Teksty Ojców

Heretyckie środy: Czemu warto znać herezje?

Rozpoczynamy publikację pisma Teodoreta z Cyru, wybitnego biskupa i teologa Kościoła IV wieku po Chrystusie, o wdzięcznym łacińskim tytule „Haereticarum fabularum compendium”, co można oddać polskim „Streszczenie bajań heretyków”. Co środę będziemy zamieszczać na naszych łamach kolejny fragment dzieła. Na początek wyjaśnienie samego Teodoreta, dlaczego warto znać herezje… Zapraszamy do lektury![box]Teodoret z Cyru, Haereticarum fabularum compendium, Wstęp[/box]

Sporakiuszowi, panu wybitnemu i wspaniałemu, miłującemu Chrystusa synowi, Teodoret, biskup Cyru w Mezopotamii cesarskiej, pozdrowienie w Panu!

Zamiar Waszej wspaniałości jest doprawdy godzien pochwały. Pragniecie bowiem poznać wszechstronnie prostą drogę, którą pewni ludzie na nowo wytyczają, zamieniając ją w ścieżki prowadzące do otchłani zguby. Idziecie zaś za tym pragnieniem nie po to, by wsłuchiwać się w bajki ludzi tworzących kompletne brednie i wydających przykry fetor, ale po to, by pouczyć ludzi nieświadomych, gdzie biegnie trakt królewski ozdobiony śladami Apostołów i proroków, który prowadzi do królestwa niebios, a którędy wiodą ścieżki heretyków prowadzące kroczących nimi ku ostatecznej ruinie. Zamiar taki, jak powiedziałem, jest szlachetny i godny pochwały. Trzeba bowiem, by Wasza miłująca Boga dusza wiedziała, jak wiele spośród dawnych herezji zostało zniszczonych dzięki boskiej łasce i stały się – mówiąc słowami proroka – „jak trawa na dachu, która uschła zanim ją wyrwano” (Ps 129(128),6).

Być może jednak ktoś mógłby nam zarzucić, że herezje wydane ciemności zapomnienia na nowo wyprowadzamy na światło ludzkiej pamięci. Temu człowiekowi odpowiadamy, że zarówno olbrzymia głupota tych bajek, jak i wielkość bluźnierstwa przeciw Bogu, na które się zdobywają, są niemożliwe do wypowiedzenia dla języków wychowanych do pobożności, zaś co do rozwiązłości, którą one nakazują i praktykują, to nawet jeśli ktoś przedstawiałby ją wystawiając na scenie, nie można by ani jej opowiedzieć, ani o niej słuchać, gdyby ktoś inny mówił, gdyż coś takiego przekracza nawet dokonania wybitnych lubieżników. Ponieważ jednak wtedy, gdy obrzydliwość ich niegodziwych dogmatów zostaje obnażona, tym pełniej ukazuje ona nieszczęście ludzi, którzy w sposób bezbożny się narodzili i uwierzyli bezmyślnie, gorliwie podejmę ten trud, nawet jeśli nie przynosi mi on osobistej korzyści. Będę starał się jednak streścić bujdę bajek tak bardzo, jak to tylko jest możliwe, oraz próbował pomijać ogrom bluźnierstw i unikać nieczystości bezwstydnych i bezbożnych rytów.

Z Bożą pomocą przeprowadzenie tego dzieła rozłożymy na pięć rozdziałów.  Pierwszy zawierać będzie opowiadanie o tych wymysłach, których ojcowie utworzyli sobie jakiegoś innego demiurga, negując istnieje jednego początku wszechświata wymyślili różne nieistniejące początki i powiedzieli, że Pan ukazał się w człowieku przez spowodowanie wrażenia. Pierwszym wynalazcą takich poglądów był Samarytanin, Szymon mag, zaś ostatnim Pers, Manes czarodziej. Drugi rozdział z kolei ukaże ludzi zachowujących poglądy przeciwne, którzy godzą się, że jest jeden początek wszechświata, Pana jednak nazywają zwykłym człowiekiem. Tego rodzaju herezję rozpoczął Ebion, a przyjmowała ona różne odmiany aż do Marcelego i Fotejnosa. Trzeci rozdział pokaże natomiast tych, którzy wykiełkowali pomiędzy tamtymi dwoma grupami i którzy stali się ojcami różnego rodzaju poglądów. W czwartym zaś pokażemy najnowsze herezje, czyli ariańską, eunomejską i inne, które po nich się urodziły, aż do tej ostatniej, którą Władca doszczętnie zniszczył wyrywając ją z korzeniami. W tych czterech rozdziałach obnażymy przybierający różne formy błąd herezji. Aby zaś wyszorować języki czytelników i uszy słuchających oraz oddalić od nich zaraźliwy smród, jak coś pochodzącego z Chalastry, dostarczymy również wonnie pachnącego olejku prawdy dogmatów ewangelicznych i przedstawimy dowody, że wszelka herezja jest przeciwieństwem nauczania płynącego z boskich słów. Wymysły bowiem dawnych herezji zebrałem z dawnych nauk Kościoła, czyli z nauczania Justyna filozofa i męczennka, Ireneusza, który czuwał nad plemionami celtyckimi i oświecił je, Klemensa, którego nazwano Stromateusem, Orygenesa, Euzebiusza, Palajstiusza, Fojniksa, Adamantiusza, Rodona, Tytusa, Diodora, Georgiusza, i innych, którzy pokonali kłamliwe języki. To, co w ich pismach jest porozrzucane, spiszę jednak w odpowiednim porządku, zaś to, co obszernie zostało powiedziane, powiem krótko. Nie podjęliśmy się przecież przemawiania przeciw herezjom jakby były obecne – bo stanęliśmy naprzeciw herezji, z którymi dziś już kontakt mamy tylko przez pisma – lecz chodzi o uporządkowane ukazanie różnorodności ich wymysłów. Tytuły rozdziałów są więc następujące: dla spisu nieczystych herezji – „Streszczenie heretyckich wymysłów”, dla prawdziwego nauczania – „Streszczenie boskich dogmatów”, zaś wspólna nazwa dla jednej i drugiej części: „Poznanie fałszu i prawdy”.

Czytelników proszę więc, aby każdy z heretyckich poglądów zestawili z prawdziwym nauczaniem, skoro w tym właśnie celu dołączyłem piąty rozdział. Zobaczą bowiem, że prawda towarzyszy słowom boskiego Ducha, tamte zaś poglądy są wynalazkami niegodziwego umysłu. Człowiek natomiast, który trudząc się na wiele sposobów odkrywa siłę prawdy, powinien przeplatać modlitwami zarówno ten wysiłek jak i próbę pisania, jako że ten, kto wdział szatę i pas, komu powierzono dowództwo i kto z jego powodu musi gorliwie służyć sprawom królestwa, bardziej niż wszystko inne czci poznanie spraw boskich i naukę prawdy, i dlatego wraz z prorokiem woła: „Jakże umiłowałem prawo Twoje, Panie! Cały dzień jest ono przedmiotem moich rozmyślań” (Ps 119,97)”

Następny fragment

[box]Dwa słowa komentarza…[/box]

Arystoteles uważał, że „non est scientia nisi in distinctionibus”, czyli że każda wiedza polega na umiejętności rozróżniania. Dlatego również znajomość poglądów chrześcijańskich polega na umiejętności odróżnienia ich od poglądów niechrześcijańskich. Krótko więc rzecz ujmując: poznanie ortodoksji i herezji musi iść w parze. Bardzo jasno o tym pisze Teodoret, gdy do adresata swojego dzieła, nieznanego nam bliżej Sporakiusza, pisze, że pragnie „poznać wszechstronnie prostą drogę, którą pewni ludzie na nowo wytyczają, zamieniając ją w ścieżki prowadzące do otchłani zguby”. Droga ortodoksji jest bowiem nieustannie wykrzywiana, w ludzkich umysłach nie zawsze układa się prosto i stabilnie, dlatego dobrze jest znać tego rodzaju „dewiacje”, żeby zrozumieć dobrze naturę ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej.

Na uwagę zasługuje także fakt ostrożności Teodoreta w mówieniu o herezjach, tak jakby teolog wyczuwał ich przewrotny urok: z jednej strony opisuje herezję jako śmierdzącą sprawę, ale z drugiej widzi, jak szkodliwe może być wchodzenie zbyt głęboko w „heretyckie gadanie” i heretyckie praktyki.

Tłum. i komentarz: P.M.Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *