Teraz dusza moja doznała smutku…

Noc Wielkiego Czwartku jest nocą osamotnienia Jezusa, Jego pełnej bólu i smutku modlitwy w ogrodzie na Górze Oliwnej, wreszcie pojmania i sądu. Pan, o którym wierzymy, że jest Bogiem w sposób pełny doświadcza tego, co tak bardzo ludzkie: strachu, smutku, bólu… Przeczytaj, co o tych ludzkich poruszeniach w Jezusie napisał w IV wieku św. Atanazy.

Atanazy z Aleksandrii, komentarz do słów Pisma: „Teraz dusza moja doznała smutku…”

1. Upodobnienie się Pana do nas jest wielki pożytkiem, ponieważ także my stajemy się do Niego podobni. Jeśli bowiem nie stałby się podobny do ludzi, ludzie nie mogliby stać się podobni do Boga. Natomiast do Boga, który stał się człowiekiem, ludzie mogą się upodobnić. Trzeba zaś było, aby zniżając się do podobieństwa z nami, przede wszystkim w tym stał się podobny, w czym potrzebowaliśmy przemiany. Potrzebowaliśmy zaś jej w namiętnościach, aby doprowadzić je do beznamiętności. Niech więc nikt nie błądzi w wierze co do namiętności, uznając, że boskość jest zmienna, ale niech uzna namiętność za przyłączoną do niej na skutek poruszeń cielesnych i psychicznych, za przyłączoną i za zwyciężoną. Dlatego bowiem została przyłączona, aby została zwyciężona. I w tym celu została zwyciężona, aby wszelki ród ludzki przez pokrewieństwo doznał dobrodziejstwa. Od tego bowiem rozpoczęło się przemienienie nas wszystkich z podlegających namiętnościom w beznamiętnych i z umarłych uczynieni zostaliśmy żywymi. Niech więc nikt na skutek zamętu nie wpada w niewiarę, gdy Pan będąc Bogiem i zarazem człowiekiem mówi: Teraz dusza moja doznała zamętu (J 12,24). Stało się to gdy boskość cofnęła się, a działało ciało. Możliwe bowiem było dla bóstwa powstrzymać wzburzenie, ale nie chciało tego, aby nie osłabić podobieństwa do nas.

2. Coś takiego znamy z naszego życia codziennego: dolewa się wody do miodu, a jednak miód nie zmienia się, nawet gdyby wody było więcej niż miodu. Gdy więc w Panu dokonuje się jakieś poruszenie ciała – tego rodzaju porównaniem się posługujemy – to tak jakby w miodzie z wodą było więcej wody [niż miodu]. Natomiast gdy to, co boskie, jest widoczne, działa z mocą, pokazuje siłę – posługujemy się tym samym porównaniem – to tak jakby miodu było więcej niż wody. Możliwe to jest bowiem dla boskości, że raz ustępuje miejsca ciału, aby ono zyskało na znaczeniu, a raz je przezwycięża, usuwając namiętność i słabość ciała. Dowodem zaś jest to, że przez pełne czterdzieści dni Pan nie przyjmował cielesnego pokarmu, a ciało nie odczuwało głodu. Potem zaś – jak napisane – „poczuł głód” (Łk 4,3). Wtedy doszło do znaczenia ciało: „wówczas poczuł głód po tych dniach”. Po to zaś to, co cielesne, nabrało znaczenia, aby objawiła się pokusa i aby kusiciel został okryty hańbą, a człowiek, który na początku przez pokarm upadł, powstał przez wstrzemięźliwość w pokarmie.

3. [Pan] wywołuje zatem poruszenie ciała w obliczu nadchodzącej śmierci. Jak bowiem zamierzałby stać się posłusznym, wypełniając za nas nasz obowiązek posłuszeństwa, jeśli nie doświadczyłby najpierw oporu, który następnie przezwyciężył? My bowiem za każdym razem, gdy doświadczamy oporu ze strony ciała, lekceważymy przykazanie i zostajemy zwyciężeni przez ciało. W ten sposób dokonuje się grzech. Trzeba zatem było, aby w Panu pojawił sie opór ze strony ciała i aby zwyciężyło posłuszeństwo. Jeśli bowiem Bóg, lecz w ciele i według ciała, wypełnia posłuszeństwo, to także wolę ciała czyni uległą woli boskości, tak jak powiedział: „Zstąpiłem z nieba nie po to, aby działać według własnej woli, ale według woli Tego, który mnie posłał” (J 6,38), nazywając swoją własną wolą, wolę ciała. Kiedy ciało stało się jego własnym, boska wola Syna nie została przecież oddzielona od woli Boga. Trzeba zatem było, aby wola pochodząca z ciała doznała wzburzenia i została poddana woli boskiej. I w ten sposób nieposłuszeństwa ludzi zostały odpuszczone przez takie zadziwiające posłuszeństwo, którym Chrystus był posłuszny w naszym imieniu.

4. Zobacz więc, co mówi, gdy doświadczył poruszenia w ciele: „Czy mam powiedzieć: Ojcze, wybaw mnie od tej godziny? A przecież właśnie dla tej godziny przyszedłem! Ojcze, uwielbij imię swoje!” (J 12,28). Słowa: „Czy mam powiedzieć: Ojcze, wybaw mnie od tej godziny?” wypowiedział według poruszenia w ciele, zaś słowa: „A przecież właśnie dla tej godziny przyszedłem” wypowiada potem, gdy boskość odniosła pełne zwycięstwo, żeby nie wydawało się, że to, co boskie, zgadza się z wolą według ciała. Słowa bowiem: „Czy mam powiedzieć…?” są jakby znakiem sprzeciwu – jak nam się wydaje – wobec przywdzianego ciała, podporządkowanego jednak i nie mogącego się wyrwać, jak koń jeźdźcowi, o ile nie osłabi ręki trzymającego wodze. Do czegóż zatem zmierza namiętność? Nie do hańby, nie do wstydu, ale do chwały Jego i Ojca! I (Pan) raczej przynagla niż namiętność: „Ojcze, uwielbij imię swoje!” – „Nie ominie mnie – mówi – lecz zostanie pokonane to, co dopuszczone, a zwycięży to, co jest od początku”. Cielesna bowiem natura została uwolniona od śmierci, a dokonało się to w Chrystusie, ponieważ Logos prawdziwie stał się ciałem. Boska bowiem wola wybiera zbawienie świata, którym zostaje pokonana śmierć. A zatem widać, że wypełnione zostały słowa: „abym działał według woli tego, który mnie posłał”. Mówi Chrystus: „Ojcze, uwielbij swoje imię!”, a odpowiedź z nieba stwierdza: „Uwielbiłem i znowu uwielbię”, abyśmy wiedzieli, że nie ma żadnego przeciwstawienia ani rozdzielenia Ojca i Syna i abyśmy mieli udział w naszym związku z Bogiem, który dokonał się w Chrystusie. Nie ma bowiem nikogo z ludzi, kto nie odłączył się od woli Boga przez jakieś czyny albo przez jakiś czas. Tylko w Chrystusie wola została ustrzeżona przed oddzieleniem się od woli Bożej. Jemu posłuszni zyskujemy łączność z Bogiem i zbawcze zjednoczenie poprzez upodobnienie się do Niego, przez upodobnienie się do boskiego zjednoczenia, jak On sam powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

tłum. P.M. Szewczyk

Jedna myśl na temat “Teraz dusza moja doznała smutku…

  • 17 kwietnia 2014 o 22:58
    Permalink

    To jest bardzo pocieszające.Nie musimy ulegać swojemu ciału, ani swoim namiętnościom /w szerokim znaczeniu tego słowa/. To nie ma znaczenia, że nasze siły są często wątłe i wydają się nam niewystarczające do walki z sobą samym.Zanurzeni w Nim mamy w sobie Jego ducha, Jego Boskość jak pisze Atanazy, która również w nas zwycięża naszą cielesność i sprawia, że stajemy się zdolni pełnić Jego , a Wolę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *