Kategorie | Teksty Ojców

Beda Czcigodny: O zgorszeniu

kamienmlynski

Jan powiedział do Niego mówiąc : Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał demony, i zabroniliśmy mu.

Jan, który miłował Pana ze szczególnym oddaniem i przez to był godny Jego miłości, uważał, że należy wyłączyć z udziału w przywilejach tego, kto nie sprawuje urzędu. Otrzymuje jednak naukę, że nikogo nie należy powstrzymywać od dobra, które częściowo posiada, lecz raczej należy wzywać go do dobra, którego jeszcze nie posiada. Czytamy bowiem dalej:

Jezus zaś powiedział: nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w moje imię, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami.

Apostoł pouczony tą wypowiedzią mówi: czy to obłudnie, czy naprawdę, głosi się Chrystusa, a ja cieszę się i będę się cieszył z tego (Flp 1,18). Jednak chociaż on się cieszy z tych, którzy nieszczerze głoszą Chrystusa, i chociaż uznano, że nie należy zabraniać, gdy tacy ludzie czasem w imię Chrystusa czynią znaki dla zbawienia innych, to jednak oni sami nie mogą w sumieniu być pewni odpłaty, ale raczej w owym dniu, gdy powiedzą: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy w Twoje imię, czy nie wyrzucaliśmy demonów w Twoje imię, czy nie czyniliśmy wielu cudów w Twoje imię, otrzymają odpowiedź: Nie znam was, odejdźcie ode Mnie, którzy czynicie nieprawość (Mt 7,22-23). A zatem w przypadku heretyków i złych katolików ani nie ma wspólnoty sakramentalnej, dzięki której byliby z nami, ani nie są przeciw nam, lecz musimy zabraniać i nienawidzić podziału, który jest przeciwny pokojowi i prawdzie i przez który są oni przeciw nam i nie idą wraz z nami za Panem.

Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego, że należycie do Chrystusa, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Czytamy u proroka Dawida: „[nie skłaniaj mojego serca] do podawania usprawiedliwienia w grzechach” (Ps 141,4, Vulgata) ponieważ, że wielu tłumaczy się, że przyczyny ich grzechów były właściwie słuszne, aby wydawało się, że z konieczności popełnili grzechy, które miały miejsce dobrowolnie. Pan, który przenika serce i nerki, widzi jednak dobrze przyszłe zamysły w każdym. Powiedział: kto przyjmuje jedno dziecko w imię moje, mnie przyjmuje. Mógłby ktoś się tłumaczyć i mówić, że nie mogę tego uczynić z powodu ubóstwa, powstrzymuje mnie brak środków, przez który nie mogę udzielić gościny, ale tego rodzaju wymówkę znosi bardzo lekki nakaz, abyśmy z całej duszy podali kubek wody i to zimnej według Mateusza (por. Mt 10,42). Mówi o zimnej a nie ciepłej wodzie, aby w przypadku ciepłej wody nie znajdować wymówki w ubóstwie i braku drewna. Coś takiego nakazał także Apostoł w Liście do Galatów: „ten, kto jest katechizowany, niech użycza ze wszystkich swoich dóbr temu, kto go katechizuje” (Ga 6,6). I zachęca uczniów do wspierania nauczycieli. I ponieważ ktoś mógłby wymawiać się ubóstwem i uchylić nakaz, jeszcze zanim go przedstawił, rozwiązał pojawiającą się kwestię mówiąc: „Nie łudźcie się, Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie” (Ga 6,7).

A kto by zgorszył jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, lepiej by dla niego było, gdyby zawiązał sobie kamień młyński u szyi i został wrzucony do morza.

Chociaż mógłoby to być zdanie ogólne skierowane przeciw wszystkim, który kogoś zgorszyli, to jednak zgodnie z dalszą częścią wypowiedzi może być rozumiane jako powiedziane przeciw apostołom, którzy kłócąc się między sobą o to, kto z nich jest większy, pokazali, że walczą między sobą o godność, i gdyby pozostali w tej wadzie, mogliby przez swoje gorszące zachowanie zgubić tych, którzy byli wezwani do wiary, gdyby widzieli apostołów walczących między sobą o zaszczyty. To zaś co powiedział: „lepiej by dla niego było, gdyby zawiązał sobie kamień młyński u szyi”, jest powiedziane zgodnie z lokalnym zwyczajem, według którego dla wielkiego zbrodniarza taka była kara u dawnych Żydów, że po przywiązaniu kamienia topiony był w głębinach. I prawdą jest, że lepiej jest zakończyć nawet najsroższą, ale jednak doczesną karą życie cielesne, niż zadając bratu śmierć duszy zasłużyć na karę wieczną. Słusznie zaś ten, kto może zostać zgorszony, nazwany został „małym”. Kto bowiem jest wielki, bez względu na to, co by zobaczył i co by się nie wydarzyło, nie odejdzie od wiary. Kto zaś jest mały duchem i nieduży, szuka okazji, żeby w jakiś sposób zostać zgorszonym. Dlatego ostatecznie trzeba, żebyśmy najbardziej uważali na tych, który są mali w wierze, żeby urażeni z naszego powodu nie odeszli od wiary i nie odpadli od zbawienia. Należy zaznaczyć oczywiście, że czasem zgorszenia bliźniego należy upatrywać w naszym dobrym czynie, choć czasem nie ma powodu do potępienia. O ile jednak bez grzechu możemy uniknąć zgorszenia bliźnich, powinniśmy to uczynić. Jeśli zaś zgorszenie pojawiłoby się z powodu prawdy, korzystniejsze będzie pozwolić, by pojawiło się zgorszenie, niż żeby porzucona została prawda. Natomiast przez kamień młyński wyraża bieg i ciężar życia w świecie, a przez głębię morza wskazuje się na ostateczne potępienie. Kto zaś doprowadzony do kształtu świętości czy przez słowo czy przez przykład zniszczyłby innych, to lepiej by było, gdyby ziemskie wyroki skazały go na śmierć za zewnętrzne zwyczaje, niż żeby święty sąd udowodnił mu, że jego przykład doprowadził innych do winy, ponieważ bez wątpienia, gdyby sam upadł, to wówczas cierpiałby bardziej znośną karę piekielną.

I jeśli gorszy cię twoja ręka, odetnij ją. Dobre jest dla ciebie ułomnym wejść do życia, niż mając obie ręce iść na Gehennę, w ogień nieugaszony.

Ponieważ wcześniej uczył, byśmy nie gorszyli tych, którzy w Niego wierzą, teraz konsekwentnie przypomina, jak mamy uważać na tych, którzy usiłują nas zgorszyć, czyli przez swoje słowo lub przykład doprowadzić nas do klęski grzechu. Naszą ręką nazywa natomiast koniecznego przyjaciela, z którego pomocy i działania codziennie korzystamy. Taki człowiek, gdyby chciał zadać szkodę naszej duszy, ma być wykluczony z naszego towarzystwa, abyśmy nie zginęli wraz z nim w przyszłości, skoro chcemy razem z nim uczestniczyć w klęsce w tym życiu.

To zaś co pojawia się później: Gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie, wskazuje w robaku, jak i w płomieniu ognia na zgniliznę Gehenny. Albo też nazywa robakiem spóźnioną pokutę zbrodniarzy, która nigdy nie przestaje gryźć przez wyrzuty sumienia ludzi upadłych, aby kara była jak ogień srożący się z zewnątrz, a wewnętrzny ból oskarżeń jak robak.

Jeśli zaś twoja noga cię gorszy, odetnij ją. Dobre jest dla ciebie wejść do wiecznego życia chromym, niż mając obie nogi być wrzuconym w Gehennę nieugaszonego ognia i tak dalej…

Przez „nogę” jak i przez „rękę” uczy, że musimy oddalić od siebie drogich nam ludzi, którzy są nie do naprawienia, abyśmy nie zginęli sami zanieczyszczeni przez ich nieczystość, której nie umiemy poprawić. Ci ludzie nazwani są ręką z powodu wykonywania koniecznych dla nas dzieł, zaś nogą z powodu posługi i załatwiania spraw, które są nam przydatne.

Jeśli zaś oko twoje cię gorszy, wyłup je. Dobre bowiem jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż mając oboje oczu być wrzuconym do Gehenny ognia.

Przez „oko”, które również z powodu zgorszenia należy wyłupać, wskazuje w sposób cielesny znowu naszych przyjaciół, a w sposób duchowy nieprzyjaciół. Ale podczas gdy my mamy obowiązek udzielać im rad i ostrzeżeń, oni przewrotną radą próbują nas oszukać i sprowadzić na drogę błędu. „Skandalon” (zgorszenie) jest zaś słowem greckimk, które możemy przetłumaczyć jako „przeszkodę”, „upadek” i „potknięcie się nogą”. Zatem greckie „skandalon” po łacinie mówi się „scrupulum”. Ten zaś „skandalizuje” brata, kto przez niepoprawne słowo lub czyn podsuwa mu powód do upadku. Można też po prostu powiedzieć, że jeśli ktoś wydaje się nam tak koniecznie potrzebny jak ręka, noga i oko, ale równocześnie jest niepewny i przykry, że pozwala nam dostrzec zbliżający się upadek, oraz przez niesłuszne obyczaje wydaje nas na Gehennę, to nie powinniśmy korzystać i przyjmować jego doczesnej pomocy, skoro towarzyszy jej zagrożenie dla naszych dusz. Ponieważ zaś Pan czyni trzecią wzmiankę o robaku i wiecznym ogniu, pozostaje powiedzieć, w jaki sposób możemy uniknąć obrzydliwości robaka i cierpienia ognia…

Źródło: Beda Venerabilis, In Marci evangelium expositio, 9.

Przełożył: Przemysław M. Szewczyk

2 komentarze do “Beda Czcigodny: O zgorszeniu”

  1. Piotrek napisał(a):

    Niesamowite jak słowa, które zostały napisane tak dawno temu pozostają aktualne jakby zostały dziś wypowiedziane będąc ciągle cenną wskazówką i radością dla naszych dusz.

  2. Muhammad napisał(a):

    Hey there awesome web site! Male. Stunning. Incredible. I am going to take a note of your website as well as consider the rss feeds furthermore? I’m just fulfilled to locate numerous helpful tips here inside upload, we need produce added approaches in connection with this, we appreciate you giving. Hey there awesome web site! Male. Stunning. Incredible. I am going to take a note of your website as well as consider the rss feeds furthermore? I’m just fulfilled to locate numerous helpful tips here inside upload, we need produce added approaches in connection with this, we appreciate you giving.

Trackbacks/Pingbacks


Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Nie czcimy stworzenia, nie może być! Lecz czcimy Pana stworzenia, wcielonego, Logos Boga. Nawet jeśli ciało przez się jest częścią stworzenia, to stało się ciałem Boga. I ani nie czcimy tego rodzaju ciała samego przez się oddzielając je od Logosu, ani nie oddalamy Logosu od ciała chcąc Go uczcić, lecz wiedząc, że Logos stał się ciałem, uznajemy za Go Boga, i to będącego w ciele.
Atanazy Wielki, List do Adelfiosa, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.