Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn z Hippony: „Tę noc spędzamy na czuwaniu, ponieważ Pan zmartwychwstał”

Jeruzalem

1. Ponieważ nasz Pan, Jezus Chrystus uczynił przez zmartwychwstanie pełnym chwały dzień, który umierając uczynił pełnym żalu, obydwa te momenty przywołujemy obchodząc uroczyste wspomnienie: czuwamy wspominając Jego śmierć i radujemy się przyjmując Jego zmartwychwstanie. To jest nasze doroczne święto i nasza Pascha. Nie jest taka, jak u dawnego ludu, gdzie była symbolizowane przez zabicie baranka, ale jak u ludu nowego jest wypełniona przez ofiarę Zbawiciela. „Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha” (1 Kor 5,7), „to co dawne minęło, a oto stało się nowe” (2 Kor 5,17). Nie płaczemy więc, chyba że z powodu obciążenia naszymi winami, a radujemy się tylko dlatego, że dzięki Jego łasce zostaliśmy usprawiedliwieni, bo On został wydany za nasze winy i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia (Rz 4,25). Opłakując tamto i ciesząc się tym, jesteśmy radości. Smutne sprawy, które wydarzyły się przez nas i dla nas, jak i radosne, które zostały zapowiedziane, nie są przez nas lekceważone i niewdzięcznie zapomniane, ale świętowane pośród pełnego wdzięczności wspominania. Czuwajmy więc, najdrożsi, ponieważ aż do tej nocy trwa pogrzebanie Chrystusa, właśnie w tę noc dokonało się zmartwychwstanie ciała, które wtedy wykpione było na krzyżu, a teraz odbiera chwałę na niebie i ziemi. Ta noc – tak to należy rozumieć – rozciąga się do następnego dnia, który uważamy za Dzień Pański. Niewątpliwie trzeba było, by zmartwychwstał w nocy, ponieważ przez swoje zmartwychwstanie napełnił światłem nasze ciemności. Nie bez powodu przed chwilą zaśpiewano Mu: „Ty zapalasz moją lampę, Panie, mój Boże, rozświetlasz moje ciemności” (Ps 17,29). Również nasza pobożna praktyka tłumaczy tak wielkie misterium. Jak bowiem w pewnym sensie dzięki Jego zmartwychwstaniu nasza umocniona wiara już nie śpi, tak też dzięki naszemu czuwaniu sama noc pełna jest światła i jaśnienie, abyśmy mogli wraz z Kościołem rozsianym po całym okręgu ziemi godnie prowadzić dziś nasze rozmyślanie i nie znajdowali się pogrążeni w nocy. Słońce już zaszło nad tak licznymi narodami, które w imię Chrystusa wszędzie zgromadziła tak wielka uroczystość, ale dzień od nich nie ustąpił, skoro po rozjaśnionym światłem niebie nastąpiło rozjaśnienie światłem ziemi.

2. Jeśli ktoś szuka powodów tego tak wielkiego naszego czuwania, może je skutecznie znaleźć i dobrze udzielić odpowiedzi. Ten bowiem, który dał nam chwałę swojego imienia, sam rozjaśnił tę noc. Do Niego mówimy: „Rozjaśnisz moje ciemności” (Ps 17,29), On bowiem udziela światła naszym sercom, abyśmy tak widzieli sens tej jasnej nocy oświeconym umysłem, jak radosnymi oczami spoglądamy na blask świateł. O co więc chodzi? Czemu obchodząc doroczne święto chrześcijanie dziś nie śpią? Teraz bowiem obchodzimy największe czuwanie. Gdy pytamy: „Kiedy będzie czuwanie?” lub mówimy: „Czuwanie będzie za tyle dni”, nie mamy zwyczaju myśleć o innej uroczystości, ale pytamy w ten sposób pragnąc tego czuwania. Tak jakby w porównaniu z tym czuwaniem, inne nie były warte takiego oczekiwania. Apostoł zaś zalecił Kościołowi gorliwość zarówno w postach, jak i w czuwaniach, twierdząc i mówiąc o sobie samym: „Często w postach, często w czuwaniach” (2 Kor 11,27). Lecz czuwanie tej nocy jest tak wielkie, że przywłaszcza sobie jako własne imię, które należy także do pozostałych. Dlatego najpierw powiedzmy ogólnie o czuwaniu, a potem w sposób szczególny o tym dzisiejszym, według tego, jak Pan nam da łaskę.

3. W tym życiu trudzimy się dla zdobycia odpoczynku od niego. Odpoczynek ten obiecała nam Prawda po śmierci tego ciała a nawet po końcu tego świata w zmartwychwstaniu: nigdy nie będziemy już spali i nigdy nie będziemy umierać. Czym bowiem jest sen, jeśli nie codzienną śmiercią, która jednak nie zabiera człowieka całkowicie i nie przetrzymuje długo? A czym jest śmierć, jeśli nie długim i najgłębszym snem, z którego Bóg wybudza człowieka? Tam więc, gdzie nie pojawia się żadna śmierć, tam też nie przychodzi jej obraz, sen. Sen istnieje tylko u śmiertelnych. Nie znają tego spoczynku aniołowie: ponieważ oni zawsze żyją, nigdy nie odświeżają swojego zdrowia przez sen. Tak jak jest tam samo życie, tak też czuwanie bez końca. Tam nic innego nie oznacza żyć, jak czuwać, a czuwanie jest niczym innym, jak życiem. My jednak będący w tym ciele, które wiąże i obciąża duszę, ponieważ nie możemy żyć, jeśli przez sen nie odbudujemy sił, krępujemy życie przez obraz śmierci, abyśmy mogli żyć chociaż między jednym momentem snu a drugim. Z tego powodu jeśli ktoś w sposób czysty i niewinny pilnie korzysta z czuwań, bez wątpienia medytuje nad życiem anielskim – o ile bowiem słabość tego ciała jest ziemskim ciężarem, o tyle niebiańskie pragnienia cierpią ucisk – sprawując długie czuwania przeciw temu śmiercionośnemu ciężarowi, aby zdobywać zasługi dla życia wiecznego. Nie jest w zgodzie z sobą samym człowiek, który pragnie żyć zawsze, ale nie miłuje długich czuwań: nie chce, żeby śmierć była pełna, ale nie chce też zmniejszyć jej obrazu. To jest powód, to jest przyczyna, dla której chrześcijanin powinien często ćwiczyć umysł w czuwaniach.

4. Teraz więc, bracia, posłuchajcie, gdy będę mówił trochę o szczególnym charakterze czuwania tej nocy. Powiedziane już zostało, z jakiego powodu winniśmy odmawiać sobie często snu i udawać się na czuwania: teraz zaś będzie mowa o tym, dlaczego czuwamy tak uroczyście tej najważniejszej nocy. Żaden chrześcijanin nie ma wątpliwości, że Chrystus Pan powstał z martwych trzeciego dnia. Święta Ewangelia zaś daje świadectwo, że to wydarzenie miało miejsce tej nocy. Nikt nie wątpi, że cały dzień należy liczyć od poprzedzającej go nocy, ale nie jest to porządek dni, który wspomina Księga Rodzaju – chociaż także tam przed wszystkim są ciemności, bowiem „ciemność była nad bezmiarem wód, gdy Bóg powiedział: niech stanie się światłość, i stała się światłość” (Rdz 1,2-3) – lecz tamte ciemności jeszcze nie były nocą, bo jeszcze nie było dnia. „Oddzielił więc Bóg światło od ciemności” (Rdz 1,4) i najpierw światło nazwał dniem, a potem ciemności nocą. Od stworzenia światła do następnego poranka wspomina się o jednym dniu. Jest oczywiste, że tamte dni zaczynają się od światła, a każdy kończy się po przebyciu nocy aż do rana. Lecz po tym jak stworzony człowiek oddalił się od światła sprawiedliwości ku ciemnościom grzechu, od których wyzwoliła go łaska Chrystusa, tak się stało, że obecnie dzień liczymy od początku nocy, ponieważ nie od światła do ciemności, ale od ciemności do światła usiłujemy dojść i mamy na to nadzieję dzięki pomocy Pana. Tak też mówi Apostoł: „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła” (Rz 13,12). Dzień więc Męki Pana, w którym został On ukrzyżowany, następował po poprzedzającej go nocy, a zatem skończył się i minął wraz z nadejściem sobotniego wieczoru zwanego Przygotowaniem, który Żydzi nazywają także „czystą wieczerzą”, i od początku tej nocy rozpoczynają zachowywanie szabatu. Następnie sobota, która zaczęła się od swojej nocy, skończyła się, gdy nastał wieczór tej nocy, która trwa aż do początku Dnia Pańskiego. Ten dzień Pan uświęcił chwałą swojego zmartwychwstania. Świętujemy więc teraz to nasze uroczyste wspomnienie tej właśnie nocy, która odnosi się do początku dnia Pańskiego. Tę noc spędzamy na czuwaniu, ponieważ Pan zmartwychwstał i rozpoczął dla nas w swoim ciele to życie, o którym przed chwilą mówiliśmy, gdzie nie ma ani śmierci, ani snu. Ciało swoje bowiem tak wskrzesił z martwych, że już nie umiera i już więcej śmierć nie ma nad nim władzy (por. Rz 6,9). Ci, którzy przyszli do Jego grobu i o świcie nie znaleźli ciała, chociaż pilnie szukali, otrzymali od aniołów odpowiedź, że już zmartwychwstał. Jest zatem oczywiste, że zmartwychwstał tej nocy, której kresem był ów poranek. Ten, którego zmartwychwstanie wyśpiewujemy podczas trochę przedłużonego czuwania, udzieli nam łaski, że wraz z Nim będziemy żyć i królować bez końca. Lecz nawet jeśli w tych godzinach, w których my prowadzimy nasze czuwanie, Jego ciało jeszcze byłoby w grobie, jeszcze by nie zmartwychwstało, to nie postępujemy niewłaściwie, ponieważ Ten, który umarł, abyśmy żyli, zasnął, byśmy my czuwali.

Augustyn, Mowa 221 (O świętej nocy)

Tłum. P.M.Szewczyk

Inna mowa Augustyna na noc paschalną (mowa 220)

Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Pewni ludzie prości, chociaż wierzą, że te słowa Psalmów są natchnione przez Boga, to jednak uważają, że trzeba je wykonywać z melodią z racji na piękno takiego wykonania i dla przyjemności słuchania. Nie jest jednak tak. Pismo przecież nie szukało tego, co słodkie i przekonywujące, lecz to dla korzyści duszy rzecz została tak zaplanowana, a zwłaszcza dla dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że wypadało, aby boskie Pismo chwaliło Boga nie samym tylko ciągłym tekstem, ale także szeroko rozchodzącym się głosem. Po drugie natomiast, dlatego że podobnie jak harmonia łącząca instrumenty muzyczne doprowadza do doskonałości jedno wspólne brzmienie, tak samo – ponieważ w duszy ukazują się różne poruszenia i jest w niej zarówno logiczne myślenie, jak i pragnienie oraz żywe namiętności, a przez ich poruszenie dokonuje się działanie członków ciała – Logos chce, aby człowiek nie był pozbawiony współbrzmienia z samym sobą i aby nie był wewnętrznie podzielony, skoro rzeczy najlepsze są skutkiem logicznego myślenia, zaś czyny złe są działaniem z porywu serca.
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 27, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.