Dlaczego Ojcowie?

Portal Patres.pl stawia sobie za zadanie przybliżenie czytelnikom Ojców Kościoła. Ponieważ jednak co rusz dochodzą mnie głosy, że najpierw trzeba wyjaśnić, kim właściwie ci Ojcowie są i dlaczego trzeba ich czytać, śpieszę z wyjaśnieniami. Jestem bowiem głęboko przekonany, że znajomość Ojców i lektura ich pism są nie tylko wskazane, ale w pewnym sensie konieczne dla ludzi Kościoła.

Wynika to z tego prostego faktu, że Kościół, który co prawda postrzegać można na wiele sposobów i o którym mówić można różnorako, sam siebie najbardziej lubi określać jako „ciało Chrystusa”. Rzeczywiście zwrot ten, wzięty od świętego Pawła, słusznie przedstawia Kościół w pierwszym rzędzie nie jako jakąś organizację, którą założył Jezus z Nazaretu, ale jako Jego organizm. Kościół i Pan są w pewnym sensie niczym człowiek i Jego ciało i to do tego stopnia, że w swojej liturgii Kościół mówi o sobie, że jest „Chrystusem żyjącym na wieki”.

Z tego z kolei wynika, że nasz Pan Jezus Chrystus nie jest założycielem Kościoła w tym sensie, że ustalił jego zasady i uporządkował struktury. Założył Kościół tak, jak pierwsza komórka ludzkiego istnienia daje początek istnieniu nowego człowieka. Pan jest poniekąd zygotą ciała, którym jest Kościół. Jezus zapoczątkował chrześcijaństwo niejako samym sobą: stworzył je po prostu pojawiając się pośród nas, żyjąc i pracując, nauczając i czyniąc znaki, wreszcie umierając, powstając z martwych i wracając do Ojca. Odchodząc z tego świata, Pan zostawił po sobie Kościół, jako dopiero co poczęte życie. Teraz to nowe stworzenie będzie rosło i dojrzewało, żeby stać się tym, co widzimy dzisiaj: dorosłym bytem, świadomym samego siebie, który żyje pośród świata czekając na wypełnienie się jego ostatecznego powołania. Sześć lub siedem wieków musiało upłynąć, aby ten Kościół, który począł się w Jezusie Chrystusie i wraz z Nim, dojrzał i dorósł. Pierwsze wieki po Chrystusie to czas dzieciństwa i młodości Kościoła, czas niepowtarzalny, pełen młodzieńczych poszukiwań, zmagań i problemów.

I właśnie dlatego, że Kościół ma swoje dzieciństwo i młodość, ma też swoich Ojców, którzy go zrodzili i wychowali. Są oni Ojcami naprawdę, gdyż o ile sam Pan narodził się z matki bez udziału ziemskiego ojca, o tyle Jego ciało odwrotnie: nie ma na ziemi matki, ale posiada ziemskich Ojców. Ojcem Kościoła czuł się święty Paweł, gdy wołał „w bólach was rodzę!” (Ga 4,19). Ojcami byli niewątpliwie Apostołowie i ich uczniowie, których tradycja zwie Ojcami Apostolskimi. Ojcami następnie Kościół nazywał tych, od których otrzymywał samego siebie: swoją wiarę, naukę i świętość.

Czas Ojców Kościoła odszedł do historii tak jak młodość każdego człowieka przemija i staje się przeszłością. Nie jest to jednak przeszłość martwa, ale fundament, na którym spoczywa cała dorosłość, i źródło, z którego czerpie chwila obecna. I jak każdy dorosły człowiek, tak samo Kościół odnajduje samego siebie, odnawia się i nabiera sił wracając do czasu swej młodości, czyli do Ojców, od których otrzymał wszystko.

Wydaje mi się, że tutaj tkwi źródło nieustannego zwracania się Kościoła ku Ojcom, gdyż na zawsze będzie on ich dzieckiem. Dlatego być chrześcijaninem – wszystko jedno czy w XXI wieku po Chrystusie czy w innym czasie – znaczy znaczy być synem i spadkobiercą Ojców Kościoła. Kościół jest Kościołem Apostolskim, bo jest Kościołem dwunastu Galilejczyków wybranych przez Pana i towarzyszących Mu, gdy przebywał pośród tego świata. Jest jednak również Kościołem swoich Ojców i właściwie wszystko, co jest naprawdę Kościołem i chrześcijaństwem, jest patrystyczne, a jeśli coś nie jest patrystyczne, to pewnie tylko wydaje się chrześcijańskie…

Mam nadzieję, że ten portal poświęcony Ojcom i ich pismom przyczyni się do lepszego ich poznania i umiłowania, a tym samym pomoże Kościołowi lepiej zrozumieć, kim jest i czego oczekuje od niego Pan. Zachęcam gorąco Czytelników do regularnego odwiedzania tych stron, wertowania ich, wracania do nich oraz do zaproszenia znajomych i przyjaciół, by Ojcowie stawali się coraz bardziej obecni w naszym chrześcijańskim życiu.

ks. dr Przemysław M. Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *