Kategorie | Teksty Ojców

Mowa Augustyna na Narodzenie Pańskie

narodzenie

1. Radujmy się, bracia, weselcie się i wykrzykujcie z radości, narody. Ten dzień uświęciło nam nie to widzialne słońce, ale Stwórca widzialnego słońca. Kiedy bowiem uczynił dla nas widzialnym Tego, przez którego stworzone zostały byty widzialne i niewidzialne, Dziewica Matka porodziła Go z płodnych wnętrzności i dziewiczego łona. Jako dziewica poczęła, jako dziewica porodziła, jako dziewica brzemienna, jako dziewica płodna: zawsze dziewica. Czemu się dziwisz, człowieku? Wypadało, żeby tak narodził się Bóg, gdy zdecydował się być człowiekiem. Taką ją uczynił, jakim stał się dzięki Niej. Istniał bowiem jeszcze zanim to się stało, był wszechmogący, mógł więc stać się człowiekiem pozostając tym, czym był. Uczynił sobie matkę, gdy był u Ojca, a gdy stał się człowiekiem z matki, pozostał u Ojca. Jak mógłby porzucić bycie Bogiem, gdy zaczął być człowiekiem, skoro udzielił swojej rodzicielce daru pozostania dziewicą, gdy Go porodziła? Przecież zdanie: „Słowo stało się ciałem”, nie oznacza, że Słowo zaniknęło ginąc w ciele, ale że ciało, by nie zginąć, dołączyło do Słowa. Jak w jakiś sposób człowiek jest duszą i ciałem, tak Chrystus jest Bogiem i człowiekiem. Będący człowiekiem jest tak samo Bogiem, a będący Bogiem jest tak samo człowiekiem: nie przez zmieszanie natur, ale przez jedność osoby. Zatem Ten, który jako Syn Boga jest współwieczny z Rodzącym i zawsze istnieje z Ojca, zaczął być człowiekiem z Dziewicy. I w ten sposób do boskości Syna dodane zostało człowieczeństwo. Jednak nie powstała w ten sposób „czwórca” osób, ale pozostaje cały czas Trójca.

2. Niech więc do niczyjej głowy nie wślizguje się zdanie pewnych ludzi mniej uważnych na zasady wiary i na wypowiedzi boskich Pism. Mówią bowiem: Ten, który jest synem człowieczym, stał się Synem Bożym; ten, który naprawdę jest Synem Boga, synem człowieczym się nie stał. Aby tak powiedzieć, uważnie słuchali prawdy, ale nie byli w stanie prawdy wypowiedzieć. Cóż bowiem usłyszeli, jeśli nie to, że ludzka natura mogła zmienić się w coś lepszego, zaś boska w coś gorszego nie mogła? To jest prawda: ale jeśli tak jest, to znaczy, że chociaż boskość nigdy nie zmieniła się w nic gorszego, to jednak Słowo stało się ciałem. Ewangelia nie mówi przecież: „Ciało stało się Słowem”, ale: „Słowo stało się ciałem”. Słowo zaś jest Bogiem, ponieważ – [jak mówi Ewangelia] – „Bogiem było Słowo”. A czym jest to „ciało” jeśli nie człowiekiem? Przecież ciało ludzkie nie jest w Chrystusie bez duszy. Dlatego mówi: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci” (Mt 26,38). Jeśli więc Słowo jest Bogiem, a ciało człowiekiem, cóż innego znaczą słowa: „Słowo stało się ciałem”, jeśli nie to, ze Ten, który był Bogiem, stał się człowiekiem? I przez to Ten, który był Synem Boga, stał się synem człowieczym przyjmując to, co niższe, a nie przez zmianę tego, co potężniejsze; otrzymując to, czym nie był, a nie pozbywając się tego, czym był. Tak właśnie w wyznaniu wiary wyznajemy, że wierzymy w Syna Bożego, narodzonego z Maryi dziewicy, czyli że nie Syn Boga, ale syn człowieka narodził się z dziewicy Maryi. Kto z chrześcijan przeczy temu, że z tej kobiety narodził się syn ludzki? A jednak wierzymy, że Bóg stał się człowiekiem i w ten sposób człowiek stał się Bogiem. „Bogiem bowiem było Słowo i Słowo stało się ciałem”. Wyznawać zatem należy, że Ten, który był Synem Boga, aby narodzić się z dziewicy Maryi, przez przyjęcie „postaci sługi” (Flp 2,7) stał się synem człowieczym, pozostając tym, czym był, i przyjmując to, czym nie był. Dlatego wierzymy, że z jednej strony jest od pewnego momentu tym, przez co mniejszy jest od Ojca (J 14,28), a z drugiej zawsze pozostaje tym, przez co jest wraz z Ojcem jednym (J 10,30).

3. Przecież jeśli nie ten sam, który zawsze jest Synem Boga, stał się synem człowieczym, to jak Apostoł może powiedzieć o Nim: „On, gdy istniał w postaci Bożej, nie uznał za własną zdobycz być równym Bogu, ale ogołocił samego siebie przyjmując postać sługi i stając się na ludzkie podobieństwo, w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka” (Flp 2,6-7)? Przecież nie ktoś inny, ale ten sam, który w postaci Bożej jest równy Ojcu będąc równocześnie jednorodzonym Synem Boga, ogołocił samego siebie i stał się na ludzkie podobieństwo. Także nie ktoś inny, ale ten sam, który w postaci Bożej jest równy Ojcu, uniżył nie kogoś innego, ale samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci na krzyżu (Flp 2,8). Tego wszystkiego Syn Boży nie uczynił inaczej, jak w tej postaci, przez którą jest synem człowieczym. Tak samo, jeśli to nie ten, który zawsze jest Synem Boga, sam stał się synem człowieczym, to jak Apostoł może mówić do Rzymian: „Przeznaczony do Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez proroków w Pismach Świętych, o Jego Synu, którego ma według ciała z nasienia Dawida” (Rz 1,2-3)? Oto Syn Boga, który zawsze był, stał się z nasienia Dawida według ciała tym, czym nie był. Tak sam, jeśli to nie ten, który jest Synem Boga, sam stał się synem człowieczym, to dlaczego mówi Pismo, że „zesłał Bóg Syna swego, który stał się z kobiety” (Ga 4,4)? Przez to słowo, „kobieta” zgodnie z językiem hebrajskim nie zaprzecza się dziewiczej godności, ale wskazuje się na płeć żeńską. Kto więc został posłany przez Ojca, jeśli nie jednorodzony Syn Boga? A w jaki sposób stał się z kobiety, jeśli nie przez to, że ten sam, który u Ojca był Synem Bożym, został posłany i stał się człowiekiem? Z Ojca zrodzony jest poza czasem, z matki narodził się dzisiaj. Wybrał bowiem ten dzień, który sam uczynił, na dzień, w którym On sam został stworzony, gdy stał się [człowiekiem] z matki, którą uczynił. Sam ten dzień, od którego dni będą coraz dłuższe, oznacza dzieło Chrystusa, od którego nasz człowiek wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień (2 Kor 4,16). Ten właśnie dzień powinien mieć za dzień swoich narodzin Stwórca stworzony w czasie, gdyż jego charakter odpowiada temu, co dokonuje się [dzięki przyjścia Boga do człowieka] w stworzonej naturze.

Augustyn z Hippony, Mowa 186: Na Narodzenie Pańskie

Tłum. P.M.Szewczyk

Homilia Bedy Czcigodnego na Narodzenie Pańskie Inne teksty Augustyna z Hippony

Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Bóg posłał swojego Syna zrodzonego z niewiasty. Syn stał się człowiekiem, aby nas przez to w nim samym ubóstwić. Stał się z niewiasty i narodził się z dziewicy, aby nasze tułacze zrodzenie skierować ku Niemu i abyśmy stali się następnie ludem świętym i uczestnikami boskiej natury.
Atanazy Wielki, List do Adelfiosa, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.