteresowanie myślą, nauką i życiem Ojców Kościoła, bo sami jesteśmy głęboko przekonani, że Kościół dla swojej żywotności potrzebuje nieustannego czerpania z tych, których wybrał Bóg, żeby byli aż do końca istnienia świata jego Ojcami.

Nasz portal opiera się na pracy woluntarnej kilku osób, konieczne koszty (opłacenie serwera i podstawowych usług informatycznych) pokrywa Stowarzyszenie „Dom Wschodni – Domus Orientalis”. Jeśli chcecie wesprzeć rozbudowę portalu, będziemy wdzięczni za Wasze wsparcie. Dzięki przekazanym nam środkom, będziemy w stanie zrealizować dużo więcej tłumaczeń, nagrań filmowych i publikacji oraz dotrzeć do większego grona odbiorców.

Środki na portal Patres.pl można przekazać na konto:
mBank, 70 1140 2004 0000 3002 7483 9388
W tytule przelewu należy podać: patres.pl

PRZEKAŻ 30 PLN PRZEKAŻ 50 PLN  PRZEKAŻ 100 PLN

Dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *