Augustyn: wielbłąd przeszedł przez ucho igielne…

7. Widzę, że mała ilość czasu odwodzi mnie od wyjaśnienia Psalmu. Chcę dopełnić bowiem wyjaśnienia tego miejsca w Ewangelii, którym się zajęliśmy ze sugestią Pana. Zatem jeśli Wasze Miłość pozwoli, odłożymy Psalm. Nie będę długo mówił: wkrótce będzie miał miejsce spektakl, który nazywają „nagrodą”. Ale i my mamy naszego organizatora, wokół którego się gromadzimy. Jeśli ludzie na tej szerokiej drodze wyśmiewając i naigrywając się z Niego, gdy wskazuje drogę w sposób wiarygodny, biegną, aby oglądać „nagrodę”, której nie otrzymają – a nawet jeśli ktoś ją otrzyma, to będzie rozczarowany, biegną jednak, płyną razem ku temu, czego nie otrzymają – to o ileż bardziej my winniśmy zbiec się razem, skoro mamy otrzymać to, na co będziemy patrzeć? Gdybyście mieli otrzymać coś ode mnie, to nie przychodźcie tutaj: nie ma człowieka biedniejszego ode mnie. Jeśli zaś od Tego, od którego i ja otrzymuję, to nie ma człowieka bogatszego od Niego, nic bogatszego od Jego zubożenia się ze względu na nas. Wszyscy więc od Niego otrzymujmy, wszyscy w Nim się radujmy. A jeśli ukazał wam to, co postanowił wam dać, przeze mnie, to miłujcie także sługę organizatora, ale ze względu na organizatora, ponieważ ja, bracia, w Nim i ze względu na Niego miłuję także was. Bez Niego wszyscy jesteśmy niczym.

8. Krótko więc mówiąc, z pomocą Pana nie będę milczał na temat tego, co komuś może wydawać się niejasne w tym czytaniu ewangelicznym. Niech lękają się ludzie, aby ten ostatni dzień nie zastał ich takimi. Lękajmy się, bracia moi. Radujemy się teraz, weselimy i radośnie krzyczymy. Proszę was: niech ten dzień zastanie was przygotowanych. Nie kłamie ten, który o tym mówi, nigdy nie skłamał. Jeśli cały czas masz wątpliwości, bój się, żeby nie okazało się prawdą. Ktoś z was powie mi jednak: „Trzeba więc, aby ta prawda weszła do serca ludzi wierzących”. A przecież samym mówieniem nie jestem w stanie sprawić, żeby wszyscy byli takimi, jakimi mamy być według słów Pana: „Jeśli ktoś nie bierze swojego krzyża, a idzie za Mną…” (Mt 10,38), ani nie sprawię, żeby wszyscy byli takimi, jakimi mamy być według tych słów Pana: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz, daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, i przyjdź, chodź za Mną” (Mt 19,21). Bracia, czy zatem aż tak należy bać się tej drogi, po której przewodnik mówi: „Pójdź za Mną?”. Wiem dobrze o sobie, że nie jestem w stanie uczynić takimi wszystkich, do których przemawiam albo przynajmniej wielu. Skoro jednak usłyszeliśmy grzmiące słowa Ewangelii, to może są jakieś serca wierne, które się przejmuje teraz lęk. Przecież powiedziano: „Tak było za dni Noego: jedli, pili, żenili się, wychodziły za mąż, kupowali, sprzedawali, aż Noe wszedł do arki, przyszedł potop i wygubił wszystkich” (Łk 17, 26-27). Wielu sobie mówi: „Nakazano nam czekać na ten dzień, żeby nie znalazł nas takich, jakimi byli poza arką ci ludzie, których wygubił potop. Jasne, przeraża nas Słowo Boga, przeraża nas donośny głos Ewangelii. Co mamy czynić? Mamy nie żenić się? – tak powie człowiek młody, dorastający – mamy nie jeść, nie pić? Zawsze mamy pościć?” Wielu jest takich, którzy tak mówią. A ten, kto chciał coś kupić, powie sobie: „Czy już nie wolno niczego kupić, żebym nie znalazł się w liczbie tych, którzy zginą?”

9. Co zatem mamy czynić, skoro tak się sprawy mają? Trzeba płakać tak, jak zasmucili się Apostołowie nad rodzajem ludzkim, gdy słyszeli Pana mówiącego o doskonałości: „Sprzedaj wszystko, co posiadasz, przyjdź i chodź za Mną” (Mt 19,21), ponieważ człowiek, do którego skierowano te słowa, odszedł zasmucony. A przecież nazwał „dobrym nauczycielem” tego, u którego szukał rady na temat życia wiecznego… Tak długo widział w Nim dobrego nauczyciela, jak długo nie udzielił odpowiedzi na zadane Mu pytanie. Przemówił, a tamten się zasmucił. Gdy on zaś odchodził zasmucony, Pan kontynuował i powiedział: „Jak trudno jest bogatemu wejść do Królestwa Niebios!”. Trudno, ale jednak tylko trudno. Pan jednak podaje potem jeszcze przykład i to, o czym powiedział „trudne”, ogłosił jako niemożliwe. „Łatwiej – mówi – wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Niebios”. Jakby zamknął je przed bogatymi. Co się teraz stanie? Co się stanie? Jest zamknięte? „Kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7,7). Ale jak mamy kołatać? Jak to jak, jeśli nie rękoma? Co znaczy: jak to jak, jeśli nie rękoma? Nie w inny sposób jak czynami. Spójrzmy, bracia, czy Pan nie zaproponował gdzieś bogaczom tego rodzaju czynów. Stwierdźmy to na podstawie Pism, abyśmy nie okazali się bardziej zdrajcami niż głosicielami [Słowa Bożego]. Przede wszystkim Pan mówi o tym, już w tym miejscu: „Sprzedaj wszystko, co posiadasz, przyjdź i chodź za Mną”. Uczniowie jednak zasmucili się, że Pan to powiedział. Zasmucili się oczywiście nie z własnego powodu, bowiem sami porzucili wszystko i poszli za Panem. Co powiedzieli, gdy się zasmucili? „Któż więc zdoła się zbawić?” (Mt 19,25). Teraz więc ja pytam Apostołów: O, wybrane członki Chrystusa, kolumny wspierające Jego zmartwychwstanie, skąd te słowa? Skąd to 'któż zdoła się zbawić'? Straciliście nadzieję z powodu tych bogatych? Ludzi bogatych jest niewielu. Tysiące ubogich może się zbawić. Co powiedział Pan? 'Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Niebios'. Czy powiedział: 'Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż człowiekowi wejść do Królestwa Niebios'? Powiedział: 'bogatemu'. Powiem krótko, bracia: wszystkim wam dobrze życzę, ponieważ tak mam nakazane i taką mam nadzieję, ale słucham uważnie słów Pisma mówiących o tym, że masa plew będzie płonęła w ogniu (Mt 3,12). Mogę tylko powiedzieć: Oby tak nieliczni szli w ogień, jak nieliczni się ludzie bogaci! Bracia, wśród całego tego ludu, który słyszy te słowa, ilu jest bogatych? Nie stwierdziłem, że idą oni w ogień, ale oby ci, którzy mają iść, mogli być tak nieliczni, jak nieliczni się bogaci w całym rodzaju ludzkim! A przecież pośród ludzi bogatych liczni są ci, którzy pójdą do Królestwa Niebios, a pośród ludzi ubogich wielu jest tych, którzy pójdą w ogień wieczny. Miejcie to przed oczami, póki kilkoma jeszcze słowami nie wyjaśnię wam tekstu.

10. Pan powiedział, że wielbłądowi jest łatwiej przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Niebios. Uczniowie zasmucili się i powiedzieli: „Któż więc zdoła się zbawić?”, chociaż zdawali sobie sprawę, że w rodzaju ludzkim są całe tysiące ludzi ubogich i tylko kilku bogatych. O co więc chodziło? Apostołowie uważnie patrzyli nie na to, czy ktoś jest bogaty przez posiadanie dóbr, ale czy ktoś płonie z pożądania. Jakiś człowiek z powodu obfitości wszystkich rzeczy, które posiada, nazywany jest bogatym i na takiego wygląda. Ale ten człowiek wszystkie te rzeczy ma za nic, lekceważy je i naprawdę trzyma je jako właściciel, ale nie jest przez nie trzymany, jak to jest napisane: „nadzieja jego jest w Panu, jego Bogu” (Ps 145,5), nie jest arogancki, nie chełpi się, nie używa swojej siły, żeby uciskać ubogiego, nie jest chciwy, nie pragnie zachłannie rzeczy innych ludzi, nie pilnuje zazdrośnie i trzyma pod kluczem swoich dóbr, ale naprawdę szuka Boga i swoje bogactwa ceni tylko ze względu na dawcę bogactw. Taki człowiek jest bogaty, ale równocześnie wchodzi do Królestwa Niebios. Gdy więc uczniowie się zasmucili, Pan powiedział: „To dla ludzi jest trudne, dla Boga jest łatwe” (Mt 19,26). Uderzyły ich trudności, ponieważ powiedział o wielbłądzie przechodzącym przez ucho igielne, ale naprawdę rzecz trudna i niemożliwa dla ludzi jest bardzo prosta dla Boga. Jeśli chce, nawet to olbrzymie zwierzę, które nazywamy wielbłądem, przeprowadzi przez ucho igielne. Sam zechciał to uczynić, dlatego może także bogatego wprowadzić do Królestwa Niebios, bo ze względu na niego wielbłąd przeszedł przez ucho igielne. Co to znaczy? Zobaczmy, może się wyjaśni. Nie bez powodu Jan Chrzciciel, herold samego Pana, nosił odzienie z sierści wielbłądziej (Mt 3,4), ponieważ kroczył przed mającym nadejść sędzią, więc okrycie miał jakby od niego. Gdy padają słowa o wielbłądzie, widzę jasno symbol mojego Pana. Widzę go wielkiego, ale z głową nisko spuszczoną. Widzę go wielkiego, nikt nie przygniecie go ciężarem trudów, chyba że sam położy się na ziemi.Widzę też ucho igielne, przez które On, tak wielki, przeszedł. W igle rozumiem ukłucie, w ukłuciu mękę, w uchu igielnym cierpienia. Wielbłąd więc już przeszedł przez ucho igielne: niech ludzie bogaci nie tracą nadziei, wejdą za nim do Królestwa Niebios.

Augustyn z Hippony, Mowa 114B, 7-10

Tłum. P.M.Szewczyk

[button link=”http://patres.pl/mowa-swietego-augustyn-o-tym-rozdziale-ewangelii-gdzie-zapowiada-sie-przyjscie-pana-w-dniu-ostatnim-cz-i/”]Czytaj całość mowy[/button]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *