Kategorie | Teksty Ojców

Beda Czcigodny: osiem błogosławieństw

jezusnauczajacy

Widząc zaś tłumy, Jezus wszedł na górę i gdy usiadł, zbliżyli się do Niego Jego uczniowie, a On otwierając swoje usta, nauczał ich mówiąc… Łukasz mówi, że wstąpił On na górę i tam spędził noc na modlitwie, i że, gdy nastał dzień, wybrał dwunastu ze swoich uczniów, których nazwał Apostołami, oraz że, gdy potem zstąpił z góry, nauczał tłumy stojąc na nizinie. Można to rozumieć w ten sposób, że wcześniej był w jakiejś wyższej partii gór wraz z dwunastoma wybranymi uczniami, a potem zszedł z nimi nie tyle z góry, co z samego szczytu na miejsce równe, jakby na stok góry i tam stanął, aż tłum zgromadził się przy Nim, i wtedy usiadł, a gdy podeszli uczniowie, w obecności tłumu wygłosił jedną mowę, którą zarówno Mateusz jak i Łukasz przekazują. W sposób duchowy „wstąpił na górę” Ten, który chciał dać wzniosłe przykazania dotyczące sprawiedliwości, a „gdy usiadł” oznacza, że ukazał się w postaci sługi. Uczniowie przystąpili przez poruszenie duszy i pobożność wiary, aby wieczne góry przyjęły sprawiedliwość, która ma napoić lud pokojem. Otwarcie ust zaś wskazuje na długość mowy albo na otwartość nauki.

Błogosławieni ubodzy duchem, ponieważ ich jest Królestwo niebios. To znaczy: pokorni przez dobrowolne ubóstwo, bowiem takie same błogosławieństwa wyliczył Izajasz, w innym porządku, ale w takim samym sensie, i według Izajasza z takimi ludźmi łączy się Duch bojaźni, ponieważ przez pokorę zdobywa się Królestwo, które z powodu pychy zostało odebrane.

Błogosławieni cisi. Ci, którzy odstępują od goryczy nieprawości, posiądą nie ziemię rodzącą ducha przekleństwa, ale karmiącą duszę bez wady. Z nimi łączy się Duch pobożności, ponieważ umacnia się On przez posłuszeństwo boskim Pismom.

Błogosławieni, którzy płaczą. Oczywiście nie zwykłym płaczem światowego smutku, ale z Bożego natchnienia pokuty za grzechy, ze strachu przed wiecznym potępieniem, z umiłowania upragnionych spraw niebiańskich albo przez współczucie dla bliźnich, ponieważ będą pocieszeni wieczną radością. Istnieją bowiem łzy, które dzieli się na cztery rodzaje: są łzy mokre płynące w celu obmycia grzechów i odnowienia utraconego chrztu; są łzy słone i gorzkie płynące w celu powściągnięcia przyjemności ciała; są łzy gorące przeciw chłodowi niewierności i dla rozpalenia żaru miłości; są łzy czyste dla odnowienia czystości życia. Do takich ludzi należy Duch wiedzy, i nie bez powodu, ponieważ o sobie samych dowiedzieli się w świętych Pismach, że są godni łez.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Czyli ci, którzy całym umysłem pragną pokarmu sprawiedliwości i wytrwali w wysiłku łakną go, sycą się nieustannym rozmyślaniem. Z nimi łączy się Duch mocy, czyli Duch wolny od lenistwa i słabości w dobrym dziele.

Błogosławieni miłosierni. Miłosierni są ludzie, którzy samych siebie nakłaniają do dobroczynności i poprawiając bliźnich pomnażają wysiłek, aby zdobyli od miłosiernego sędziego wieczne miłosierdzie. Ich jest Duch rady, dzięki któremu nie ustają w nakłanianiu samych siebie i innych.

Błogosławieni czystego serca. Czyli ci, którzy w prostocie szukają Boga i nie mają żadnej gorzkości, wolni są od wszelkiej próżności i kontemplują Boga przez szczerą miłość: ich jest Duch rozumu, ponieważ dla ich spojrzenia skarb mądrości stoi otworem.

Błogosławieni czyniący pokój. Ich ciało nie pożąda przeciw duchowi, a z kolei czyniąc pokój w innych ludziach, nawet z tymi pragną żyć w pokoju, którzy pokoju nienawidzą. I dlatego słusznie nazwani będą synami Bożymi, skoro w nich nie znajduje się nic przeciwnego Bogu: do takich ludzi odnosi się Duch mądrości, ponieważ wszystko jest posłuszne ich rozumowi, a sam rozum poddany jest Bogu jakby przez ósmemu zdaniu, które mówi:

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie. Odnosi się widocznie do zmartwychwstania Pańskiego, ponieważ gdy siódmy dzień, czyli sobota, minął, i nastał dzień ósmy będący jakby głową dni, zmartwychwstała głowa Kościoła zwyciężając wysiłki prześladowania. Liczba siedem bowiem pomnożona przez siedem daje czterdzieści dziewięć, a jak dodamy do tego jeden dzień ósmy i jakby głowę dni świata, otrzymamy pięćdziesiąt. Wtedy też i my, po otrzymaniu łaski Ducha świętego i odpuszczeniu grzechów jesteśmy wprowadzani do Królestwa niebios, gdzie otrzymujemy dziedzictwo, jesteśmy pocieszeni i nakarmieni, doznajemy miłosierdzia, oczyszczenia i pokoju, abyśmy już po przejściu „siódemki” życia tego świata zmartwychwstając weszli w życie przyszłe. I tak staje się, że dzień otrzymania życia, który był pierwszy, stanie się wtedy dniem pierwszym życia wiecznego.

Tłum. P.M. Szewczyk

Jedna odpowiedź do “Beda Czcigodny: osiem błogosławieństw”

  1. Kasia napisał(a):

    Piękne. Starożytny Autor modląc się i rozważając ujrzał jedność pomiędzy Starym i Nowym Testamentem. Usiłował przekazać to natchnienie i choć może się nam zdawać, że to przyporządkowanie blogosławieństw do darów Ducha nie jest zbyt ścisłe, albo że ten czy ów z nas przyporządkował by to inaczej, to sens pozostaje ten sam. Zarówno Jezus jak i Izajasz w niedoskonałym języku ludzkich słów przekazują doskonałą prawdę obietnicy pełni życia. Zarówno blogosławieństwa, jak i dary, zazębiają się jakby ze sobą, tłumaczą siebie nawzajem, co pozwala podejrzewać, że opisują rzeczywistość przekraczającą ludzkie slowa. Ani oko nie widziało ani ucho nie słyszało ani ludzki umysł i słowa tego nie wyrażą jak wielkim jest dar nowego życia w Bogu, które otrzymujemy dzięki miłości Ojca, przez Syna, w Duchu.

Trackbacks/Pingbacks


Dodaj Komentarz

Newsletter

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Wydaje mi się, że psalmy stają się dla śpiewającego je jak zwierciadło, dzięki któremu poznaje dokładnie zarówno siebie samego, jak i poruszenia swojej duszy, i że wypowiada je pouczony przez nie. A ten, kto słucha czytającego, przyjmuje hymn jako wygłoszony o nim i albo odmieni myślenie napełniony żalem płynącym z zarzutów stawianych przez sumienie, albo słysząc o nadziei pokładanej w Bogu i o pomocy udzielanej ludziom wierzącym ucieszy się tego rodzaju łaską wyświadczoną mu i zacznie dziękować Bogu.
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 12, IV wiek po Chr.