Beda Czcigodny o jaśniejących szatach Chrystusa

I przemienił się – mówi – wobec nich. I szaty Jego stały się lśniąco białe, bardziej niż śnieg.

Przemieniony Zbawca nie pozbył się natury prawdziwego ciała, ale ukazał chwałę mającego się dokonać czy to swojego czy naszego zmartwychwstania. Taki właśnie, jakim ukazał się wtedy Apostołom, po sądzie ukaże się wszystkim wybranym. W tym bowiem czasie sądu ukaże się zarówno dobrym jak i złym w postaci sługi, aby ludzie bezbożni tego, którego odrzucili ze wzgardą, Żydzi tego, którego się zaparli, żołnierze tego, którego krzyżowali, Piłat i Herod tego, którego sądzili, mogli poznać jako sędziego.

Ubrania Pana zaś słusznie otrzymują Jego święci – jak świadczy o tym Apostoł, który mówi: „Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” . Te zaś ubrania, gdy Pan przebywał na ziemi, wyglądały jak zwykłe i podobne do innych, ale gdy wstąpił na górę, jaśnieją nowym blaskiem, ponieważ „teraz jesteśmy synami Bożymi, ale jeszcze się nie ukazało, czym będziemy; wiemy, że gdy się ukaże, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” . Dlatego słusznie o tym ubraniu jest dodane, że żaden folusznik na ziemi nie potrafi tak wybielić. Należy to rozumieć tak, że tym folusznikiem, o którym mówi się w tym miejscu, jest ten, do którego błagania zanosi pokutujący psalmista: „Oczyść mnie bardziej z mojej nieprawości i obmyj mnie z mojego grzechu”. Nie może On bowiem dać swoim wiernym na ziemi takiej czystości, która zachowana dla nich została w niebiosach.

Beda Czcigodny, Komentarz do Ewangelii Marka

Tłum. P.M.Szewczyk

Czytaj wcześniejszy fragment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *