Augustyn o Wywyższonym na Krzyżu

„I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna człowieczego, który jest w niebie”. Oto był tutaj i był w niebie: tutaj był ciałem, w niebie boskością, a nawet wszędzie był boskością. Narodzony z matki nie odstąpił od Ojca. Należy tu rozumieć dwa narodzenia Chrystusa: jedno boskie, drugie ludzie; jedno przez które zostaliśmy stworzeni, drugie przez które zostaliśmy odtworzeni; oba są cudowne: jedno bez matki, drugie bez ojca. Ale ponieważ przyjął ciało od Adama – ponieważ Maryja jest z Adama – w tym właśnie ciele miał być wskrzeszony, o tym co ziemskie przecież powiedział: „Zburzcie tę świątynię, a ja w trzech dniach ją wzniosę na nowo” (J 2,19). Natomiast o tym co niebiańskie powiedział: „Jeśli ktoś nie odrodzi się z wody i Ducha, nie zobaczy Królestwa Boga”. Tak, bracia, Bóg zechciał byś synem człowieczym i zechciał, by ludzie byli synami Boga. On zstąpił ze względu na nas, my ze względu na Niego wstępujemy.
On sam jednak zstąpił i wstąpił, Ten, który to mówi: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił”. Czy więc nie będą wzięci do nieba ci, których czyni synami Boga? Oczywiście, że będą wzięci, bowiem taką mamy obietnicę: „Będą równi aniołom Boga” (Mt 22,30). Dlaczego zatem „nikt nie wstąpił, oprócz Tego, który zstąpił”? Ponieważ jeden zstąpił i jeden wstąpił. A co z pozostałymi? Jak inaczej to rozumieć niż w ten sposób, że byli Jego członkami, i w ten sposób jeden wstępuje? Dlatego dalej padają słowa: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna człowieczego, który jest w niebie”. Dziwisz się, że był zarówno tutaj jak i w niebie? Takimi czyni swoich uczniów. Posłuchaj Apostoła Pawła mówiącego: „Nasza ojczyzna jest w niebie” (Flp 3,20). Jeśli człowiek, apostoł Paweł chodził w ciele po ziemi a ojczyzną jego było niebo, to czy Bóg nieba i ziemi nie potrafił być w niebie i na ziemi?
9. Jeśli więc nikt oprócz Niego nie zstąpił i nie wstąpił, to jaka jest nadzieja dla innych? Dla innych jest ta sama nadzieja, ponieważ On z tego właśnie powodu zstąpił, aby w Nim i z Nim byli jedno ci, którzy przez Niego mają wstąpić do nieba. „Nie mówi Pismo: ‘i potomkom’ – twierdzi Apostoł – co wskazywałoby na wielu, ale [wskazano] na jednego: i potomkowi twojemu, którym jest Chrystus”. A do wierzących mówi: „Wy jesteście Chrystusa, a jeśli Chrystusa, to jesteście nasieniem Abrahama” (Ga 3,16.29). Ponieważ powiedział o jednym, powiedział, że my wszyscy tym jesteśmy. Dlatego też w przypadku wykonywania Psalmów czasem wielu śpiewa, aby ukazać, że z wielu staje się jedność, a czasem jeden śpiewa, aby pokazać, co powstaje z wielu. Dlatego też jeden był uzdrawiany w tamtej sadzawce i ktokolwiek inny wchodził do niej, nie był uzdrawiany (por. J 5,4). Zatem ten jeden zaleca jedność Kościoła. Biada tym, którzy nienawidzą jedności i czynią sobie stronnictwa między ludźmi! Niech usłyszą tego, który chciał uczynić ich jednym w Jednym i dla Jednego. Niech usłyszą go jak mówi: nie czyńcie z siebie wielu, „ja sadziłem, Apollos podlewał, ale to Bóg dał wzrost; i nic nie znaczy ani ten, który sadzi, ani ten, który podlewa, ale Bóg, który daje wzrost” (1 Kor 3,6-7). Oni mówili: „Ja jestem Pawła, ja Apollosa, a ja Kefasa”. A on: „Czy Chrystus jest podzielony?” (1 Kor 1,12-13). Bądźcie w Jednym, bądźcie czymś, kimś jednym: „Nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił”. Oto chcemy być twoi – mówili do Pawła. A on: Nie chcę, żebyście byli Pawła, ale bądźcie Tego, którego wraz z wami jest Paweł.
10. Zstąpił bowiem i umarł, a przez tą śmierć wyzwolił nas od śmierci: zabity śmiercią, śmierć zabił. Także naszą śmierć, bracia, ponieważ sama śmierć weszła na świat przez zawiść diabła. „Bóg bowiem śmierci nie uczynił – mówi Pismo – nie cieszy się – stwierdza – ze zguby żyjących. Stworzył bowiem, aby wszystko istniało” (Mdr 1,12-13).

Ale co w tym miejscu mówi? „Przez zawiść diabła śmierć weszła na świat” (Mdr 2,24). Jednak do śmierci przygotowanej przez diabła człowiek nie doszedł pociągnięty siłą: diabeł bowiem nie miał władzy przymuszenia, ale przebiegłość przekonywania. O ile nie zgodzisz się, diabeł nic ci nie może uczynić: twoja zgoda, człowieku, doprowadziła cię do śmierci. Ze śmiertelnego narodziliśmy się jako śmiertelni, z nieśmiertelnych staliśmy się śmiertelnymi. Od Adama wszyscy ludzie są śmiertelni. Jezus zaś, Syn Boga, Słowo Boga, przez które wszystko się stało, jedyny równy Ojcu, stał się śmiertelnym, ponieważ: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14).
11. Przyjął zatem śmierć, zawiesił śmierć na krzyżu i uwolnił śmiertelnych od tej śmierci. Pan przypomniał to, co u starożytnych dokonało się w symbolu: „I jak Mojżesz – mówi – wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższony był Syn człowieczy, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,14-15). Wielki to znak i ci, którzy o nim czytali, zrozumieli. Niech zaś posłuchają ci, którzy albo nie czytali, albo może i czytali lub słyszeli, ale zapomnieli.
Lud Izraela rzucony został na pustyni na ziemię z powodu ukąszeń węży. Miała miejsce wielka klęska i wielu umarło. Bóg bowiem uderzył naród, karał i biczował, aby posiadł wiedzę. Ukazany tam został wielki znak rzeczy przyszłej. Sam Pan świadczy w tym czytaniu, aby nikt nie mógł inaczej go rozumieć, niż w sposób, który wskazała sama prawda. Pan bowiem powiedział do Mojżesza wówczas, aby uczynił miedzianego węża i wywyższył go na drzewie na pustyni i aby nakazał ludowi Izraela, by jeśli ktoś zostanie ugryziony przez węża, spojrzał na tego węża wywyższonego na drzewie. I stało się tak, że gdy ludzie byli kąsani, patrzyli i byli uzdrawiani. Czym są te kąsające węże? Grzechami pochodzącymi ze śmiertelności ciała. Kim jest ten wąż wywyższony? Śmiercią Pana na krzyżu. Ponieważ bowiem śmierć przyszła przez węża, przez węże ukazany został jego obraz. Ukąszenie węża jest śmiertelne, śmierć Pana życiodajna. Patrzy się na węża, aby wąż niczego nie mógł uczynić. Co to znaczy? Patrzy się na śmierć, aby śmierć nic nie mogła uczynić. Ale czyja śmierć? Śmierć życia, o ile można mówić o śmierci życia. Zaiste, ponieważ można o niej mówić, mówi się w sposób cudowny. Czy doprawdy nie trzeba będzie mówić o tym, co musiało się stać? Czy będę się wahał mówić o tym, co Pan godzien był dla mnie uczynić? Czy Chrystus nie jest życiem? A jednak Chrystus jest na krzyżu. Czy Chrystus nie jest życiem? A jednak Chrystus jest martwy. Ale w śmierci Chrystusa jest twoja śmierć, ponieważ umarłe życie zabiło śmierć, pełnia życia pożarła śmierć, śmierć została pochłonięta w ciele Chrystusa. Tak też my będziemy mówić w czasie zmartwychwstania, kiedy już triumfujący będziemy śpiewać: „Gdzie jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzie jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,54-55). W ten sam sposób, bracia, abyśmy byli uzdrowieni od grzechu, patrzmy na ukrzyżowanego Chrystusa, ponieważ „jak Mojżesz – mówi – wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższony był Syn człowieczy: aby każdy, kto wierzy w Niego, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Jak ten, kto spojrzał na tamtego węża, nie ginął od ukąszeń węży, tak kto wiarą patrzy na śmierć Chrystusa, zostaje uzdrowiony z ukąszeń grzechu. Ale tamci byli uzdrawiani ze śmierci do życia doczesnego. Tutaj zaś mówi: „aby mieli życie wieczne”. Taka bowiem jest różnica między obrazem a samą rzeczą: obraz dawał życie doczesne, sama rzecz, której tamto było obrazem, daje życie wieczne.

Augustyn z Hippony, Traktat na Ewangelię świętego Jana, 3,8-11

Tłum. P.M.Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *