Augustyn z Hippony: wskrzeszenie Łazarza zdanie po zdaniu.

Komentując podczas liturgii fragment Janowej Ewangelii o wskrzeszeniu Łazarza, Augustyn medytuje zdanie po zdaniu. Przeczytaj jego homilię!

4. A zatem Pan wskrzesił także Łazarza. Słyszałeś jakim był, to znaczy, co oznacza wskrzeszenie Łazarza. Przeczytajmy zatem tekst ponownie, a ponieważ wiele spraw zostało w tym czytaniu ukazanych, nie szukajmy wyjaśnienia każdego szczegółu, abyśmy powiedzieli o tym, co konieczne.

„Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z domu Marii i Marty, jego sióstr”. W poprzedniej lekcji przypomnieliście sobie, że Pan wyszedł z rąk tych, którzy chcieli Go ukamienować, i odszedł za Jordan, gdzie Jan udzielał chrztu (J 10, 39-40). Gdy więc Pan tam przebywał, zachorował Łazarz w Betanii, ponieważ jego dom był blisko Jerozolimy.

„Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i wytarła Jego stopy swoimi włosami. Jej brat, Łazarz chorował. Siostry jego posłały więc do Niego mówiąc…”. Już zrozumieliśmy, dokąd wysłały poselstwo – tam gdzie był Pan: ponieważ nie było Go blisko, był za Jordanem. Posłały do Pana z wieścią, że ich brat chorował: aby zdecydował się przyjść i uwolnić go od choroby. On natomiast odstąpił od uzdrowienia, aby móc wskrzesić. Co zatem za wiadomość przekazały jego siostry? „Panie, oto choruje ten, którego kochasz”. Nie powiedziały: „Przyjdź!” – kochający bowiem powinien tak powiedzieć, jak one. Nie ośmieliły się powiedzieć: „Przyjdź i uzdrów”. Nie ośmieliły się powiedzieć: „Rozkaż tam, tutaj się dokona”. Dlaczego więc one nie zostały pochwalone, jeśli kiedyś pochwalona została wiara tego setnika, który powiedział: „Nie jestem godny, abyś przyszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a mój sługo będzie uzdrowiony” (Mt 8, 10. 8). Wystarczy, żebyś wiedział. Nie jest bowiem możliwe, żebyś kochał i nie pomógł. Ktoś jednak powie: Jak to możliwe, żeby w osobie Łazarza przedstawiony został grzesznik i żeby tak był przez Pana kochany? Niech usłyszy, jak On mówi: „Nie przyszedłem wezwać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,13). Gdyby bowiem Bóg nie kochał grzeszników, nie zstąpiłby z nieba na ziemię”.

6. „Jezus zaś słysząc to, powiedział im: ta choroba nie zmierza do śmierci, ale do chwały Boga, aby uwielbiony został Syn Boży”. Takie uwielbienie Go nie Jemu przyniosło korzyść, ale dla nas było pomocne. Słowa zaś „nie zmierza do śmierci” wypowiada, ponieważ sama śmierć nie zmierzała do śmierci, lecz raczej do cudu, przez którego dokonanie ludzie wierzą w Chrystusa i unikają prawdziwej śmierci. Zobaczcie też, w jaki sposób Pan dyskretnie nazywa siebie Bogiem, ze względu na niektórych, którzy przeczyli temu, że jest Syn jest Bogiem. Bowiem są heretycy, którzy przeczą temu, że Syn Boga jest Bogiem. Niech teraz usłyszą: „Ta choroba – mówi – nie zmierza do śmierci, ale do chwały Boga”. Co to za chwała? Którego Boga? Posłuchaj tego, co jest dalej: „Aby uwielbiony został Syn Boga. Choroba ta więc – mówi – nie zmierza do śmierci, ale do chwały Boga, aby uwielbiony został dzięki niej Syn Boga”. Dzięki czemu? Dzięki tej chorobie.

7. „Jezus zaś miłował Martę, jej siostrę Marię i Łazarza”. On chory, one smutne, wszyscy umiłowani: a miłował ich ten, który uzdrawia chorych, a nawet wskrzesza umarłych, oraz pociesza smutnych. „Chociaż usłyszał, że chorował, pozostał jednak w tamtym miejscu dwa dni”. A zatem przekazali Mu wiadomość, On jednak został w miejscu: upłynął taki czas, by wypełniły się cztery dni. Nie stało się to na marne, lecz prawdopodobnie, a nawet na pewno dlatego, że sama liczba dni skrywa jakiś znak. „Następnie mówi znowu do swoich uczniów: udajmy się znowu do Judei”, tam, gdzie niedawno był kamienowany, i skąd – jak widzieliśmy – usunął się właśnie z tego powodu, by Go nie ukamienowano. Usunął się bowiem jako człowiek, ale w tym powrocie, jakby zapominając o słabości, ukazuje moc. „Udajmy się – mówi – do Judei”.

8. Po tym, gdy to zostało powiedziane, zobaczcie, jak uczniowie się przerazili. „Powiedzieli Mu uczniowie: Rabbi, właśnie chcieli Cię Żydzi ukamienować, i znowu tam idziesz? Jezus odpowiedział: Czy dzień nie ma dwunastu godzin?” O co chodzi w tej odpowiedzi? Oni powiedzieli: „Ledwo co Żydzi chcieli Cię ukamienować i znowu tam idziesz”, aby Cię ukamienowali? A Pan: „Czy dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeśli zaś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ nie ma w nim światła”. O jakimś dniu mówi, ale w naszym umyśle jakby cały czas była noc. Wezwijmy dzień, by przegnał noc i oświecił światłem serce. Co Pan chciał powiedzieć? Jak mi się wydaje, o ile dociera do mnie wzniosłość i głębokość tego zdania, chciał odeprzeć ich wątpliwość i brak wiary. Ci przecież chcieli doradzać Panu, aby nie umarł, którzy bali się śmierci, aby sami nie umarli.  Tak samo w innym miejscu święty Piotr miłując Pana, ale jeszcze nie rozumiejąc w pełni, po co przyszedł, przestraszył się, żeby On nie umarł, i przestał podobać się życiu, czyli samemu Panu. Bowiem kiedy wskazywał uczniom, że w Jerozolimie będzie cierpiał od Żydów, Piotr przemówił między pozostałymi i powiedział: „Niech to będzie daleko od Ciebie, Panie, niech wszystko ułoży się dobrze, nie stanie się tak”. Na co Pan: „Usuń się za mnie, szatanie, bowiem nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. A chwilę przedtem wyznając Syna Bożego zasłużył na pochwałę, bowiem usłyszał: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony, bowiem nie ciało i krew ci to objawiły, ale Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16, 16-23). Temu, do którego powiedział: „Jesteś błogosławiony”, mówi: „Usuń się za mnie, szatanie”, ponieważ błogosławiony nie był ze swojego powodu. A z jakiego powodu? „Ponieważ nie ciało i krew ci to objawiły, ale Ojciec mój, który jest w niebie”. Oto z jakiego powodu jesteś błogosławiony: nie ze swojego, ale z mojego. Nie dlatego, że Ja jestem Ojcem, ale dlatego, że „wszystko, co posiada Ojciec, jest moje” (J 16,15). Jeśli jest błogosławiony z powodu samego Pana, to z czyjego powodu jest szatanem? Tam powiedział, podając powód błogosławieństwa mówiąc: „Nie ciało i krew ci to objawiły, ale Ojciec mój, który jest w niebie” – to jest powód twojego błogosławieństwa. Ponieważ zaś powiedział: „Usuń się za mnie, szatanie”, posłuchaj przyczynę tego: „Nie myślisz bowiem o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Niech więc nikt schlebia sam sobie: z własnego powodu jest szatanem, z powodu Boga jest błogosławiony. Cóż zaś znaczy „z własnego powodu”, jeśli nie z powodu swojego grzechu? Zabierz grzech – co ci pozostaje? Sprawiedliwość – mówi – jest z mojego powodu. Cóż jednak masz, czego byś nie otrzymał (1 Kor 4, 7)?  Ponieważ więc ludzie chcieli dawać rady Bogu, uczniowie nauczycielowi, słudzy Panu, chorzy lekarzowi, zganił ich i powiedział: „Czy dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się”. Idźcie za mną, jeśli nie chcecie się potknąć: nie dawajcie Mi porad wy, którzy powinniście ode Mnie przyjmować rady. Do czego jednak odnosi się zdanie: „Czy dzień nie ma dwunastu godzin?”. Ponieważ ukazał, że jest dniem, wybrał dwunastu uczniów. Jeśli więc ja – mówi – jestem dniem, a wy godzinami, to czy godziny udzielają rady dniowi? Godziny idą za dniem, a nie dzień za godzinami. Jeśli więc oni są godzinami, to czym w takiej sytuacji jest Judasz? Czy i on jest między dwunastoma godzinami? Jeśli był godziną, to świecił, a jeśli świecił, to w jaki sposób wydał dzień na śmierć? Lecz Pan w tej wypowiedzi przewidział nie samego Judasza, lecz jego następcę. Gdy bowiem Judasz odpadł, zastąpił go Maciej i pozostała liczba dwunastu. Nie bez powodu przecież Pan wybrał dwunastu uczniów, ale dlatego, że On sam jest duchowym dniem. Godziny więc idą za dniem, godziny przepowiadają dzień, godziny oświecane są przez dzień a przez przepowiadanie godzin świat wierzy w dzień. W skrócie więc to powiedział: idźcie za Mną, jeśli nie chcecie się potknąć.

9. “Potem powiedział im: Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go wybudzić ze snu”. Prawdę powiedział. Dla sióstr umarł, dla Pana zasnął. Dla ludzi, którzy nie potrafili go wskrzesić, umarł, ale Pan z większą łatwością wskrzesił go z grobu, niż ty budzisz śpiącego z łóżka. A zatem według własnej mocy powiedział o nim: „śpiący”, ponieważ także inni umarli nazwani są w Pismach często śpiącymi, jak na przykład Apostoł mówi: „Co do śpiących zaś, nie chcę, żebyście byli nieświadomi, bracia, abyście się nie smucili jak inni, którzy nie mają nadziei (1 Tes 4,13). Dlatego także on nazwał ich śpiącymi, ponieważ zapowiadał, że zmartwychwstaną. Zasypia bowiem każdy umarły, i dobry, i zły. Lecz przecież ważne jest dla tych, którzy codziennie zasypiają i wstają, co każdy widzi w snach: jedni bowiem doświadczają snów radosnych, a inni tak niepokojących, że gdy czuwają boją się zasnąć, aby znowu się one nie pojawiły. Tak samo każdy z ludzi zasypia ze swoją własną sprawą i ze swoją sprawą wstaje. I ważne jest jakiego rodzaju straży powierzony jest człowiek, który później ma być zaprowadzony do sędziego. Przecież ludzie, których powierza się straży, otrzymują ją według własnych zasług: odnośnie do niektórych wydaje się rozkaz, by strzegli ich liktorzy pełniąc tę służbę w sposób ludzki, łagodny i cywilizowany; innych powierza się podoficerom; jeszcze innych wrzuca się do więzienia. I także w samym więzieniu zamyka się nie wszystkich razem, ale za najcięższe przestępstwa umieszcza się ludzi w najgłębszej części więzienia. Jak więc w urzędach funkcjonują różnego rodzaju straże, tak samo istnieją różnego rodzaju straże umarłych i różne przyczyny zmartwychwstania. Przyjęty został ubogi, przyjęty został także bogacz: lecz tamten na łono Abrahama, a ten na miejsce, gdzie paliło go pragnienie i nie znalazł kropli wody (por. Łk 16, 22-24).

10. Wszystkie bowiem dusze – pozwolę sobie przy tej okazji pouczyć Waszą Miłość – wszystkie dusze, gdy opuszczają świat, doświadczają innego przyjęcia. Dobre mają radość, złe męki. Lecz gdy dokona się zmartwychwstanie, zarówno radość dobrych będzie większa, jak i męki złych cięższe, bowiem wraz z ciałem będą doznawać cierpienia. W pokoju zostali przyjęci święci Patriarchowie, prorocy, Apostołowie, męczennicy, dobrzy wierni. Wszyscy jednak jeszcze mają otrzymać to, co obiecał Bóg: bowiem obiecane zostało także zmartwychwstanie ciała, zniszczenie śmierci, wieczne życie razem z aniołami. To wszyscy razem mamy otrzymać, bowiem spoczynek, który natychmiast po śmierci jest udzielany, otrzymuje każdy, jeśli jest go godny, wtedy, gdy umiera. Pierwsi otrzymali go Patriarchowie – zobaczcie dlaczego spoczywają w pokoju – później prorocy, następnie Apostołowie, zupełnie niedawno święci męczennicy, codziennie dobrzy wierni. I niektórzy w tym spoczynku są już długo, inni nie aż tak długo, jeszcze inni od kilku lat, a niektórzy w od ostatniego czasu. Gdy zaś z tego snu zostaną wybudzeni, wszyscy razem otrzymają to, co zostało obiecane.

Augustyn z Hippony, Homilie na Ewangelię Jana, 49, 4-10

 

2 myśli na temat “Augustyn z Hippony: wskrzeszenie Łazarza zdanie po zdaniu.

  • 7 kwietnia 2014 o 08:42
    Permalink

    Te 12 godzin przyrównane do dwunastu Apostołów…kto by to wymyślił, a jednak za każdym razem jak to czytam -podoba mi się bardziej.

    Odpowiedz
  • 7 kwietnia 2014 o 12:47
    Permalink

    Mi sie podoba bardzo to o trzymaniu pod straza dusz zmarlych… Ciekawe porownanie do dzialania instytucj panstwowych :-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *