Kategorie | Teksty Ojców

Beda Czcigodny o grzesznych modlitwach, wdowie i darze miłym Bogu

wdowa

I uczył ich przekazując swoją naukę: Strzeżcie się uczonych w piśmie, którzy chcą chodzić w powłóczystych szatach, być pozdrawiani na rynku, zasiadać na pierwszych miejscach w synagogach i jako pierwsi zabierać głos na ucztach.

„Chodzić w powłóczystych szatach” oznacza ludzi odzianych w zadbane ubranie, którzy występują publicznie. W ten sposób opisany jest między innymi ten bogacz, który grzeszył ucztując codziennie w sposób wystawny. Należy także zwrócić uwagę, że Jezus nie zabrania przyjmowania na rynku pozdrowień, ani zajmowania pierwszych miejsc tym, którym na skutek pełnionego urzędu przypada ta pozycja, ale naucza wszystkich wiernych, by wystrzegali się ludzi, którzy te rzeczy miłują, jako bezbożnych – bez względu na to, czy otrzymują je zasłużenie czy nie zasłużenie – i gani w sposób słuszny ich duchową postawę, a nie zajmowaną pozycję, chociaż także i to nie jest bez winy, że ludzie, którzy będąc na katedrze Mojżesza pragną być nazywani nauczycielami synagogi, a równocześnie na rynku angażują się w kłótnie. Z dwóch powodów nakazano nam uważać na ludzi pragnących próżnej chwały: abyśmy nie zostali nakłonieni do naśladowania ich uważając, że to co robią jest dobre, oraz żebyśmy nie zapalili się do współzawodnictwa z nimi radując się pochwałami za dobre czyny, które oni pozorują.

Objadają domy wdów pod pozorem obfitych modlitw. Ci ludzie otrzymają obfitą karę.

Nie tylko mówi, że otrzymają karę, ale dodał: „obfitą”, aby zaznaczyć, że ci, którzy modlą się stojąc na rogach ulic, by ludzie ich widzieli, zasługują wprawdzie na potępienie, jednak tamci, którzy jako niby działający w sposób bardziej pobożny nie tylko pochwał szukają u ludzi, lecz także pieniędzy, będą ukarani surowszym sądem. Są bowiem tacy ludzie, którzy udają, że są sprawiedliwi i mają wielkie zasługi u Boga, a ludzie słabi i zaniepokojeni świadomością swoich grzechów bez wahania dają im pieniądze jako niby swoim opiekunom na dzień przyszłego sądu. I chociaż rozłożenie rąk w modlitwie wspiera nędznego człowieka, ci ludzie głównie z tego powodu noce spędzają na modlitwie, aby zabrać biedakowi pieniądze. Do takich ludzi zasłużenie odnosi się przekleństwo Judy: „Podczas sądu wyjdzie potępiony, a jego modlitwa będzie jego winą” (Ps 109,7). Człowiek, który teraz obdarzony jest u ludzi wielkim szacunkiem, ale wtedy, gdy Bóg będzie dokonywał sądu, okaże się niezdolnym nie tylko do wstawiennictwa za innymi, ale nawet dla niego nie wystarczą jego zasługi. To on „podczas sądu wyjdzie potępiony, a modlitwa jego będzie jego winą”. Więcej nawet: ponosi karę za te modlitwy zanoszone pośród popełnianych wykroczeń, przy pomocy których oszukiwał ludzi wydających o nim osąd.

I siedząc naprzeciw „gazofilacjum”, Jezus patrzył, jak ludzie wrzucali do „gazofilacjum” drobne monety.

W języku greckim „filattein” oznacza „zachowywać, strzec”, a w języku perskim „gaza” oznacza „bogactwo”, dlatego miejsce, w którym przechowuje się bogactwo zwykło nazywać się „gazofilacjum”. Przy pomocy tego słowa określało się także skrzynię, w której gromadzone były darowizny ludu przeznaczone na konieczne wydatki świątyni, oraz portyk, w którym były przechowywane. Przykład odnoszący się do portyków znajdziesz w Ewangelii: „Te słowa – mówi – wypowiedział w gazofilacjum nauczając w świątyni” (J 8,20). Natomiast przykład odnoszący się do skrzyni masz w Księdze Królewskiej: „Kapłan Jojada wziął jedno gazofilacjum, zrobił otwór otwierając je od góry i ustawił obok ołtarza po prawej stronie wejścia do Domu Pańskiego. Kapłani, którzy pilnowali drzwi, wrzucali do niego wszystkie pieniądze przyniesione do Świątyni Pańskiej. Gdy zaś zobaczyli, że dużo jest pieniędzy w gazofilacjum, podchodził pisarz królewski oraz arcykapłan, wysypywali i liczyli pieniądze, które znajdowały się w Domu Pańskim” (2 Krl 12,10-11). Dlatego Pan, który upomniał, że należy strzec się ludzi spragnionych pierwszeństwa i próżnej chwały, i który zapowiedział, że kara spotka tych, którzy udają długi modlitwy, dokonuje rozróżnienia oceniając osoby przynoszące dary do Domu Pańskiego, aby każdemu oddać według jego serca i działania, ponieważ Sędzia wnętrza zawsze i nieustannie w ten sposób działa w Kościele.

I wielu bogatych wrzucało dużo. Gdy jednak przyszła pewna uboga wdowa, wrzuciła dwa pieniążki, czyli „ćwiertaka”.

Ludzie obeznani w rachunkach „ćwiertakiem” nazywają czwartą część jakiejkolwiek rzeczy, czy to jeśli chodzi o miejsce, czy o czas, czy o pieniądze. Może więc w tym miejscu chodzi o czwartą część sykla, czyli o pięć oboli.

I przywołując swoich uczniów powiedział im: Zaprawdę mówię wam, że ta uboga wdowa, wrzuciła więcej niż wszyscy, którzy wrzucali pieniądze do „gazofilacjum”.

To miejsce duchowo ukazuje nam, jak miłe jest Bogu cokolwiek Mu ofiarujemy z dobrym nastawieniem ducha. On bowiem nie ocenia darczyńców na podstawie daru, ale sumienia i nie bierze pod uwagę, co jest przyniesione Mu w ofierze, ale skąd płynie dar. W interpretacji alegorycznej zaś bogacze, którzy wrzucali do gazofilium dary, oznaczają Żydów dumnych z powodu sprawiedliwości Prawa, natomiast uboga wdowa – prostotę Kościoła. Słusznie mówi się o niej, że jest uboga, ponieważ odrzuciła ducha pychy i pożądanie rzeczy doczesnych jako bogactw światowych, oraz że jest wdową, ponieważ jej mąż poniósł za nią śmierć i obecnie w niebie ukryty jest przed spojrzeniem jej oczu jako żyjący na wysokości. Ona wrzuca do gazofilium dwa pieniążki, ponieważ przynosi swoje dary – albo miłość do Boga i bliźniego, albo wiarę i modlitwę – przed oblicze boskiego majestatu, gdzie też ofiary naszych dobrych uczynków są zachowywane jakby były spisane w konkretnej liczbie i zapieczętowane. Są one niewielkie, gdy bierze się pod uwagę ich własną znikomość, ale są przyjęte przez zasługę pobożnej intencji i wyrastają ponad dzieła pysznych Żydów.

Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co mieli w obfitości, natomiast ona ze swojego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie.

Z obfitości swojej dawał jako dar dla Boga ten Żyd, który na podstawie swojej sprawiedliwości tak się w sobie modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak pozostali ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi i tak dalej” (Łk 18,11). Natomiast Kościół daje jako dar dla Boga całe swoje utrzymanie, ponieważ wszystko, dzięki czemu żyje, pojmuje nie jako pochodzące z jego zasługi, ale jako boski dar i mówi: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” i znowu: „Będę baczył na Ciebie, mocy moja, ponieważ Ty, Boże jesteś moim wspomożycielem, Bóg mój, w swoim miłosierdziu, wychodzi mi naprzeciw” (Ps 59,10-11)

Beda Czcigodny, Komentarz do Ewangelii św. Marka

Tłum. P.M.Szewczyk

Więcej tekstów Bedy

Dodaj Komentarz

Newsletter

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Nie można więc znaleźć doskonalszej lekcji cnoty, niż to, co Pan wyraził w sobie samym. Zarówno bowiem cierpliwość, jak i miłość do człowieka, dobroć, męstwo, miłosierdzie, sprawiedliwość, wszystko w Nim – jak widzimy – miało miejsce, aby niczego nie brakowało dla zdobywania cnoty temu, kto wpatruje się w to ludzkie życie. Widząc o tym Paweł powiedział: Stańcie się naśladowcami moimi, jak ja jestem Chrystusa. Greccy prawodawcy posuwają swoją łaskę aż do mówienia, Pan natomiast – jako że jest prawdziwie Panem wszystkiego i działał troskliwie – nie tylko ustanowił prawo, ale samego siebie dał za wzór, aby każdy, kto chce, poznał moc działania.
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 13, IV wiek po Chr.