Beda Czcigodny o Jezusie w Nazarecie, cz. I

W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: „Dziś spełnily się te słowa Pisma, któreście słyszeli”.

Spełniły się oczywiście przez to, że jak samo Pismo przepowiedziało: „Uczynił Pan wielkie rzeczy i zapowiedział jeszcze większe”. Czemu więc szukamy większego świadectwa, skoro własnym głosem wskazał na samego siebie ten, który mówił przez proroków. Odrzucić trzeba bluźnierstwa ludzi wiarłomnych, którzy mówią, że inny jest Bóg Starego Testamentu, a inny Nowego lub którzy twierdzą, że Chrystus bierze poczatek od Dziewicy. Jak jest możliwe, żeby począł się z Dziewicy ten, który jeszcze przed pojawieniem się Dziewicy przemawiał?

A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego.

Przyświadczali Mu potwierdzając i mówiąc, że On naprawdę jest tym, o którym śpiewali prorocy, że namaszczony został łaską Ducha Świętego, I że Jego działania we wszystkim potrzebują ubodzy, ślepi, jeńcy i złamani na duchu.

I mówili: „Czy nie jest to syn Józefa?”

Jak wielka była ślepota mieszkańców Nazaretu, którzy lekceważyli tak bardzo z powodu pochodzenia Tego, którego przez słowa i czynu poznali jako Chrystusa. Ich jednak błąd jest naszym zbawieniem i potępieniem heretyków. Tak dalece ich wzrok skupiony był na człowieku, Jezusie Chrystusie, że nazywali Go „synem Józefa”, a według innych Ewangelistów „cieślą”, albo „synem cieśli”. Przy tej okazji musimy przyjrzeć się, czemu Chrystus, ukazując się w ciele, zechciał być nazywany „synem cieśli, kowala” (łac. faber oznacza zarówno cieślę jak i kowala) albo wręcz „cieślą, kowala”. Zdrowy umysł powinien dostrzec, że nawet przez to pouczył, że jest przedwiecznym Synem Tego, który jest pierwotnym Rzemieślnikiem, Bogiem stwarzającym niebo i ziemię. O ile bowiem sprawy ludzkie są nie do porównania ze sprawami bożymi, to jednak tutaj mamy wyraźny obraz, typ, ponieważ Ojciec Chrystusa działa ogniem i duchem. Dlatego też o Nim Jego poprzednik powiedział jakby o Synu kowala: On was będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem (Łk 3,16). On swoim wielkim domu wytwarza wiele naczyń różnego rodzaju. Naczynie gniewu Duch zmiękcza ogniem i przemienia na naczynie miłosierdzia. Dlatego słusznie Malachiasz mówiąc w imieniu Ojca powiedział o Nim: „Oto posyłam mojego anioła, który przygotuje drogę przed moim obliczem i nagle przybędzie do swojej świątyni Pan, którego wszyscy szukacie – a kawałek dalej dodał i rzekł: usiądzie jakby miał przetapiać i oczyści srebro, oczyści synów Lewiego, przetopi ich jakby złoto i jakby srebro” (Ml 3,1). Lecz Żydzi nie dostrzegli tego znaku i zlekceważyli dzieła boskiej mocy patrząc na cielesne pochodzenie, co widać zarówno z poprzednich jak i z następujących potem słów Pana. Powiedziane jest bowiem dalej:

Wtedy rzekł do nich: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie, dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”.

Ich bezmyślna niewierność wyznaje nieświadomie zdrową wiarę, która Chrystusa Pana nazywa cieślą i lekarzem. Jest bowiem prawdziwym cieślą, gdyż wszystko przez Niego się stało. Jest lekarzem, ponieważ wszystko na niebie i na ziemi jest przez niego odnowione. On sam o sobie daje świadectwo: „Nie potrzebują lekarza ci, którzy się dobrze mają, ale ci, którzy się źle mają” (Mk 2,17). Ponieważ powiedzieliśmy jakim narzędziem tworzy, powiedzmy też, czego używa, żeby uleczyć. „Przechodząc zobaczył ślepego od urodzenia, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny, nałożył na jego oczy i powiedział mu: Idź, obmyj się w sadzawce Siloe, co się tłumaczy 'posłany'. Poszedł więc i obmył się, a wrócił widząc” (J 9, 1.6-7). Poznaj więc sposób działania cudownego lekarstwa i raduj się, że zasłużyłeś, by być przez nie oświeconym. Błoto z ziemi jest ciałem Chrystusa. Ślina z ust oznacza Jego boskość, ponieważ „głową Chrystusa jest Bóg” (1 Kor 11,3). Utworzone przez ślinę błoto oświeca nas, którzy jesteśmy ochrzczeni w sadzawce Siloe, ponieważ „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy Jego chwałę” (J 1,14), której wcześniej ze względu na siłę ciemności nie potrafiliśmy ogarnąć. Zatem przez Chrystusa cieślę zostałeś stworzony, byś istniał. Przez Chrystusa lekarza zostałeś uzdrowiony, byś po otrzymaniu rany odzyskał zdrowie. On został wyśmiany przez własnych obywateli, którzy zachęcali go, by uzdrowił samego siebie, to znaczy, by we własnej ojczyźnie ukazał działania mocy, ale szybko inny Ewangelista przytacza powód tego, że nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, „a tylko na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. I dziwił się ich niedowiarstwu” (Mt 6,5-6). Niech jednak nikt nie sądzi, że powinno osłabnąć nasze umiłowanie ojczyzny. Kochał bowiem swoich współobywateli, lecz oni sami pozbawili się Jego dobroczynnego działania i przez zawiść także ojczyzny.

I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

W Pismach Prorokiem nazywany jest Chrystus Pan, o czym świadczy także Mojżesz, gdy mówi: „Bóg wasz wzbudzi wam z waszych braci Proroka jak ja” (Pwt 18, 15). Nie tylko jednak On, który jest głową i Panem proroków, ale także Eliasz, Jeremiasz i pozostali prorocy w ojczyźnie uważani byli za mniejszych niż w zagranicznych miastach. Dzieje się tak, ponieważ w pewnym sensie naturalne jest, że między współobywatelami panuje zazdrość. Nie biorą bowiem pod uwagę aktualnych dokonań człowieka, ale wspominają słabość jego dziecięctwa, jakby oni sami do dojrzałego wieku nie doszli przez ten etap życia.

Beda Czcigodny, Komentarz do Ewangelii Łukasza

Tłum. P.M.Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *