Fulgencjusz z Ruspe: o wierze Kościoła

Fulgencjusz pochodził z Północnej Afryki. Urodził się w około 467 roku, wybrał drogę życia monastycznego, a od 507 roku objął urząd biskupa diecezji Ruspe. Otrzymał staranne wykształcenie obejmujące także znajomość greki. Tekst, który publikujemy podczas Wielkiego Postu, przez lata uchodził za pismo Augustyna z Hippony. Jest to synteza teologii Kościoła katolickiego.

Prolog

1. Otrzymałem list waszej miłości, mój synu, Piotrze, w którym dałeś znać, że chcesz się udać do Jerozolimy. Poprosiłeś, żebyśmy cię pouczyli naszym listem, jaką naukę prawdziwej wiary powinieneś zachować w tamtych stronach, aby nikt nie mógł zwieść cię kłamstwami heretyckiego umysłu. Cieszę się, że nosisz w sobie troskę o zachowanie prawdziwej wiary wolnej od jakiejkolwiek skazy przewrotności, bez której żadne nawrócenie nic nie pomoże, co więcej nie może się dokonać. Powaga apostolska stwierdza przecież, że „bez wiary nie można podobać się Bogu” (Hbr 11,6). Wiara jest bowiem podstawą wszelkiego dobra. Wiara jest początkiem zbawienia człowieka. Bez niej nikt nie może zostać zaliczony do grona synów Bożych, ponieważ bez niej ani na tym świecie człowiek nie idzie za łaską usprawiedliwiającą, ani w przyszłym nie posiądzie wiecznego życia. Jeśli ktoś tutaj nie postępuje dzięki wierze, nie dotrze do oglądania [twarzą w twarz]. Bez wiary każdy wysiłek ludzki pozostanie próżny. Z człowiekiem, który chciałby się podobać Bogu bez prawdziwej wiary a tylko przez odrzucenie świata, jest jak z kimś, kto próbuje dotrzeć do ojczyzny, gdzie – jak wie – będzie prowadził szczęśliwe życie, ale porzuca słuszny kierunek drogi i nie przejmując się nim zupełnie idzie w złą stronę. Dlatego nie dotrze do szczęśliwego miasta, ale wpadnie w przepaść, w której nie dane mu będzie zakosztować radości człowieka docierającego do celu, ale umrze śmiercią człowieka spadającego z wysokości.

2. Prawdę mówiąc, żeby w sposób wystarczający wypowiedzieć się na temat wiary, nie mam potrzebnego na to czasu, ponieważ chcesz szybko otrzymać naszą odpowiedź, a poza tym omówienie tej kwestii jest tak wielkim dziełem, że raczenie nie zdołałbym w pełni sprawy wyrazić. Nie w ten sposób zleciłeś mi zadanie pouczenia cię w sprawie wiary, że wskazałeś jakąś jedną herezję, przeciw której w sposób szczególny miałaby się kierować nasza uwaga, ale prosisz o opisanie wiary bez określonego kontekstu, chcesz, żeby pokrótce ją wyraził. Z pewnością zdajesz sobie sprawę, że jest dla nas zupełnie niemożliwe, aby tak wielką rzecz ująć krótko w pełni. Nie damy rady zaspokoić tego oczekiwania, nawet jeśli mielibyśmy bardzo dużo czasu i wielkie umiejętności, które pozwoliłyby nam napisać wiele tomów o tym, czego od nas oczekujesz. Ponieważ jednak „Bóg jest blisko wszystkich, którzy wzywają Go w prawdzie” (Ps 145,18), i „słowo swoje wypełnia na ziemi skutecznie i bez zwłoki” (Rz 9,28), mam nadzieję, że jak tobie dał tę świętą troskę o wiarę, tak również mi udzieli odpowiedniej zdolności, żebym usłużył twojemu tak dobremu i chwalebnemu pragnieniu. Nawet więc jeśli nie zdołam powiedzieć o wszystkich sprawach, na podstawie których można rozpoznać wszelki heretycki błąd, a po rozpoznaniu móc go albo pokonać albo unikać, to jednak w imię i przy wsparciu świętej Trójcy, która jest jedynym prawdziwym i dobrym Bogiem, powiem przynajmniej o tym, co w większości zawarte jest w wykładni wiary katolickiej pozbawionej jakiejkolwiek skazy błędu. Jeśli to zachowasz, będziesz mógł także odrzucić i uniknąć poglądy, które w tym dziele nie są obalone szczególnym wyjaśnieniem, ale wychodzą na jaw dzięki temu, co w sposób ogólny i zasadniczy jest tu powiedziane, a które ludzie niewierni chcą wsączyć w uszy wiernych, nie jako przekazaną zasadę boskiej prawdy, ale jako nieprawy wymysł ludzkiego błędu.

Rozdział I

3. W jakimkolwiek więc miejscu się znajdziesz, ponieważ wiesz, że zgodnie z zasadą ogłoszoną na mocy rozkazu naszego Zbawiciela zostałeś ochrzczony w jednym imieniu Ojca, Syna i Ducha Świętego, przede wszystkim i bez żadnych wątpliwości uznaj całym sercem, że Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty, czyli święta i niewypowiedziana Trójca jest co do natury jednym Bogiem, o którym w Księdze Powtórzonego Prawa jest powiedziane: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg Twój jest Bogiem jedynym” (Pwt 6,4) oraz: „Będziesz czcił Pana, Twojego Boga, i tylko Jemu będziesz służył” (Pwt 6,13). Ponieważ zaś powiedzieliśmy, że tym jednym Bogiem, który jako jedyny jest Bogiem prawdziwym w swej naturze, jest nie sam Ojciec, ani sam Syn, ani sam Duch Święty, lecz równocześnie Ojciec, Syn i Duch Święty, należy uważać, żebyśmy na skutek tego, że zgodnie z prawdą mówimy, że Ojciec, Syn i Duch Święty jest jednym Bogiem – co odnosi się do jedności natury – nie ośmielili się wierzyć lub mówić, że ten, który jest Ojcem, ten sam też jest Synem czy Duchem Świętym, albo że ten, który jest Synem, jest Ojcem lub Duchem Świętym, albo że ten, który słusznie w wyznawaniu Trójcy jest określany mianem Ducha Świętego, jest – jeśli chodzi o osobę – Ojcem lub Synem. Taka wiara jest zupełnie bezbożna.

4. Wiara, którą jeszcze przed wcieleniem Syna Bożego przyjęli z boskiego natchnienia święci patriarchowie i prorocy, o której usłyszeli również od samego Pana przebywającego w ciele święci apostołowie i którą pouczeni przez Ducha Świętego nie tylko przepowiadali słowem, ale także pozostawili w swoich pismach w celu zbawiennego pouczenia następnych pokoleń, głosi jednego Boga jako Trójcę, czyli Ojca, Syna i Ducha Świętego. Nie ma zaś prawdziwej Trójcy, jeśli jedną i tą samą osobą nazywa się Ojca, Syna i Ducha Świętego. Gdyby bowiem Ojciec, Syn i Duch Święty był jedną osobą tak jak jest jedną istotą, nie byłoby niczego, dzięki czemu mówilibyśmy o prawdziwej Trójcy. Z drugiej strony jednak byłaby prawdziwa Trójca, ale ta Trójca nie byłaby jednym Bogiem, gdyby Ojciec, Syn i Duch Święty różnili się od siebie nawzajem odmiennością natur w taki sposób, jak różnią się od siebie nawzajem właściwością osób. Skoro jednak prawdą dotyczącą natury tego jedynego, prawdziwego Boga, który jest Trójcą, jest nie tylko to, że jest jednym Bogiem, ale także to, że jest Trójcą, dlatego ten prawdziwy Bóg w osobach jest Trójcą, a w jednej naturze jest jeden. Przez tę jedność natury cały Ojciec jest w Synu i Duchu Świętym, cały Syn w Ojcu i Duchu Świętym i cały Duch Święty jest w Ojcu i Synu. Żaden z nich nie istnieje poza którymkolwiek z nich: ponieważ nikt drugiego nie poprzedza pod względem wieczności, nie przewyższa wielkością i nie przekracza potęgą. Ojciec – w tym co odnosi się do jedności boskiej natury – nie jest ani wcześniejszy, ani większy od Syna czy Ducha Świętego. Wieczność i niezmierzoność Syna nie może w tym, co dotyczy natury, poprzedzać czy przekraczać wieczności i niezmierzoności Ducha Świętego jakby była wcześniejsza lub większa. Jak więc ani Syn nie jest późniejszy lub mniejszy od Ojca, tak też Duch Święty nie jest późniejszy lub mniejszy od Syna. Wieczne bowiem i bez początku jest istnienie Syna jako zrodzonego z natury Ojca. Wieczne i bez początku jest pochodzenie Ducha Świętego z natury Ojca i Syna. Z tego powodu słusznie wierzymy i mówimy, że trzech jest jednym Bogiem, ponieważ krótko mówiąc jedna jest wieczność, jedna niezmierzoność, jedna co do natury boskość trzech osób.

5. Utrzymujemy więc, że Ojciec, Syn i Duch Święty jest co do natury jednym Bogiem, a nie że ten, który jest Ojcem, jest Synem, albo że ten, który jest Ojcem lub Synem, jest Duchem Świętym. Jedna jest bowiem istota Ojca, Syna i Ducha Świętego, którą Grecy określają słowem „uzija”, w której nie jest czymś innym Ojciec, czymś innym Syn i czymś jeszcze innym Duch Święty, chociaż jako osoba kimś innym jest Ojciec, kimś innym Syn i jeszcze kimś innym Duch Święty. Jest to nam ukazane zwłaszcza na samym początku Świętych Pism, gdzie Bóg mówi: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo” (Rdz 1,26). Gdy bowiem mówi w liczbie pojedynczej o obrazie, ukazuje nam, że jest jedną naturą, na obraz której uczyniony został człowiek. Gdy zaś mówi w liczbie mnogiej „nasz”, ukazuje, że ten Bóg, na obraz którego powstał człowiek, nie jest jedną osobą. Gdyby bowiem w tej jednej naturze Ojca, Syna i Ducha Świętego była jedna osoba, nie powiedziałby: „na nasz obraz”, ale ‘na mój obraz’ i nie powiedziałby: „uczyńmy”, lecz: ‘uczynię”. Jeśli zaś należałoby w tych trzech osobach rozumieć i wyznawać wiarą istnienie trzech istot, nie byłoby powiedziane: „na nasz obraz”, ale ‘na nasze obrazy’: jeden bowiem obraz nie byłby odpowiedni dla nierówności trzech natur. Ponieważ zaś jest powiedziane, że człowiek został uczyniony na jeden obraz jednego Boga, zawiera się w tym jedna boskość świętej Trójcy pod względem istoty. Wreszcie kawałek dalej ze względu na to, co Bóg powiedział wcześniej: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo”, Pismo opowiedziało w taki sposób o stworzonym człowieku, że mówi: „I uczynił Bóg człowieka: na obraz Boga go uczynił” (Rdz 1,27).

6. Prorok Izajasz nie milczał na temat tej Trójcy osób i jedności natury, która została mu objawiona, gdy stwierdza, że widział Serafiny wykrzykujące: „Święty, święty, święty Pan, Bóg zastępów” (Iz 6,3). W tym miejscu ponownie rozpoznajemy Trójcę osób w tym, że trzykrotnie jest powiedziane „Święty”, oraz jedność boskiej natury w tym, że raz jest powiedziane: „Pan, Bóg zastępów”.  Natomiast w tej świętej Trójcy – co słusznie powtarzamy, żeby mocno wpisało się w wasze serce – jest jeden Ojciec, który sam z siebie samego zrodził w swojej istocie jednego Syna, jeden Syn, który jako jedyny z jednego Ojca jest zrodzony w swojej istocie i jeden Duch Święty, który jako jedyny w swojej istocie pochodzi od Ojca i Syna. Tego zaś wszystko nie może dokonać jedna osoba, to znaczy: zrodzić siebie, narodzić się z siebie, pochodzić od siebie. Ponieważ więc rodzenie jest czymś innym niż bycie zrodzonym, czym innym jest pochodzenie niż rodzenie i bycie zrodzonym, jest oczywiste, że kim innym jest Ojciec, kim innym Syn, kim innym Duch Święty. Zatem Trójca odnosi się do osób Ojca, Syna i Ducha Świętego, a jedyność do natury.

Rozdział II

Człowieczeństwo Chrystusa

7. Jeśli więc w porządku boskości, dzięki której Ojciec, Syn i Duch Święty są czymś jednym, wierzymy, że zrodzony jest nie Ojciec czy Duch Święty, ale tylko Syn, tak samo też jeśli chodzi o porządek ciała, wiara katolicka wyznaje i głosi, że tylko Syn został zrodzony. W samej Trójcy nie byłoby właściwością jedynie Ojca to, że sam nie jest zrodzony, ale zrodził Syna, nie byłoby właściwością jedynie Syna, że nie zrodził, ale sam z istoty Ojca jest zrodzony, i nie byłoby właściwością Ducha Świętego, że ani nie jest zrodzony, ani nie zrodził, ale jako jedyny pochodzi od Ojca i Syna, gdyby Bóg Ojciec, który według boskiej natury nie został zrodzony z żadnego Boga, narodziłby się według ciała z dziewicy. Gdyby bowiem Ojciec narodził się z dziewicy, mielibyśmy jedną osobę Ojca i Syna: natomiast ta jedna osoba, gdyby nie z Boga, ale tylko z dziewicy się narodziła, nie byłaby słusznie nazywana Synem Bożym, ale słuszne byłoby nazywanie jej jedynie synem człowieka. Także sam Syn Boży nie powiedziałby: „Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna jednorodzonego” (J 3,6), a także: „Bóg nie posłał swojego syna na świat, aby świat sądził, lecz żeby świat został przez Niego zbawiony” (J 3,17). Także błogosławiony Jan nie powiedziałby: „Kto miłuje rodzica, miłuje także Tego, który z niego został zrodzony” (1 J 5,1). Sam Syn też nie powiedziałby: „Mój Ojciec działa aż do tej pory, więc i ja działam” (J 5,15). Ten bowiem, który jest określany mianem Syna – jeśli byłby tym samym co Ojciec – nie byłby słusznie nazywany Synem Bożym, ponieważ nie z Boga, ale tylko z dziewicy byłby zrodzony. Wreszcie sam Ojciec nie zaświadczyłby z nieba i nie wskazał cielesnym głosem na swojego Syna mówiąc: „To jest mój Syn umiłowany, w którym sobie upodobałem” (Mt 3,17). Także Apostoł Paweł nie powiedziałby o Bogu Ojcu: „Nie oszczędził On swojego Syna, ale za nas wszystkich Go wydał” (Rz 8,32).

8. Ponieważ jednak wszystkie te wypowiedzi z boskiego natchnienia zostały wygłoszone dla naszego pouczenia i ponieważ boskie wypowiedzi zawsze są prawdziwe, prawdą jest to, co przepowiada wiara katolicka: według boskości z Ojca zrodzony został jedynie Syn jako wieczny na równi z Ojcem, nieśmiertelny, niepodlegający cierpieniu i niezmienny Bóg, a według ciała nie Ojciec, ale Jego jednorodzony Syn, zachowując swoją wieczność zrodzony został w czasie, zachowując swoją wolność od cierpienia został umęczony, zachowując swoją nieśmiertelność umarł i zachowując swoją niezmienność, dzięki której jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym, prawdziwie zmartwychwstał. On wszystko, co bez początku posiadł w sposób naturalny jako wieczny, ma wspólne z Ojcem, a równocześnie nic nie ma wspólnego z Ojcem z tych spraw, które będąc wiecznym i wywyższonym przyjął w swojej osobie w czasie na skutek własnego uniżenia.

9. Gdyby z kolei nie Ten, który jest własnym i jednorodzonym Synem Boga Ojca, ale Duch Święty narodził się z dziewicy, święty Kościół nie wierzyłby sercem dla usprawiedliwienia i głosił ustami dla zbawienia – jak to jest ujęte w wyznaniu wiary – Syna, który stał się z kobiety, stał się pod Prawem, narodził się za sprawą Ducha Świętego z Dziewicy Maryi. Gdyby to Duch Święty, który jest Duchem Ojca i Syna, przyjął postać sługi, to przecież ten Duch Święty nie przyszedłby z nieba na samego siebie, po tym jak stałby się człowiekiem, w postaci gołębicy.

10. Ojciec więc, Bóg niezrodzony z żadnego Boga, raz ze swojej natury bez początku zrodził Boga Syna jako równego sobie i współwiecznego pod względem tej samej boskości, którą On sam w swojej naturze jest wieczny. Lecz ten Syn Boga, chociaż jest Bogiem wiecznym i prawdziwym i razem z Ojcem według boskości i natury jest jednym Bogiem – zgodnie z tym, co mówi: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30) – On właśnie dla nas stał się prawdziwym i pełnym człowiekiem. W tym jest prawdziwym człowiekiem, że jako Bóg ma prawdziwą ludzką naturę. W tym jest człowiekiem pełnym, że przyjął zarówno ciało ludzkie jak i rozumną duszę. Jednorodzony Bóg dwa razy się narodził: raz z Ojca, raz z matki. Narodził się bowiem z Ojca jako Bóg Słowo, narodził się z matki jako Słowo, które stało się ciałem.

11. Jednym więc i tym samym Bogiem jest Syn Boga zrodzony przed wiekami i zrodzony w naszym wieku. Obydwa narodzenia są narodzinami jednego Syna Bożego: boskie, według którego jest stworzycielem mającym postać Boga i będącym współwiecznym Ojcu Bogiem, oraz ludzkie, według którego uniżył samego siebie i przyjął postać sługi. Nie tylko w poczęciu w matczynym łonie ukształtował samego siebie, gdy stał się człowiekiem przez przyjęcie tej postaci sługi, ale także z tego matczynego łona wyszedł sam jako Bóg, który stał się człowiekiem. I to Bóg, który stał się człowiekiem, zawisł na krzyżu. Bóg, który stał się człowiekiem, leżał w grobie. Bóg, który stał się człowiekiem, powstał trzeciego dnia z otchłani. W grobie jednak Bóg spoczywał tylko ciałem, a do otchłani zstąpił tylko duszą. Gdy ta dusza trzeciego dnia wróciła do ciała z otchłani, Bóg, który cieleśnie spoczywał w grobie, z grobu cieleśnie powstał. Bóg, który stał się człowiekiem, wstąpił do nieba, zasiadł po prawicy Boga, skąd na końcu czasów przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

12. Słowo więc, które stało się ciałem, jest jednym Synem Boga, Panem Jezusem Chrystusem, pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Przez to zaś jest pośrednikiem, że jest prawdziwym Bogiem i człowiekiem mając z Ojcem jedną naturę boskości i jedną istotę człowieczeństwa z matką. Ma od nas udział w karach naszej nieprawości aż do śmierci i ma udział w niezmiennej sprawiedliwości od Boga Ojca. Ze względu na naszą nieprawość umarł w czasie, a ze względu na swoją sprawiedliwość zarówno jest zawsze żywy, jak i może hojnie obdarzać śmiertelnych nieśmiertelnością. Zachował bowiem swoje pełne człowieczeństwo w pełni swojej boskości, zaś prawdę swojej śmiertelności na skutek przyjęcia śmierci, pochłonął prawdą i niezmiennością swojej nieśmiertelności.

13. Świadczy o tym błogosławiony Piotr mówiąc, że „Chrystus zniszczył śmierć, abyśmy stali się dziedzicami życia wiecznego” (1 P 3,22). Także błogosławiony Paweł naucza, że Chrystus pochłonął śmierć i rzucił światło na życie i na niezniszczalność (2 Tm 1,10). Chrystus więc zakosztował śmierci, ponieważ jest prawdziwym człowiekiem, i śmierć pochłonął, ponieważ jest prawdziwym Bogiem. Ten sam bowiem, jak mówi Apostoł, „umarł na skutek słabości i żyje na skutek mocy Bożej” (2 Kor 13,4): jeden i ten sam, który zgodnie z proroctwem błogosławionego Dawida, „zarówno stał się człowiekiem” na Syjonie, „jak i sam jako Najwyższy go umacnia” (Ps 85,5).

14. A zatem ani boskość Chrystusa nie jest odmienna od natury Ojca – zgodnie ze słowami: „Na początku było Słowo, Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo; ono było na początku u Boga, wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało” (J 1,1) – ani Jego człowieczeństwo nie jest odmienne od natury matki – zgodnie ze słowami: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14). Ta bowiem natura, która trwa wiecznie jako zrodzona z Ojca, przyjęła naszą naturę wolną od grzechu i zrodziła się z dziewicy. Jednak wieczna i boska natura nie mogła zostać poczęta w czasie i być w czasie zrodzona z natury ludzkiej inaczej jak tylko przez to, że niewypowiedziana boskość przyjęła w siebie prawdziwe, mające miejsce w czasie poczęcie i zrodzenie tego, co prawdziwie ludzkie. W ten sposób istnieje wieczny i prawdziwy Bóg jako prawdziwie poczęty i zrodzony z dziewicy w czasie. „Gdy bowiem nadeszła pełnia czasu, Bóg posłał swojego Syna, zrodzonego z dziewicy, zrodzonego pod Prawem, aby wykupić tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy dostąpili przybrania za synów” (Ga 4,4), przez to, że ten Bóg, który co do natury jest jedynym Synem Boga Ojca, co do natury stał się także synem człowieka. Jan Ewangelista potwierdza to, gdy po słowach: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” dodaje: „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, którą Jednorodzony otrzymuje od Ojca pełen łaski i prawdy” (J 1,14). Ten, który jest stwórcą i Panem wszelkiego ducha i wszelkiego ciała, czyli wszystkich natur, stworzył dziewicę i ma być stworzony z dziewicy. Tę, której jest twórcą, czyni własną matką, gdy mając się począć i narodzić z jej ciała jako niezmierzony i wieczny Bóg przyjmuje prawdziwą naturę ciała, żeby zarówno według prawdy postaci sługi Bóg w swoim miłosierdziu stał się człowiekiem, jak i według postaci Bożej będąc człowiekiem Bóg nie był pozbawiony prawdy swojej natury. 15. Tak więc wierz, że Chrystus jest Bożym Synem, to znaczy jedną z osób Trójcy, prawdziwym Bogiem, abyś nie wątpił, że Jego boskość jest zrodzona z natury Ojca. I w taki sposób wierz, że jest On prawdziwym człowiekiem, żebyś nie myślał, że Jego ciało jest natury niebiańskiej, eterycznej czy jakieś innej, ale że takiej natury, jaką posiada każde ludzkie ciało. Jest to takie ciało, które sam Bóg ukształtował dla pierwszego człowieka i które kształtuje dla pozostałych ludzi, których tworzy z ludzi dla rozmnożenia. Lecz chociaż ciało Chrystusa jest jednej i tej samej natury, co ciała wszystkich ludzi, to jednak to, które Bóg Słowo zechciał zjednoczyć z sobą biorąc je z Maryi Dziewicy, poczęte jest bez grzechu, zrodzone jest bez grzechu, aby w tym ciele wieczny i sprawiedliwy Bóg w swoim miłosierdziu się począł, zrodził i został ukrzyżowany jako Pan chwały.

Pożądanie cielesne

16. Jakimi słowami zaś można opisać wyjątkową wzniosłość tego ciała, którego osoba jest boska od samego poczęcia i którego początek w momencie narodzenia jest zupełnie niezwykły? Słowo przecież w taki sposób stało się ciałem, że jednorodzony i wieczny Bóg był jedną osobą razem ze swoim ciałem będąc równocześnie sprawcą poczęcia własnego ciała. Jest oczywiste, że ciało pozostałych ludzi rodzi się na skutek stosunku seksualnego ludzi: mężczyzna daje nasienie, kobieta zaś poczyna i rodzi. Ponieważ zaś jak długo mężczyźni i kobiety łączą się ze sobą, aby płodzić potomstwo, nie istnieje współżycie rodziców bez pożądania, to z tego powodu nie może dokonać się poczęcie dzieci rodzących się z ich ciała bez grzechu. Nie prokreacja przekazuje grzech na niemowlęta, lecz pożądanie. Nie płodność ludzkiej natury sprawia, że ludzie rodzą się z grzechem, ale szpetota pożądliwości, którą ludzie noszą w sobie od momentu sprawiedliwego potępienia tego pierwszego grzechu. Dlatego też błogosławiony Dawid, chociaż narodził się z legalnego i sprawiedliwego małżeństwa, w którym nie można było znaleźć ani żadnej winy niewierności, ani żadnej skazy cudzołóstwa, to jednak z racji na grzech pierworodny, w który przez naturę uwikłani są synowie gniewu – nie tylko synowie ludzi bezbożnych, ale także wszyscy, którzy rodzą się z uświęconego ciała ludzi sprawiedliwych – woła mówiąc: „Oto poczęty zostałem w nieprawości i w występkach porodziła mnie moja matka” (Ps 51,7). Także święty Hiob mówi, że nie ma człowieka wolnego od brudu, nawet jeśli jego życie na ziemi trwałoby jeden dzień (Hi 14,4).

17. Jednorodzony Syn Boga, który jest w łonie Ojca, wcielił się na skutek przyjęcia ludzkiego ciała i duszy, żeby ludzkie ciało i duszę oczyścić. Ten, który jest prawdziwym Bogiem, stał się prawdziwym człowiekiem nie po to, żeby ktoś jeden był Bogiem, a ktoś inny człowiekiem ale, żeby ten sam był Bogiem i ten sam człowiekiem. Aby zaś usunąć ten grzech, który potomstwo ludzkie zaciąga przez współżycie śmiertelnego ciała, począł się w sposób nowy: Bóg dokonał wcielenia w matce dziewicy, bez cielesnego stosunku z mężczyzną, bez pożądania dziewicy, która poczęła. W ten sposób przez Boga człowieka, którego poczęło bez pożądania i wydało z siebie nietknięte dziewicze łono, usunięty został grzech, który rodząc się zaciągają wszyscy ludzie. Okoliczności ich narodzenia w tym śmiertelnym ciele są takie, że ich matki nie są w stanie być płodne, jeśli wcześniej nie wyzbędą się dziewictwa ciała. Sam tylko jednorodzony Bóg usunął grzech ludzkiego poczęcia i narodzenia, który poczynając się przyjął prawdę ciała z dziewicy, a rodząc się zachował w matce nienaruszone dziewictwo. To jest powód, dla którego Bóg stał się synem dziewicy Maryi, a dziewica Maryja stała się matką jednorodzonego Boga. Dziewica dokonała w czasie poczęcia tego, którego Ojciec zrodził z wieczności. Bóg, który miał się z niej narodzić, w taki sposób uprzedził tę dziewicę wyjątkową łaską i napełnił, że jako owoc swojego łona wydała tego, którego wszechświat ma od początku za Pana, i oglądała jako poddanego sobie w tym wzniosłym narodzeniu tego, który dzięki jedności z istotą Ojca rozpoznany został i uczczony jako Najwyższy nie tylko przez ludzkie, ale także anielskie stworzenie.

18. W ten sposób grzech i kara za grzech, która przez zepsucie kobiety weszła na świat, została usunięta ze świata przez potomstwo nienaruszonego dziewictwa. I ponieważ u początków rodzaju ludzkiego przez kobietę, która została uczyniona tylko z mężczyzny, dokonało się skalanie, skutkiem którego dotknięci pozostajemy w więzach śmierci, boska dobroć dokonuje w odkupieniu rodzaju ludzkiego tego, że życie zostaje przywrócone ludziom przez mężczyznę, który narodził się jedynie z kobiety. Wtedy diabeł posługując się nikczemnym zwodzeniem złączył z sobą przez podobieństwo w grzechu ludzką naturę, a tutaj Bóg ludzką naturę przyjmuje przez jedność osoby. Tam kobieta została zwiedziona, aby stać się córką diabła, tutaj dziewica została napełniona łaską, aby stać się matką najwyższego i niezmiennego Jednorodzonego Boga. Tam anioł odrzucony na skutek pychy zdobył serce zwiedzionej kobiety, tutaj Bóg, uniżając się w swoim miłosierdziu wypełnił łono nienaruszonej dziewicy mając się z niej narodzić. Syn Boży, Jezus Chrystus, który istniał w postaci Bożej (co nie mogłoby mieć miejsca, gdyby nie był zrodzonym z istoty Ojca), sam – zgodnie z nauką apostolską – „wyniszczył samego siebie przyjmując postać sługi” (Flp 2,7). To więc sam Bóg przyjął postać sługi, czyli naturę sługi w swojej osobie i tak twórca człowieka stał się podobnym do ludzi, ukazał się w postaci jak człowiek, uniżył samego siebie i stał się posłusznym Ojcu aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (Flp 2,8).

19. Rozważ więc uważnie to zdanie Apostoła i w nim zrozumiesz, w jaki sposób masz wierzyć, że Pan Jezus Chrystus jest jako jeden i ten sam Bogiem i człowiekiem. Nie mieszaj jednak, ani nie rozdzielaj w Nim prawdy obu natur w jednej osobie. Gdy więc najpierw słyszysz o Panu Jezusie Chrystusie, że istniał w postaci Bożej, trzeba, żebyś uznał i przyjął w sposób pewny, że należy w nazwie tej postaci rozumieć naturalną pełnię. Pan Jezus Chrystus istniał więc w postaci Bożej, ponieważ zawsze istniał w naturze Boga Ojca, z którego został zrodzony. Jest więc jednej natury z Ojcem, na równi z Nim wieczny i niezmierzony, na równi nieśmiertelny i niezmienny, na równi niewidzialny i wolny od błędu, na równi dobry i sprawiedliwy, na równi litościwy i miłosierny, cierpliwy i wielkiego miłosierdzia, prawdziwy, na równi mocny i łagodny, na równi mądry i wszechpotężny.

20. Podobnie zachowuj pewną wiarą to wszystko, co powiedzieliśmy o Synu Bożym, że mając to wszystko w jedności natury z Ojcem bez wątpienia jest równy Ojcu. Z tego powodu także Apostoł dodał mówiąc: „Nie uznał za łup istnienia na równi z Bogiem” (Flp 2,6). Ta równość boskości Syna z Ojcem nie pochodziła z przywłaszczenia, ale z natury. Także to co później dodał Apostoł mówiąc, że „wyniszczył samego siebie przyjmując postać sługi, stając się podobnym do ludzi, ukazując się w postaci jak człowiek” oraz że „uniżył samego siebie stając się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci na krzyżu”, wszystko to mówi o tym jednorodzonym Bogu, Synu Bożym; o tym Słowie Boga, o którym Ewangelista twierdzi, że „na początku było Słowo, i Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1,1); o samej mocy Bożej i Bożej mądrości, o której powiedziane jest w słowach skierowanych do Boga: „Wszystko uczyniłeś w mądrości” (Ps 104,24); o tym początku, wraz z którym Ojciec jest jedynym początkiem i w którym jako Mu współwiecznym uczynił niebo i ziemię, czyli wszelką cielesną i bezcielesną naturę. Przyznaj, jak powiedziałem, że wszystko to jest powiedziane o jednorodzonym Bogu, który jest w łonie Ojca, w odniesieniu do Jego osoby, ale jednak przy zachowaniu wieczności, niezmierzoności, nieśmiertelności, niezmienności i niewidzialności Jego boskości. Te rzeczy Syn Boga posiada z natury, na równi i wspólnie z Bogiem Ojcem skutkiem czego, chociaż naprawdę ze względu na nas stał się człowiekiem, pozostaje jednak równy prawdziwemu Bogu Ojcu, z którego zrodzony jest jako prawdziwy i będący Prawdą Bóg. Wyniszczył więc samego siebie, ale z Jego pełni wszyscy otrzymaliśmy (J 1,16): gdyby po wyniszczeniu się pozbawił siebie tej pełni, nie miałby czego nam z niej dać. A gdyby On jej nie posiadał, my bez wątpienia niczego nie moglibyśmy otrzymać. A przecież z Jego pełni wszyscy otrzymaliśmy. Przez to więc, że udzielił nam dóbr ze swojej pełni, ukazuje, że gdy się wyniszczył nie pozbawił siebie pełni, którą posiadał, bo gdyby pozbawił się swojej pełni, niczego nie mógłby z niej dać. Przyjął więc postać sługi, a to wyniszczenie się najwyższego Boga nie było niczym innym, jak przyjęciem postaci sługi, czyli ludzkiej natury.

21. W Chrystusie więc istnieją obie postaci, ponieważ obie istoty są w Chrystusie prawdziwe i pełne. Dlatego święty Ewangelista ogłasza Go jako pełnego łaski i prawdy, ponieważ zarówno jest pełen w boskiej naturze, w której jest Bogiem Prawdą, jak i pełen jest w ludzkiej naturze, w której dzięki łasce stał się prawdziwym człowiekiem. W tej pełni jest Bogiem, w postaci Bożej równy Bogu, a w tamtej pełni jest sługą, istnieje w postaci sługi, bo stał się podobnym do ludzi i ukazał się w postaci jak człowiek. Wyniszczając samego siebie więc przyjął postać sługi, aby stać się sługą, ale nie pozbawił się pełni postaci Bożej, w której zawsze jest wiecznym i niezmiennym Panem. Według postaci sługi stał się prawdziwym człowiekiem mającym tę samą naturę, którą posiada matka – służebnica. A pozostając w postaci Bożej jest prawdziwym Bogiem mającym tę samą naturę, którą posiada Pan – Ojciec. W postaci Bożej razem z Ojcem i Duchem Świętym jest jednym i jedynym Bogiem, twórcą wszystkiego. Według postaci sługi sam został ukształtowany na skutek działania Ojca, Ducha Świętego i swojego. Swoje bycie stwórcą posiada jako w sposób naturalny wspólne z Ojcem i Duchem Świętym, a swoje bycie stworzonym, postać sługi według której został stworzony, posiada w swojej osobie jako jedyny. Prawo i prorocy, zgodnie z tym, co On sam im zlecił, posłuszni słowom i dziełom nigdy nie zaprzestali przepowiadania Jego narodzenia według ciała, które miało się dokonać, śmierci, zmartwychwstania i wstąpienia do niebios.

22. Także w materialnych ofiarach, których składania święta Trójca będąca jednym Bogiem Nowego i Starego Testamentu domagała się od naszych ojców, zostało ukazane pełne łaski dzieło tej ofiary, mocą której sam Bóg Syn w swoim miłosierdziu ofiarował za nas samego siebie według ciała. Zgodnie z nauką apostolską On bowiem „ofiarował samego siebie za nas jako ofiarę i dar złożony Bogu wśród miłej woni” (Ef 5,2). Sam jako prawdziwy Bóg i prawdziwy najwyższy kapłan ze względu na nas wszedł raz do miejsca świętego nie przez krew byków i kozłów, ale przez swoją krew (Hbr 9,12). W tamtym czasie symbolizował to najwyższy kapłan, który z krwią co roku wchodził do miejsca najświętszego. On zaś jest tym, który w sobie jedynym udzielił wszystkiego, o czym wiedział, że jest konieczne dla dokonania naszego odkupienia: sam jest i kapłanem i ofiarą, sam jest Bogiem i świątynią. Jest kapłanem, dzięki któremu zostaliśmy pojednani, ofiarą, przez którą zostaliśmy pojednani, świątynią, w której zostaliśmy pojednani, i Bogiem, z którym zostaliśmy pojednani. Sam jeden jest kapłanem, ofiarą i świątynią, ponieważ wszystko jest Bogiem według postaci sługi, ale nie sam jest Bogiem, ponieważ tym jest razem z Ojcem i Duchem Świętym według postaci Bożej.

23. Pojednani więc jesteśmy przez samego Syna według ciała, ale nie z samym Synem według boskości. Trójca bowiem nas pojednała ze sobą przez to, że ta Trójca sprawiła, że samo Słowo stało się ciałem. W Nim tak trwa niezmiennie prawda boskiej i ludzkiej natury, że tak jak zawsze prawdziwa jest Jego boskość, którą posiada od niezmiennego Ojca, tak też jest zawsze prawdziwe i niezmienne Jego człowieczeństwo, które najwyższa boskość złączyła z sobą.

24. Zamieściłem te kilka słów o wierze w świętą Trójcę, która w swej naturze jest jedynym i prawdziwym Bogiem, na ile pozwoliła mi zwięzłość czasu i wypowiedzi. Teraz wyjaśnię, w co powinieneś wierzyć bez wątpienia na temat stworzeń.

Rozdział III

Czemu stworzone natury rozwijają się i upadają

25. Przede wszystkim uznaj, że każde stworzenie, które nie jest Trójjedynym Bogiem, zostało stworzone z niczego przez świętą Trójcę, która jest jedynym, prawdziwym i wiecznym Bogiem. Tak więc wszystko w niebiosach i na ziemi, zarówno byty widzialne jak i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności czy Moce są dziełem i stworzeniem świętej Trójcy, która jest jedynym Bogiem, Stwórcą wszelkiej rzeczy i Panem, wiecznym, wszechmogącym, sprawiedliwym i dobrym. On z natury posiada to, że istnieje zawsze i w żaden sposób nie może się zmienić. On, będąc Bogiem, który zawsze istnieje bez początku, jako że jest dobry w stopniu najwyższym, udzielił rzeczom, które uczynił tego, żeby istniały jako dobre. Jednak nie są tak dobre, jak dobry jest Stwórca wszelkiego dobra, który nie tylko jest dobry w stopniu najwyższym, ale jest dobrem największym i niezmiennym, jest dobrem wiecznym, nie ma w Nim żadnej słabości, bowiem nie został stworzony z niczego i nie ma w Nim żadnego rozwoju, bowiem nie ma początku. Natomiast natury uczynione przez Boga podlegają rozwojowi, ponieważ mają początek swojego istnienia. Upadają też, ponieważ uczynione zostały z niczego. Do upadku prowadzi je ich początkowa kondycja, do rozwoju zaś pociągane są działaniem Stwórcy. Po tym więc przede wszystkim rozpoznajemy naturalną i nie mającą początku wieczność Trójcy, będącej prawdziwym Bogiem, że wszystko co uczynił, aby zaczęło istnieć, nie jest pozbawione możliwości powrotu do nieistnienia. W tym zaś dostrzegamy Jego wszechmoc, że z niczego uczynił wszystkie stworzenia widzialne i niewidzialne, czyli cielesne i duchowe. Sama różnorodność tych natur wskazuje na dobroć i wszechmoc Stwórcy. Gdyby bowiem nie był wszechmocny, nie stworzyłby jedną i tą samą potęgą bytów wzniosłych i małych, a gdyby nie był dobry, nie udzieliłby siebie także niższym bytom, którymi rządzi.

Jest różnica między ciałami niebiańskimi i ziemskimi

26. W stworzeniu bytów tak wielkich jak i wszystkich małych obecna jest wielka dobroć i wszechmoc Stwórcy. Wszystko uczynił mądrze i to według największej mądrości, bo Jego natura oznacza bycie tym, czy jest mądrość, i czynienie tego, co jest mądre. Prostota różnorodnej w przejawach mądrości Boga ukazuje wielkość Jego wyniesienia nie tylko w wielkości stworzeń wzniosłych, ale także w nieznaczności bytów niskich. Wszystkie dobra, które stworzył, nie tylko bardzo są od Niego mniejsze i całkiem niepodobne, jakby nie od Niego pochodziły, a uczynione zostały z niczego. Nie są jednak między sobą równe, ale każda z rzeczy trwa tak, jak od Boga otrzymała swoje istnienie: jedna w ten sposób, druga w inny. Nie w taki sposób dane jest istnieć bytom cielesnym, jak otrzymały istnienie byty duchowe. I jak same ciała nie są takie same, zarówno w bytach niebiańskich jak i ziemskich istnieje wcale nie mała różnorodność. Byty niebiańskie i ziemskie są od siebie bardzo rozległe na skutek ich nierówności, ale także jaśnieją zupełnie innym blaskiem. Inny bowiem jest – jak mówi Apostoł – blask ciał niebiańskich, a inny ziemskich. Jeśli chodzi o ciała niebiańskie „inny jest blask słońca, inny blask księżyca, a jeszcze inny blask gwiazd: także gwiazda różni się od drugiej gwiazdy swoim blaskiem” (1 Kor 15,41). Różnorodność natur cielesnych dowodzi, że każda z nich nie jest tym, do czego zawsze była zdolna sama z siebie, ale tym, co otrzymała z rozkazu i na skutek działania wszechmogącego, niezmiennego i mądrego Stworzyciela.

Bóg jest wszędzie

Gdyby wszelkie stworzenie cielesne posiadało naturę jedną i taką, która jest naturą Trójcy Świętej będącej jedynym Bogiem, ani nie istniałoby jako zajmujące jakieś miejsce, ani nie podlegałoby zmienności w czasie, ani nie przemieszczałoby się z miejsca na miejsce i nie byłyby ograniczone swoją objętością. Wszystkie te sprawy ukazują samego twórcę tego rodzaju natur, który nie posiada ani długości, ani szerokości i nie zajmuje żadnego miejsca, bowiem zarówno w każdej szerokości jak i długości jest cały. Nie podlega też przemianom w czasie, ponieważ On sam potrafi w sposób cudowny zarządzić upływem czasu nie w ramach doczesnej zmienności, ale przez wieczną niezmienność: przecież nie wraz z upływem czasu zastanawia się w jaki sposób ma przebiegać kolej rzeczy przez ustępowanie jednych i następowanie innych. Nie jest też określony jakąś miarą objętości, ponieważ w żadnej granicy nie jest zamknięty. Nie jest też rozproszony w ten sposób, że Jego części są w poszczególnych częściach świata, jakby większe części świata wypełnione były większymi częściami Boga, a mniejsze mniejszymi, natomiast nigdy nie ukazywał się w całości. Tymczasem to właśnie Bóg wypowiada te słowa: „Ja wypełniam niebo i ziemię” (Jr 23,24). Wszystko więc co uczynił, czyli duchy i ciała, byty wzniosłe i małe, niebiańskie i ziemskie, byty żyjące i te, którym nie udzielił zdolności życia, cały Pan i Bóg w sposób niewypowiedziany wszędzie wypełnia i obejmuje. A przy tym w bytach, które są dzielone, On sam nie ulega podziałowi, ani w tych, które się zmieniają, On nie doświadcza żadnej przemiany. Gdyby bowiem nie był On z natury niezmienny, w żadnym momencie nie trwałby porządek w rzezach zmiennych na skutek postanowienia i rozporządzenia Jego niezmienności.

Bóg jest życiem wszystkiego

28. Bóg, będąc niezmierzonym Stwórcą bytów cielesnych i niecielesnych, przede wszystkim przez to ukazał, że nie jest żadnym ciałem, że stwarzając wszystkie byty cielesne nie udzielił życia każdemu ciału. On sam z natury jest życiem, bo gdyby nie był życiem, nie uczyniłby żyjących bytów cielesnych. I nie uczyniłby bytu nieposiadającego życia, jeśli sam nie byłby bytem żyjącym. Nie są więc jednej natury z Bogiem byty cielesne, które w żaden sposób nie mogą żyć. Ale tak samo nie są jednej natury z Bogiem te ciała, w których umieścił tępą i nierozumną siłę życiową, dzięki której te ciała otrzymują życie i czucie. Także sama ta tępa siła życiowe nie jest jednej natury z Bogiem: chociaż widzimy ją umieszczoną w ciałach, żeby je ożywiała i uzdalniała do odczuwania, to jednak sama nie została obdarzona żadnym światłem rozumu, dzięki któremu mogłaby poznać lub miłować Stwórcę.

28 (bis). Jeśli zaś chodzi o duchy, które bez wątpienia są rozumne i zdolne do myślenia, to kto ośmieli się sądzić lub głosić bluźnierczym duchem i w zaślepieniu serca, że są tej samej natury, co Bóg, chociaż Bóg jest wszechobecny, co do natury całkowicie niezmienny oraz niezmierzony? On nie może posiadać w sobie żadnej różnorodności, zaś w tych duchach, które uczynił jako rozumne i zdolne do myślenia, ukazał różnorodność swojego działania. W tych bowiem, które zostały umieszczone w ziemskich i śmiertelnych ciałach, nawet jeśli nie dokonuje się w ich przypadku żaden ruch – ponieważ chociaż same są w ciałach to jednak nie w poszczególnych częściach cielesnych członków, ale jak w całym ciele są całe, tak także są w całości w poszczególnych częściach tych ciał – to jednak ukazuje ich różnorodność i odmianę myśli przez postęp myśli w czasie i jej odmianę. Duchy te bowiem raz czegoś nie wiedzą, a raz wiedzą. Raz chcą, a raz nie chcą. Raz umieją, a raz nie umieją. Raz stają się niesprawiedliwe będąc wcześniej sprawiedliwe, a raz sprawiedliwe będąc wcześniej niesprawiedliwymi. Raz opromienione są światłem pobożności, a raz znieprawione mrocznym błędem bezbożności.

29. Także jeśli chodzi o te duchy, których nie obciąża żadna gliniana materia ziemskich ciał, czyli o duchy anielskie, to czy znajdzie się człowiek, który nie dostrzeże, że także one nie są jednej natury z Bogiem, ale że uczynione zostały z niczego? Przez to można rozpoznać, że ich natura jest zmienna, że część tej natury odmieniła się na gorsze. Te duchy anielskie, które nie uległy znieprawieniu, dzięki darowi Tego, przez którego – gdy jeszcze nie istniały – zostały stworzone, na skutek niestrudzonej i w takim stopniu, w jakim to zostało umożliwione anielskiemu stworzeniu, doskonałej miłości, kontemplacji oraz wywyższeniu przyjmują nieustannie mnogość Pańskiej słodyczy i przez to nie odpadają od naturalnego stanu. I nawet jeśli na skutek zjednoczenia z Bogiem nie ma w nich żadnego udziału w zmienności czasu, a ponieważ mają udział w wiecznej niezmienności i wolności od zepsucia, nie odczuwają w sobie żadnej zmienności, to jednak mają w sobie naturalną granicę, dzięki której odróżniają się od siebie nawzajem: żaden z nich nie jest w drugim, a gdy jednemu z nich zostaje powierzone jakieś zadanie, drugiego postanowienie boskiej mocy przeznacza do wykonania innego zadania. Wszystko to dowodzi, że także święci aniołowie są stworzeniem Trójcy Świętej. Jej niezwykłość i mądrość ukazuje się w zarządzeniu, a potęga w zrealizowaniu poszczególnych rzeczy, które czyni jak chce.

Fulgencjusz z Ruspe, O wierze do Piotra
Tłum. P.M.Szewczyk


Drogi Czytelniku,

bardzo się cieszymy Twoją obecnością na tym portalu! Cieszy nas Twoje zainteresowanie myślą, nauką i życiem Ojców Kościoła, bo sami jesteśmy głęboko przekonani, że Kościół dla swojej żywotności potrzebuje nieustannego czerpania z tych, których wybrał Bóg, żeby byli aż do końca istnienia świata jego Ojcami.

Nasz portal opiera się na pracy woluntarnej kilku osób, konieczne koszty (opłacenie serwera i podstawowych usług informatycznych) pokrywa Stowarzyszenie „Dom Wschodni – Domus Orientalis”. Jeśli chcecie wesprzeć rozbudowę portalu, będziemy wdzięczni za Wasze wsparcie. Dzięki przekazanym nam środkom, będziemy w stanie zrealizować dużo więcej tłumaczeń, nagrań filmowych i publikacji oraz dotrzeć do większego grona odbiorców.

Środki na portal Patres.pl można przekazać na konto:
mBank, 70 1140 2004 0000 3002 7483 9388
W tytule przelewu należy podać: patres.pl

PRZEKAŻ 30 PLN PRZEKAŻ 50 PLN  PRZEKAŻ 100 PLN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *