Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn: Mowa na Objawienie Pańskie

epifania2014ok

1.1. Niedawno świętowaliśmy dzień, w którym Pan narodził się z narodu żydowskiego, dziś świętujemy ten dzień, w którym przyjął hołd od pogan. „Ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów” (J 4,22), ale to zbawienie sięga aż po krańce ziemi (Iz 49,6). Tamtego dnia hołd oddawali pasterze, dzisiaj magowie. Tamtym wieść przynieśli aniołowie, tym zaś gwiazda. I jedni i drudzy zostali pouczeni z nieba, gdy zobaczyli na ziemi króla niebios, aby spełniły się słowa: „chwała Bogu na niebiosach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk 2,14). „On bowiem jest naszym pokojem, On, który z dwóch narodów uczynił jedność” (Ef 2,14). Już od tego momentu, jako dopiero co narodzone i rozgłaszane niemowlę, ukazał się jako ten kamień węgielny, odsłonił się już na samym początku, w swoich narodzinach. Już zaczął łączyć w sobie dwa ludy oddzielone od siebie murem: pasterzy z Judei, magów przyprowadza ze Wschodu: „aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego, nowego człowieka, zaprowadzając pokój: pokój dla tych, którzy byli daleko, i pokój dla tych, którzy są blisko” (Ef 2,15.17). Dlatego też zarówno pasterze, którzy tamtego dnia przyszli z pobliskich okolic, jak i magowie, którzy dziś przybyli z daleka, wskazali ludziom żyjącym po nich dwa dni, które należy świętować, ale jedni i drudzy zobaczyli jedno światło świata.

1.2. Dzisiaj jednak trzeba mówić o tych, których wiara przyprowadziła z odległych ziem do Chrystusa. Przyszli więc i szukali Go mówiąc: „Gdzie jest nowo narodzony król Żydowski? Zobaczyliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przyszliśmy oddać Mu hołd” (Mt 2,2). Głoszą i pytają, wierzą i szukają, tak jakby w ten sposób wskazywali na ludzi, którzy kroczą dzięki wierze i pragną oglądać rzecz jasno (por. 2 Kor 5,7). Czy pozostali królowie Żydów już wielokrotnie nie przychodzili na świat? Co to w takim razie znaczy, że ten został dzięki znakom nieba rozpoznany przez cudzoziemców i poszukiwany na ziemi, że zajaśniał na wysokości i leżał na niskości? Magowie zobaczyli gwiazdę na Wschodzie i zrozumieli, że w Judei narodził się król. Kim jest ten król, tak mały i tak wielki zarazem? Jeszcze nie mówi na ziemi, a już przez niebo wydaje dekrety. Rzeczywiście to ze względu na nas, jako że chciał nas pouczyć przy pomocy świętych Pism, dał tak jasny znak z nieba także magom i objawił ich sercom, że się narodził w Judei, i chciał, żeby Jego prorocy w Niego wierzyli. Szukając bowiem miasta, w który się narodził ten, którego chcieli zobaczyć i któremu chcieli oddać hołd, musieli wypytywać przywódców narodu żydowskiego, aby ci na podstawie świętych Pism, które mieli na ustach, ale nie w sercu, mimo własnej niewierności opowiedzieli wierzącym o łasce wiary: sami z siebie byli fałszywi, prawdomówni wbrew sobie. O ile byłoby jednak lepsze, gdyby stali się towarzyszami tych ludzi, którzy szukali Chrystusa, i gdy od nich usłyszeli, że przybyli ujrzawszy Jego gwiazdę, zapragnęli oddać Mu hołd, gdyby ci, którzy wysłali magów do Betlejem Judzkiego, na które wskazali na podstawie boskich Ksiąg, sami tak samo zobaczyli, tak samo pojęli i tak samo oddali Mu hołd? A tak, chociaż innym wskazują źródło życia, sami umierają z braku wody. Stali się jak kamienie milowe: wskazują coś wędrującym drogą, ale sami pozostają tępe i nieporuszone. Magowie szukają, aby znaleźć, Herod zaś szuka, aby zabić: społeczność Judei czyta o przychodzącym na świat, ale nie rozpoznaje Jego czasu. Ci ludzie, którzy wskazują na Betlejem, snują się gdzieś między pobożną miłością magów, a okrutnym lękiem Heroda: nie szukali jednak Chrystusa, który tam się narodził, a później, gdy Go zobaczą, odrzucą, zabiją nie teraz, gdy jest niemowlęciem, ale później, gdy będzie przemawiał. Szczęśliwsza jest poza tym niewiedza dzieci, które prześladował okrutny Herod, niż wiedza tych ludzi, z której zaczerpnął zakłopotany władca. Dzieci mogły cierpieć za Chrystusa, którego jeszcze nie potrafiły wyznać, a oni nie szli za prawdą Nauczyciela, którego miejsce narodzenia potrafili wskazać.

2.3. Magów natomiast ta gwiazda przyprowadziła bezpiecznie dokładnie do tego miejsca, gdzie Bóg Słowo stał się niemowlęciem. Tam zaś zawstydzili się głupich bezbożności i całej tej – że tak powiem – nieuczonej nauki, która na tej podstawie uważa, że Chrystus urodził się zgodnie z zarządzeniami gwiazd, że napisane jest w Ewangelii, iż magowie na Wschodzie zobaczyli gwiazdę, gdy On się narodził (por. Mt 2,2). Nie było by to prawdziwe nawet wtedy, gdyby ludzie rodzili się w jakiś sposób na skutego tego rodzaju zrządzenia, ponieważ rodzą się mocą śmiertelnej natury, ale jak Syn Boży mocą własnej woli. W tym wypadku zaś jest to tak dalekie od prawdy – mówienie, że Chrystus urodził się na skutek gwiezdnego losu – że nich nikt, kto poprawnie wierzy w Chrystusa, niech nie wierzy, żeby jakikolwiek z ludzi rodził się w ten sposób. Lecz o mających się urodzić ludziach pewni fałszywi ludzie wypowiadają bezmyślne opinie, negują wolę, przez którą grzeszą, a wymyślają jakąś konieczność, przez którą bronią grzechów. Usiłują wyryć na niebie zgubne obyczaje, przez które są znienawidzeni na ziemi, i kłamią, że są one wypisane w gwiazdach. Niech jednak każdy z nich zobaczy, czy myśli taką samą mocą o kierowaniu już nie swoim życiem, ale swoją rodziną. Czy któryś z nich, słysząc, że jego służba popełnia w jego domu błędy, nie pozwoli sobie na wymierzenie im chłosty, o ile wcześniej nie spróbuje zelżyć ich bogów jaśniejących na niebie? Co do Chrystusa zaś, to o Nim ani na podstawie swoich pustych wniosków, ani na podstawie już nawet nie wieszczych, ale otwarcie fałszywych ksiąg nie mogą myśleć, że urodził się przez zrządzenie gwiazd z tego powodu, że gdy się urodził, magowie na Wschodzie zobaczyli gwiazdę. Tu raczej bowiem Chrystus ukazuje się nie jako będący pod ich panowaniem, ale jako ich Pan: przecież gwiazda nie trzymała swojego gwiezdnego kursu na niebie, ale pokazała drogę ludziom szukającym Chrystusa aż do tego miejsca, w którym się urodził. Więc to nie ona w jakiś cudowny sposób sprawiła, że Chrystus żył, ale to Chrystus w cudowny sposób powoduje jej pojawienie się: to nie ona zrządziła cuda Chrystusa, ale Chrystus uczynił ją jednym ze swoich cudów. On bowiem, który z Ojca zrodzony ukształtował niebo i ziemię, gdy urodził się z matki, z nieba ukazał ziemi nowe ciało niebieskie. Gdy się rodził, ukazało się w tej gwieździe nowe światło, a gdy umierał stare światło w słońcu zostało zaciemnione. Gdy się rodził, moce niebios zajaśniały nową chwałą, gdy umierał, piekło zadrżało nowym lękiem, gdy zmartwychwstawał, uczniowie zapłonęli nową miłością, gdy wstępował do nieba, niebiosa stanęły otworem pełniąc nową posługę. Świętujmy więc pobożnie i uroczyście ten dzień, w którym magowie pochodzący z plemion pogańskich rozpoznali Chrystusa i oddali Mu hołd, tak samo jak świętowaliśmy ten dzień, w którym pasterze z narodu Żydowskiego zobaczyli narodzonego Chrystusa. Sam bowiem Pan, Bóg nasz wybrał Apostołów spośród pasterzy Judei i przez nich zgromadził także grzeszników z plemion pogańskich, aby ich zbawić.

Augustyn, Mowa 199

Tłum. P.M.Szewczyk

Jedna odpowiedź do “Augustyn: Mowa na Objawienie Pańskie”

Trackbacks/Pingbacks


Dodaj Komentarz

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Wydaje mi się, że psalmy stają się dla śpiewającego je jak zwierciadło, dzięki któremu poznaje dokładnie zarówno siebie samego, jak i poruszenia swojej duszy, i że wypowiada je pouczony przez nie. A ten, kto słucha czytającego, przyjmuje hymn jako wygłoszony o nim i albo odmieni myślenie napełniony żalem płynącym z zarzutów stawianych przez sumienie, albo słysząc o nadziei pokładanej w Bogu i o pomocy udzielanej ludziom wierzącym ucieszy się tego rodzaju łaską wyświadczoną mu i zacznie dziękować Bogu.
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 12, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.