O bierzmowaniu patrystycznie

Jeśli prawdą jest, że „takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, prawdą jest również, że takie będą Kościoły, jakie ich wtajemniczenia. Dlatego słusznie niepokoimy się patrząc, jak przebiega w naszej wspólnocie wprowadzenie w życie chrześcijańskie nowych członków Kościoła… zwłaszcza, gdy stają przed nami młodzi, bierzmowani chrześcijanie: tak wyglądają dziś ludzie, których Kościół wtajemniczył w najświętsze misteria.

Ruchy kościelne z inicjacją chrześcijańską radzą sobie całkiem nieźle: dobrze po drogach wtajemniczenia chrześcijańskiego prowadzi Neokatechumenat czy Ruch Światło-Życie. Gorzej sprawa wygląda w parafiach, gdzie inicjacja oparta jest na przygotowaniu do trzech kolejnych sakramentów inicjacji chrześcijańskiej (chrztu, Eucharystii i bierzmowania). Przy okazji chrztu i Eucharystii, z racji na bardzo młody wiek przyjmujących te sakramenty, przygotowanie dotyczy głównie ich rodziców i rodzin. Jednak bierzmowanie, które kończy proces wtajemniczenia chrześcijańskiego, udzielane jest w wieku dojrzałym, zatem w tym przypadku pracuje się z człowiekiem świadomym siebie i swojej wiary. To właśnie w tym momencie chrześcijanin powinien zatem odbyć swoją osobistą drogę katechumenalną, po ukończeniu której będzie w pełni chrześcijaninem. Wszyscy niestety wiemy, jak ona wygląda.

Obecna praktyka udzielania sakramentów inicjacji chrześcijańskiej nie odbiega mocno od praktyki starożytnej Kościoła. Bazyli Wielki, Grzegorz z Nazjanzu czy Augustyn przeszli drogę podobną do drogi młodych chrześcijan XXI wieku. Od dziecka byli zanurzeni w życie Kościoła, bo przyszli na świat w rodzinach chrześcijańskich. Następnie przez lata dziecięce i młodzieńcze słuchali nauk, uczestniczyli w życiu Kościoła i dojrzewali do dnia chrztu, którego udzielenie oznaczało dla nich również dostęp do Eucharystii i daru Ducha Świętego. Od dziecka byli zatem katechumenami, czyli prawdziwymi chrześcijanami, choć jeszcze nieochrzczonymi. Dziś chrztu udzielamy już dzieciom, ale świadomi jesteśmy, że nie oznacza to wycięcia z chrześcijańskiego życiorysu etapu wtajemniczenia w wiarę. Różnica polega na tym, że wtajemniczenie rozciąga się nie na czas od dnia narodzin w rodzinie chrześcijańskiej do chrztu przyjmowanego w dorosłym życiu, ale od chrztu udzielanego zaraz po urodzeniu do momentu udzielenie bierzmowania. Inny jest porządek sakramentalny, ale ta sama droga wiary. Wydaje się zatem, że z powodzeniem można zastosować praktykę i doświadczenie starożytnego katechumenatu do dzisiejszej praktyki udzielania sakramentu bierzmowania. Gdybyśmy więc spróbowali tak przygotować młodzież do bierzmowania, jak przygotowywani byli do chrztu nasi Ojcowie, jak by to mogło wyglądać?

Przede wszystkim nie ma daty bierzmowania, nie ma wieku, w którym należy udzielić tego sakramentu. Potrzebna jest bowiem taka dojrzałość w życiu wiarą, która polega na przedstawieniu Kościołowi prośby o dar Ducha Świętego. Jest to sprawa zupełnie zasadnicza. Życie ludzkie – wszystkie jego aspekty, a zatem również ten religijny – dojrzewa przez pojawienie się w człowieku świadomego „ja”. Człowiek realizuje siebie przez życie swoim „ja” wpisanym w zbiorowe „my”. Na tym polega człowieczeństwo dojrzałe i dorosłe, prawdziwe. Tam gdzie jest tylko „my” lub tylko „ja” trudno mówić o dobrym, prawdziwym człowieku. Dlatego również chrześcijanin to „ja”, uczeń Chrystusa, świadomy swojej obecności w „my” Kościoła. Czasem na bierzmowanie nie jest zatem osiągnięcie takiego czy innego wieku biologicznego, ale moment, w którym człowiek staje wobec Kościoła i prosi o dar Ducha Świętego dla siebie.

Wydaje się więc ważne, żeby zrezygnować z praktyki bierzmowania w III klasie gimnazjum lub w jakiejś innej klasie. Wystarczy otworzyć przy parafii grupę katechumenatu, do której można się zapisać po ukończeniu 16. roku życia. Zawiązująca się, dajmy na to, we wrześniu grupa katechumenalna gromadziłaby osoby w różnym wieku, ale w zasadniczo podobnym „wieku duchowym”.

Samo przygotowanie do sakramentu i obrzędu inicjacji chrześcijańskiej skupiać się powinno na dwóch aspektach: pouczeniu na temat wiary chrześcijańskiej i wypływającego z niej sposobu życia oraz kształtowaniu odpowiedniej dyspozycji do przyjęcia sakramentu.

Treści nauk, które musiałby przyswoić sobie kandydat do bierzmowania, są znane od dawna, od początku istnienia Kościoła: Trójca Święta, Wcielenie Syna Bożego, Jego zbawcza śmierć na krzyżu, zmartwychwstanie, dar Ducha Świętego i powstanie Kościoła. Koniecznie trzeba także by powiedzieć o sposobie życia ludzi, którzy podzielają wiarę chrześcijańską, w dzisiejszym świecie i pomóc kandydatom w taki właśnie sposób ukształtować swoje życie. Służyć temu mogą dawne skrutynia.

Co do dyspozycji do przyjęcia sakramentu oprócz wskazania, na czym ona polega, potrzebna będzie pomoc osobista, by przez osobisty kontakt pomóc kandydatowi przyjąć odpowiednią postawę serca. Starożytny Kościół wprowadził instytucję rodzica chrzestnego, my mamy instytucję „świadka bierzmowania”. Gdyby funkcję tę pełniły osoby mające dobrą znajomość życia chrześcijańskiego i cieszące się uznaniem we wspólnocie Kościoła oraz zaufaniem i życzliwością kandydatów, niewątpliwie ich rola w procesie wtajemniczenia w życie chrześcijańskie byłaby nie do przecenienia. A jakiej dyspozycji potrzebuje człowiek przyjmujący sakrament bierzmowania? Dokładnie takiej, jak starożytny kandydat do chrztu, do którego św. Cyryl Jerozolimski kierował słowa:

Jeśli twój zamiar jest szczery, Bóg uczyni cię powołanym. Jeśli tu jednak będziesz tylko ciałem, a nie sercem, nie wyniesiesz stąd żadnej korzyści. (…) Jako słudzy Chrystusa przyjęliśmy każdego, jako stróże zostawiliśmy drzwi otworem. Może wszedłeś z duszą pokrytą grzechami i ze złym usposobieniem. Znalazłeś się tutaj, przyjęto cię, zapisano twe imię. (…) Bacz na czytanie Pisma Świętego, obecnych duchownych, systematyczne nauczanie! Odnoś się tu z szacunkiem i ucz się tego, co tu widzisz! [A jeśli nie, to] raczej wyjdź stąd teraz i należycie usposobiony powróć jutro! (…) Dalekie niech będą udawanie i próżna ciekawość! (Katecheza wstępna, 4).

3 myśli na temat “O bierzmowaniu patrystycznie

  • 10 maja 2013 o 20:53
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł i całkowicie się z nim zgadzam. Jest to temat dla mnie bardzo aktualny, bo w marcu tego roku mój najstarszy syn, uczeń 3-ej klasy gimnazjum przyjął sakrament bierzmowania. Byłam jego świadkiem. Bierzmowana była w tym dniu bardzo duża grupa młodzieży i nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że tylko mała część jest tym sakramentem naprawdę zainteresowana. Gwar panujący w kościele, żarty ks. Biskupa- kompletnie rozkładały nastrój i nawet mnie trudno było się skupić.
    Bardzo podoba mi się myślenie o wejściu w wiarę chrześcijańską jako o wtajemniczeniu. Sama coraz częściej tak o tym myślę. Trzeba bowiem czasu, zrozumienia, modlitwy i łaski , aby móc przejść od wiary opartej o przykazania do wiary żywej w której istotą jest sam Jezus .Odkrycie Kim jest Jezus prowadzi do większego zrozumienia tego czym jest Kościół i rodzi miłość do Kościoła. Nie wiem na jakim etapie tego wtajemniczenia powinno się otrzymywać sakrament bierzmowania, ale jest dla mnie jasne, że powinien on być odpowiedzią na szczere i rzeczywiste pragnienie serca bierzmowanego, a jestem pewna, że obecnie wcale tak nie jest.

    Odpowiedz
  • 11 maja 2013 o 07:25
    Permalink

    Co tu dużo mówić. Sakrament bierzmowania jest kompletnie położony w naszym Kościele. Pamiętam czas bierzmowania moich synów. Szczególnie młodszego Michała, bardziej zbuntowanego, samodzielnego w myśleniu jak przyszedł do mnie i był zły, że ksiądz każe im zbierać podpisy za udział w Mszy św czy jakichś nabożeństwach. Z współczesnych mi czasów znam młodego człowieka (z rowerów), który dwa lata temu przyjmował ten sakrament i kompletnie nic w nim to nie zmieniło. Ale coś się zaczyna dziać. W mojej parafii jest ksiądz, który trochę niekonwencjonalnie podszedł do przygotowań do tego sakramentu. Przede wszystkim odstąpił od tych nieszczęsnych podpisów. Więcej jest takich otwartych spotkań z młodzieżą gdzie w wolności mogą wypowiadać swoje zdanie. Pomysł, aby sakrament bierzmowania nie miał wieku biologicznego jest bardzo dobry. Bo albo ma on coś znaczyć, albo będzie tylko klepnięciem kolejnego etapu. I glejtem do małżeństwa w Kościele.

    Odpowiedz
  • 17 maja 2013 o 06:46
    Permalink

    Mam mieszane uczucia, co do tego tekstu. W Anglii ten sakrament przyjmują 13-14latki.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *