Beda Czcigodny: Jezus zasnął podczas burzy…

Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.

Podczas tej żeglugi Pan raczył ukazać obie natury swojej jednej osoby, gdy sam jako człowiek spał w łodzi, a jako Bóg słowem uspokoił wzburzenie morza. Następnie, według interpretacji alegorycznej morze, które pragnie przepłynąć ze swoimi uczniami, oznacza obecny, ciemny i gorzki czas tego świata. Łodzi, do której wsiedli, nie można zrozumieć lepiej niż jako drzewa Jego najświętszej męki. Wszyscy wierzący dzięki wsparciu płynącemu z jego dobrodziejstwa, po pokonaniu fal morza docierają do mieszkania ojczyzny niebieskiej, jakby do stałego i bezpiecznego lądu. Inne zaś łodzie, o których powiedziano, że płynęły z Panem, o których jednak nie mówi się, że wypłynęły na głębinę albo że jakoś zniosły burzę, oznaczają bez wątpienia tych, którzy tak zanurzeni są w wiarę w krzyż Pana, że jeszcze nie uderzyły w nich trudności, ale tylko zachowują otrzymane w pokoju Kościoła tajemnice wiary. Albo też oznaczają tych, którzy po licznych burzach przez jakiś czas korzystają z udzielonej im radości pokoju. Nie jest bowiem pewne, czy te łodzie wcześniej zostały doprowadzone do portu, czy też po doświadczeniu niebezpieczeństw morskich wpłynęły do portu. Zatem obydwie grupy słusznie można tutaj wskazać: i tych, którzy jeszcze nie zostali doświadczeni przeciwnościami, i tych, którzy po potężnym doświadczeniu trudności zniesionych kiedyś dla Chrystusa na skutek ciężkich prób, teraz upajają się spokojem.

Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu.

Gdy uczniowie żeglowali, Chrystus zasnął, ponieważ szybko nastał czas męki Pańskiej dla wiernych, którzy rozpaleni byli sprawami tego świata, w duchu rozmyślali nad spokojem przyszłego królestwa i wbrew natchnieniu Ducha Świętego czy też własnym ich wysiłkom miotani byli podstępnymi, przychodzącymi od tyłu uderzeniami świata. Dlatego też słusznie jest powiedziane, że te rzeczy działy się, gdy nastał wieczór, żeby na śmierć prawdziwego słońca wskazał nie tylko sen Pana, ale także ta godzina gasnącego światła. Gdy zaś On wstępował na tył łodzi, na wezgłowie krzyża, przez co należy rozumieć sen śmierci, powstały fale bluźnierstw i prześladowań, które wzbudzone zostały przez demoniczne zawieruchy. Jego cierpliwość jednak nie została przez nie zachwiana, lecz uderzona została słabość uczniów, zadrżała, znalazła się w niebezpieczeństwie.

Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic cię nie obchodzi, że giniemy?”.

Uczniowie budzą Pana, aby nie zginąć podczas Jego snu na skutek dzikich uderzeń fal, ponieważ gdy widzieli Jego śmierć, gorąco błagali o zmartwychwstanie, aby ich umysł nie popadł w wieczną śmierć, gdyby On przez dłuższy czas poddany był śmierci ciała. Dlatego słuszne jest to, co następuje potem:

On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.

Wstał i rozkazał wichrowi, ponieważ przez celebrowanie zmartwychwstania powalił pychę diabła, podczas gdy przez śmierć zniszczył tego, który panował nad śmiercią. Nakazał także morzu, żeby milczało i sprowadził spokój, ponieważ znosząc śmierć i wstając z grobu odrzucił obłędny gniew Żydów, którzy potrząsając głowami wołali: „Jeśli jesteś Synem Boga, zejdź teraz z krzyża, a Ci uwierzymy”. Należy tutaj zauważyć – zgodnie z literą tekstu – że wszystkie stworzenia słuchają Stwórcy. Te byty bowiem, które łaje i którym rozkazuje, słuchają Go. Nie dzieje się tak – jak błędnie myślą heretycy – że wszystko posiada duszę, ale na skutek potęgi Stwórcy. Te bowiem byty, które według nas są nierozumnie, dla nich są rozumne…

Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”.

Słusznie kłóci się z nimi, bo lękali się w obecności Chrystusa, podczas gdy wiadomo, że kto do Niego dołączy, nie może zginąć. Podobne jest do tego fragmentu to miejsce, w którym po śnie śmierci ukazuje się uczniom i wyrzuca im niewierność i zatwardziałość serca, bo nie uwierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego (zob. Mk 16,14). W innym miejscu powiedział do nich znowu: „O jak głupi i oporni sercem jesteście, żeby uwierzyć w to, co mówili wszyscy prorocy. Czy Chrystus nie miał tego cierpieć i tak wejść do swojej chwały?” (zob. Łk 24,25). Tutaj, jakby w przenośni żeglugi powiedział: Czy nie wypadało, żeby Chrystusa ogarnął sen i żeby fale uderzyły na łódź, w której spał, aby w ten sposób uczynić jawną dla wszystkich moc swojej boskości przez to, że obudzony został od razu pośród wściekłych i burzliwych wirów morskich?

Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”.

Mateusz tak napisał: „A ludzie zdumieli się bardzo i mówili: Kimże On jest? I tak dalej…” (Mt 8,27). Zatem nie tylko uczniowie, ale także żeglarze i pozostali ludzie, którzy byli w łodzi, dziwili się i zastanawiali się nad osobą Tego, którego słuchają wiatr i morze. Jeśli zaś ktoś będzie się kłócił i chciał, żeby w tych, którzy się zdumiewali, rozumieć uczniów, to odpowiemy mu, że słusznie nazwani są „ludźmi”, bowiem jeszcze nie poznali potęgi Zbawiciela. Także my wszyscy, którzy dotknięci jesteśmy znakiem Krzyża Pańskiego, przygotowujemy się na opuszczenie tego świata, wsiadamy do łodzi razem z Jezusem i próbujemy przepłynąć morze. Lecz ten, który nie zaśnie, nie przyśnie, lecz zawsze czuwa nad Izraelem, podczas gdy my żeglujemy, często jakby zasypiał podczas wzburzenia wody, kiedy pośród wysiłku, który podejmujemy na miarę naszych możliwości, na skutek wzmożonego uderzenia czy to duchów nieczystych, czy jakichś ludzi lub naszych własnych myśli przyciemnia się blask wiary, gaśnie niebiańska nadzieja i oziębia się płomień miłości. Wtedy, pośród takich niebezpieczeństw konieczne jest, żebyśmy biegli do tego Sternika, budźmy Go od razu, bo On nie służy, ale panuje nad wiatrem. Od razu burza się uciszy, na nowo rozleje się spokój, udzielone zostanie nam schronienie w porcie zbawienia.

Beda Czcigodny, Komentarz do Ewangelii Marka

Tłum. P.M.Szewczyk

Jedna myśl na temat “Beda Czcigodny: Jezus zasnął podczas burzy…

  • 21 czerwca 2015 o 18:17
    Permalink

    wsiadamy do łodzi razem z Jezusem i próbujemy przepłynąć morze – piękne

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *