Kategorie | Teksty Ojców

Beda Czcigodny: faryzeusz i celnik

fic

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść.

Pan zakończył przypowieść, przez którą pouczył, żeby modlić się i nie ustawać, stwierdzeniem, że gdy nadejdzie sąd, trudno będzie znaleźć wiarę na ziemi, i aby nikt nie łudził samego siebie wiarą, sposobem myślenia czy nawet wyznaniem, które byłyby próżne, natychmiast zapobiegliwie dołączył inną przypowieść i ukazał, że Bóg będzie badał nie słowa, ale czyny płynące z wiary. Pomiędzy tymi czynami zdecydowanie i ponad inne króluje pokora. Dlatego też wcześniej, gdy porównywał wiarę do malutkiego ziarna gorczycy, odpornego na ścieranie, jakby w celu dodania objaśnienia stwierdził: „Gdy wykonacie wszystko, co wam nakazano, mówcie: Słudzy nieużyteczni jesteśmy” (Łk 17,10). Wbrew temu ludzie pyszni, nie tylko gdy wszystko, ale nawet gdy tylko trochę z tego, co zostało nakazane, uczynią, od razu myślą o własnej sprawiedliwości, a ponadto gardzą ludźmi słabymi i z tego powodu, że ich wiara jest próżna, nie znajdują wysłuchania podczas modlitwy.

Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.

Modlący się pokornie celnik odnosi nas do tej wdowy, o której była mowa wcześniej, czyli do członków Kościoła, o których wyżej jest powiedziane: „A Bóg, czy nie przyjdzie z pomocom swoim wybranym, którzy wołają do Niego?” (Łk 18,7) . Do faryzeusza zaś, który wylicza swoje zasługi, odnoszą się te straszne słowa ostatniego zdania: „Czy jednak uważasz, że Syn Człowieczy znajdzie na ziemi wiarę, gdy przyjdzie”?

Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.

Są cztery sposoby, przez które ukazuje się cała pycha ludzi wyniosłych: albo uważają, że dobro mają dzięki samym sobie, albo chociaż wierzą, że dane jest im z góry, to jednak sądzą, że otrzymali je za własne zasługi; albo chlubią się, że coś mają, chociaż nie mają, albo gardząc innymi bardzo zabiegają o to, by widziano, co mają. Gdy okazało się, że faryzeusz podejmował trud z powodu tej zarazy chełpliwości, odszedł ze świątyni bez usprawiedliwienia, ponieważ przypisując sobie zasługę za dobre czyny wynosił się ponad modlącego się celnika.

Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.

Prorok Ezechiel napisał o niebiańskich zwierzętach, które mu się ukazały. Całe ich ciało było pełne oczu z czterech stron. Ciała zwierząt dlatego zostały opisane jako pełne oczu, ponieważ działania świętych oglądane są z każdej strony: dobre otaczane są gorliwą troską, złych uważnie się człowiek wystrzega. Z nami natomiast jest tak, że podczas gdy na jedne sprawy zwracamy baczną uwagę, inne zaniedbujemy. A jeśli gdzieś jest zaniedbanie, tam z pewnością nie ma oczu. Oto ten faryzeusz miał baczenie na podejmowane umartwienia, na czynione miłosierdzie i na kierowane ku Bogu dziękczynienie, ale nie baczył na zachowanie pokory. A na co się zda, jeśli prawie całe miasto ustrzeżemy przed zasadzkami nieprzyjaciół, jeśli zostawimy chociaż jedno miejsce otwarte, przez które wedrą się do nas wrogowie?

Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten.

Jak wielką ufność w przebaczenie powinni zachować pokutujący, skoro celnik, który doskonale poznał winę swojego grzechu, zapłakał i ją wyznał, wyszedł ze świątyni usprawiedliwiony, chociaż przyszedł jako niesprawiedliwy. W sposób przenośny faryzeusz oznacza naród żydowski, który chełpi się swoimi zasługami na podstawie usprawiedliwienia przez Prawo. Celnik zaś oznacza pogan, którzy byli daleko od Boga i wyznali swoje grzechy. Pierwszy odchodzi upokorzony przez swoją pychę, drugi przez żal zasłużył na przyjście blisko i wywyższenie.

Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

To zdanie można rozumieć w sposób poprawny zarówno w odniesieniu do obydwu ludów, o których przed chwilą wspomnieliśmy, jak i o każdym człowieku pysznym lub pokornym. Tak samo w innym miejscu czytamy: „Przed porażką – wyniosłość, przed chwałą – upokorzenie” (por. Prz 16,18). Na podstawie słów wyniosłego faryzeusza, przez które zasłużył na upokorzenie, możemy też przez odwrotność wysnuć wnioski o postawie pokory, która może nas wywyższyć: jak on na własną zgubę wynosił się zważaniem na wady ludzi gorszych od niego i swoje cnoty, tak samo my winniśmy w celu zdobycia chwały uniżać się patrząc nie tylko na naszą opieszałość, ale także na cnoty ludzi lepszych od nas. Oby tylko każdy z nas w sercu błagał pokornie i uniżenie tymi słowami: Wszechmogący Boże, zmiłuj się nad tym, który zanosi do Ciebie błagania, ponieważ nie jestem jak niezliczeni twoi słudzy, którzy wznieśli się ponad marności świata i otoczeni są słusznie chwałą sprawiedliwości oraz blaskiem anielskiej czystości, albo jak wielu z tych, którzy po wstydzie publicznej pokuty zasłużyli na oddanie życia Tobie. Ja zaś, nawet jeśli dzięki Twojej łaskawości coś dobrego, nie wiem, w jakim celu to czynię, ani jak jestem oceniany przez Twoje uważne spojrzenie.

Beda Czcigodny, Komentarz do Ewangelii Łukasza

Tłum.: P.M.Szewczyk

Chcesz znaleźć na patres.pl więcej tekstów Ojców? Beda Czcigodny na patres.pl

Dodaj Komentarz

Newsletter

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Zaklinam was, nie bądźcie mi życzliwi nie w porę. Pozwólcie mi stać się żerem dzikich zwierząt, przez które mogę posiąść Boga. Pszenicą jestem Bożą, a zmielony zwierzęcymi zębami, okażę się czystym chlebem Chrystusa. Raczej zachęcajcie zwierzęta, aby stały się dla mnie grobem i nie pozostawiły nic z ciała mego, bo nie chciałbym po śmierci przyczynić komuś kłopotu. Wtedy będę naprawdę uczniem Jezusa Chrystusa, kiedy nawet ciała mego świat widzieć nie będzie. Błagajcie za mnie Chrystusa, abym z pomocą zwierząt stał się ofiarą dla Boga.
Ignacy z Antiochii, List do Rzymian, II wiek po Chr.