Kategorie | Teksty Ojców

Beda Czcigodny o oczyszczeniu trędowatych

tredowaci

Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych.

Nie jest nieuzasadnione rozumieć trędowatych jako ludzi, którzy nie mając poznania prawdziwej wiary, wyznają różnego rodzaju błędne doktryny. Nie ukrywają oni swojej niewiedzy, lecz wystawiają ją na widok publiczny jako wielką biegłość oraz ostentacyjnie chełpią się swoimi przemowami. Nie istnieje zaś żadna błędna doktryna, która nie miałaby jakiejś domieszki prawdy. Nieuporządkowane pomieszanie prawdy i fałszu w jednym rozumowaniu czy opowiadaniu człowieka, niczym pojawienie się na jednym ciele różnych kolorów, symbolizuje trąd zmieniający naturalne kolory różnych części ludzkich ciał na fałszywe i wywołujący plamy. Ci ludzie zatem powinni unikać Kościoła, żeby odsunięci jak to tylko możliwe daleko wołali do Chrystusa głośnym krzykiem. Dlatego też słusznie dodane jest:

Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami.

Słusznie – aby otrzymać ratunek – nazwali Jezusa Mistrzem. Skoro bowiem Jego słowa wskazują na nich jako na błądzących, pokornie wzywają Go jako Mistrza niosącego ratunek, kierują się ku sposobowi myślenia Mistrza i szybko osiągają zbawienną postawę. Dalej bowiem czytamy:

Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Okazuje się, że Pan nikogo z ludzi, którym udzielał tego rodzaju cielesnego dobra, nie posłał do kapłanów, jak tylko trędowatych, ponieważ kapłaństwo żydowskie było obrazem przyszłego kapłaństwa królewskiego, które jest w Kościele, i którym konsekrowani są wszyscy włączani w ciało Chrystusa, najwyższego i prawdziwego Księcia kapłanów. Każdy więc kto ma być przez łaskę Pana uwolniony od przewrotności heretyckiej, pogańskiego zabobonu, żydowskiej wiarłomności lub schizmy oddzielającej od braci jakby od odmiennego koloru, musi przyjść do Kościoła i pokazać prawdziwy kolor wiary, który otrzymał. Innego rodzaju błędy jakby słabości zdrowia oraz członków, duszy i ciała, Pan uzdrawia i koryguje osobiście wewnątrz sumienia i rozumu. Przecież także Paweł, chociaż usłyszał głos Pana: „Dlaczego mnie prześladujesz?” oraz „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9, 4-5), posłany został jednak do Ananiasza, aby przez to kapłaństwo, które zostało ustanowione w Kościele, otrzymał sakrament nauki wiary i aby jego kolor został zaaprobowany. Nie stało się tak dlatego, że Pan nie może sam przez się uczynić wszystkiego – kto inny zresztą czyni te rzeczy w Kościele? – ale by sama społeczność zgromadzeń ludzi wierzących przez wzajemne zatwierdzenie i przez wymianę nauki prawdziwej wiary osiągnęła jakby jeden rodzaj prawdziwego koloru we wszystkich słowach, które są wypowiadane, i znakach, którymi się posługuje. Także Korneliusz, gdy zostało mu oznajmione, że jego jałmużny zostały przyjęte i wysłuchane modlitwy, otrzymał nakaz, żeby posłał Piotra z racji na jedność doktryny i sakramentów. Tak jakby również do niego i do jego ludzi powiedziano: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”, bowiem gdy szli, zostali oczyszczeni. Już bowiem Piotr do nich przyszedł, ale oni jeszcze nie otrzymali sakramentu chrztu, nie dotarli duchowo do kapłanów, a jednak ich oczyszczenie zostało ogłoszone przez wylanie Ducha Świętego i cudowny dar języków.

Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu.

Ten jeden, który wrócił wielbiąc Boga, oznacza pokorę jednego Kościoła wobec Chrystusa. Słusznie ten człowiek upadając do stóp Pana składa Mu dzięki, gdyż prawdziwie Bogu dziękuje ten, kto po odrzuceniu swoich urojonych myśli, gdy już w pokorze widzi, że sam w sobie jest słaby, uznaje, że pełnione przez niego dobre czyny pochodzą z miłosierdzia Stwórcy. Dlatego też słusznie dodane jest:

A był to Samarytanin.

Samarytanin tłumaczy się jako „stróż”. Tym imieniem ze wszech miar słusznie określany jest ten naród, który składając dzięki Temu, od którego otrzymuje, Jemu przypisuje wszystko, co otrzymuje, jakby śpiewając to, co mówi Psalm: „Będę strzegł siły mojej dla Ciebie, ponieważ Ty, Boże jesteś moim wsparciem; Mój Bóg, Jego miłosierdzie mnie poprzedza (Ps 59,10,Vlg). Upada ząś na twarz, ponieważ wstydzi się z powodu pamięci o złych czynach, które popełnił. Gdy bowiem człowiek upada, doznaje zawstydzenia. Dlatego też Paweł powiedział jakby do wszystkich, którzy upadają na twarz: „Jakiż to pożytek mieliście wówczas z czynów, których się teraz wstydzicie?” (Rz 6,21). Przeciw człowiekowi wsiadającemu na konia, czyli przeciw temu, kto wynosi się chwałą tego świata, jest powiedziane natomiast: „…aby upadł na plecy jego jeździec” (Rdz 59,17,Vlg). Innym razem o prześladowcach Pana napisane zostało: „Cofnęli się i upadli na ziemię” (J 18,6). Co oznacza fakt, że wybrani upadają na twarz, zaś nieprawi do tyłu, jeśli nie to, że każdy kto upada do tyłu, upada w stronę, której nie widzi, zaś kto upada przed siebie, upada w stronę, gdzie patrzy? Mówi więc Pismo, że upadli w przestrzeń nieoglądaną ci, o których stwierdza się, że upadli za siebie, ponieważ tam zdążają, gdzie nie mogą zobaczyć tego, co za ich czeka. Sprawiedliwi zaś, ponieważ dobrowolnie rzucają się w sprawy widzialne, żeby wydobyć się z niewidzialnych, upadają jakby na twarz, ponieważ uniżają się widząc, że ogarnęła ich trwoga.

Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?

Jeśli doda się jeden do dziewięciu, dopełnia się miara jedności. W ten sposób dokonuje się takie dopełnienie, że już dalej liczba nie rośnie, chyba ze przez ponowne dodanie jedynki, i w ten sposób liczby zachowują się aż do nieskończoności. Dziewięć zatem odczuwa brak jednego, aby wzmocniona została forma jedności i było dziesięć. Jeden zaś nie odczuwa braku, żeby zachować jedność. Z tego powodu, że ten ten jeden człowiek, który oznacza jeden Kościół, został uznany i pochwalony, tak że tych dziewięciu, którzy dziękczynienia nie złożyli, zostali zganieni i wyłączeni ze wspólnoty jedności. Dlatego tego rodzaju ludzie zostali w gronie dziewięciu jako, że jest to liczba niedoskonała. Słusznie też Zbawca, jakby nie znając ich, pyta gdzie oni są. Być znanym Bogu oznacza być wybranym, być Bogu nieznanym oznacza być odrzuconym.

Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec.

Według litery tekstu łatwo jest zobaczyć, że człowiek może być wolny od trądu, ale nie mieć dobrej duszy. Według zaś sensu tego cudu, niepokoi człowieka, który się głębiej zastanawia, czemu o człowieku oczyszczonym można powiedzieć, że jest niewdzięczny. Lecz w sumie także to łatwo zobaczyć, gdyż może być i tak, że ktoś zachowuje prawdziwą i pełną doktrynę we wspólnocie Kościoła, wszystko głosi według zasady katolickiej, odróżnia stworzenie od Stwórcy, przez co jest oczywiste, że wolny jest od różnorodnych kłamstw, które są jak trąd, ale jednak jest niewdzięczny wobec Boga i Pana, który go oczyścił, wynosi się pychą i staje się podobny do tych, o których Apostoł mówi: „Chociaż poznali Boga, nie oddali Mu czci i nie złożyli Mu dziękczynienia” (Rz 1,21). Skoro mówi, że poznali Boga, ukazuje, że zostali oczyszczeni z trądu, a jednak od razu oskarża ich o niewdzięczność.

Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

Człowiekowi, który gorliwie upadł przed Panem, nakazano wstać i iść, ponieważ ten, kto poznając dogłębnie swoją słabość upada w pokorze, otrzymuje rozkaz, by dzięki pocieszeniu boskiego Słowa powstał do pełnienia dobrych dzieł i wzrastając codziennie w zasługi przechodził do coraz doskonalszych. Jeśli zaś wiara uczyniła zdrowym tego, którego skłoniła do złożenia dziękczynienia Zbawcy i autorowi oczyszczenia, niewierność zatem zgubiła tych, którzy zaniedbali oddanie chwały Bogu po otrzymaniu dobrodziejstwa. Z tego też powodu ten fragment Ewangelii został połączony z poprzednim, gdyż tam przedstawiona przypowieść ukazuje, że wiarę należy powiększać przez pokorę, a tutaj jeszcze jaśniej przez faktyczne wydarzenia ukazuje, że tym, co uzdrawia wierzącego i daje chwałę Ojcu, który jest w niebie, jest nie samo godne pochwały myślenie wiarą, ale wykonanie dzieła, które z wiary płynie.

Beda Czcigodny, Komentarz do Ewangelii Łukasza

Tłum. P.M.Szewczyk

Inne teksty Bedy Lubisz zaglądać na Patres.pl?

Dodaj Komentarz

Newsletter

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Wypowiadając Psalmy może ktoś podobać się Panu, zaś przez wprowadzanie w czyn tego, co mówi, może doprowadzić samego siebie do porządku i dziękować Panu, aby przez wierne trzymanie się tych słów nie dopuścić do popadnięcia w bezbożność. Przecież mamy zdać sprawę Sędziemu nie tylko z czynów, ale także z bezużytecznego słowa. Gdybyś więc zechciał kogoś pobłogosławić, w Psalmach: 1, 31, 40, 111, 118 i 127 masz podane w jaki sposób, w odniesieniu do kogo i co trzeba mówić
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 15, IV wiek po Chr.