Augustyn z Hippony: mieć i nie mieć Ducha jednocześnie…

Kolejny traktat Augustyna komentujący Ewangelię św. Jana porusza kwestię posiadania i otrzymywania Ducha Świętego. Czy można Go mieć i nie mieć jednocześnie? Zapraszamy do lektury!

[box]Augustyn z Hippony, Komentarz do Ewangelii Jana, LXXIV[/box]

1. Gdy odczytywano Ewangelię, usłyszeliśmy, bracia, jak Pan mówi: „Jeśli mnie miłujecie, zachowujcie moje przykazania, a ja będę prosił Ojca, a da wam innego Pocieszyciela, aby trwał z wami na wieki, Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ nie widzi Go i nie zna Go. Wy zaś Go poznacie, ponieważ będzie u was trwał i będzie w was”. Liczne są sprawy, o które w tych kilku słowach Pana należy zapytać, ale w znacznym stopniu do to was należy: albo szukać wszystkiego tego, czego tu trzeba szukać, albo wszystko to, czego szukamy, znaleźć. Natomiast będąc uważnymi na to, co – w takim stopniu, w jakim Pan raczy nas obdarzyć biorąc pod uwagę naszą i waszą zdolność – powinniśmy powiedzieć i co wy powinniście usłyszeć, dzięki nam, najdrożsi, przyjmijcie to, co możemy dać, i domagajcie się od Niego tego, czego dać nie możemy.

Chrystus obiecał Apostołom Ducha Pocieszyciela, ale zwróćmy uwagę, w jaki sposób obiecał. „Jeśli miłujecie mnie – mówi – zachowujcie moje przykazania, a ja będę prosił Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby trwał z wami na wieki, Ducha prawdy. Jest to bez wątpienia święty Duch będący w Trójcy, którego wiara katolicka wyznaje jako współistotnego i współwiecznego z Ojcem i Synem. To o Nim Apostoł mówi: „Miłość Boga rozlana jest w sercach naszych przez Ducha świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Dlaczego więc Pan mówi: „Jeśli mnie miłujecie, zachowujcie moje przykazania, a ja będę prosił Ojca i da wam innego Pocieszyciela”, skoro mówi to o Duch świętym, bez posiadania którego nie możemy ani miłować Boga, ani zachować Jego przykazania? W jaki sposób miłujemy, aby otrzymać Tego, bez posiadania którego nie mamy siły miłować? Albo jak zachowamy przykazania, aby otrzymać Tego, bez posiadania którego nie możemy zachować przykazań? A może najpierw pojawia się w nas miłość, którą miłujemy Chrystusa, abyśmy miłując Chrystusa i zachowując Jego przykazania zasłużyli na otrzymanie Ducha świętego, alby już nie miłość Chrystusa, która była wcześniej, ale miłość Boga Ojca rozlała się w naszych sercach przez Ducha świętego, który został nam dany? Przewrotne jest jednak ta wypowiedź. Kto bowiem uważa, że miłuje Syna, ale nie miłuje Ojca, z pewnością także Syna nie miłuje, ale coś sobie sam wymyślił. Wreszcie jest jeszcze ta wypowiedź Apostolska: „Nikt nie mówi: Panem jest Jezus, jeśli nie w Duchu świętym” (1 Kor 12,3). A kim jest ten, który mówi: Panem jest Jezus, jeśli nie ten, kto Go miłuje, jeśli w taki sposób to mówi, w jaki Apostoł dał do zrozumienia? Wielu bowiem mówi głosem, zaś sercem i czynami przeczy temu. Jak to mówi o tego rodzaju ludziach: „Mówią, że znają Boga, ale czynami przeczą temu” (Tt 1,16). Jeśli czynami się przeczy, to bez wątpienia także czynami się mówi. Dlatego „nikt nie mówi: Panem jest Jezus” duchem, słowem, czynem, sercem, ustami, działaniem, „nikt nie mówi: Panem jest Jezus, jeśli nie w Duchu świętym”. Nikt tak nie mówi, tylko ten kto kocha. Już przecież Apostołowie mówili: „Pan Jezus”. A jeśli w ten sposób mówili, że nie mówili nieszczerze, wyznając ustami, ale negując sercem i czynami, jeśli mówili to prosto i prawdziwie, to bez wątpienia miłowali. W jaki więc sposób miłowali, jeśli nie w Duchu świętym? A jednak nakazane im jest najpierw, żeby Go miłowali i zachowali Jego przykazania, by otrzymali Ducha świętego, bez posiadania którego z pewnością nie mogą miłować ani zachować przykazań.

2. Wystarczy więc, jeśli rozumiemy, że kto miłuje ma Ducha świętego i że mając Go, zasługuje na to, by mieć więcej, a mając więcej, więcej miłuje. Uczniowie bowiem mieli już Ducha świętego, którego Pan im obiecał, bo bez Niego nie mówiliby o Nim Pan: ale jednak jeszcze dotąd Go nie mieli, skoro Pan Go obiecał. I mieli zatem i nie mieli Tego, którego jeszcze nie mieli w takim stopniu, w jakim mieli Go otrzymać. Posiadali Go mniej, miał być im dany obficiej. Posiadali Go w sposób ukryty, natomiast mieli Go otrzymać otwarcie, ponieważ także to odnosiło się do większego daru Ducha świętego, że miał dać im poznać, co posiadali. Mówiąc o tym zadaniu Apostoł powiedział: „My zaś nie otrzymaliśmy ducha tego świata, ale Ducha, który jest z Boga, abyśmy poznali to, co zostało nam dane przez Boga” (1 Kor 2,12). Także samego otwartego udzielenia Ducha świętego nie uczynił Pan raz, ale dwa razy. Natychmiast bowiem jak powstał z martwych, tchnął i powiedział: „weźmijcie Ducha Świętego” (J 20,22). Czy więc, ponieważ wtedy Go dał, nie posłał także później Tego, którego obiecał? Albo czy nie jest tym samym Duchem świętym Ten, którego teraz tchnął, i Ten, którego potem ześle z nieba? Z tego powodu pojawia się inne pytanie: dlaczego otwarte udzielenie Ducha dokonać się miało dwukrotnie? Może ze względu na dwa nakazy miłowania, czyli bliźniego i Boga, dokonało się to jawne podwójne udzielenie Ducha, aby zaznaczyć, że miłowanie należy od Ducha świętego. A jeśli należy szukać innego powodu, to nie ma na to miejsca tutaj, gdyż nie należy tego kazania wydłużać ponad należną miarę. Należy mieć przed oczami, że bez Ducha świętego nie jest możliwe miłowanie Chrystusa i zachowywanie Jego przykazań, i że tym mniej możemy to czynić, im mniej Go przyjmujemy, tym więcej zaś, im więcej Go przyjmujemy. Z tego powodu nie bez przyczyny jest obiecany nie tylko temu, kto Go nie ma, ale także temu, kto Go ma: temu, kto nie ma, aby miał, zaś mającemu, aby miał więcej. Bowiem gdyby jeden nie miał Go więcej, a drugi mniej, święty Elizeusz nie powiedziałby do świętego Eliasza: „Oby dwie części Ducha, który jest w tobie, były we mnie” (2 Krl 2,9).

3. Kiedy więc Jan Chrzciciel mówi: „Bóg bowiem nie daje Ducha do jakiejś miary” (J 9,34, powiedział to o samym Synu Bożym, któremu nie został udzielony Duch tylko do jakiejś miary, ponieważ w Nim zamieszkała cała pełnia bóstwa (por. Kol 2,9). I nie bez łaski Ducha świętego człowiek Jezus Chrystus jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (por. 1 Tm 2,5): On sam bowiem mówi, że na Nim wypełniło się to proroctwo: „Duch Pana nade mną, ponieważ mnie namaścił i posłał, bym głosił dobrą nowinę ubogim” (Łk 4,18). To, czym jest Jednorodzony jako równy Ojcu, nie jest z łaski, ale z natury. To zaś, czym jest przyjęty w jedności osoby Jednorodzony jako człowiek, jest z łaski, a nie z natury, skoro Ewangelia przyznaje i mówi: „Chłopiec zaś rósł i napełniał się mądrością, a łaska Boga była w Nim” (Łk 2,40). Innym dany jest Duch tylko do jakiejś miary, a dany jest udzielany dalej, aż każdy dopełni własnej miary według swojej doskonałości. Stąd też Apostoł upomina: „Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie z umiarem, według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył” (Rz 12,3). Natomiast to nie sam Duch jest dzielony, ale przez Ducha rozdzielane są dary: bowiem „różne są dary, natomiast ten sam Duch” (1 Kor 12,4).

4. Ponieważ zaś mówi: „Będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam”, ukazuje, że także On sam jest parakletem. „Paraklet” po polsku znaczy „obrońca” i powiedziane jest o Chrystusie: „Mamy obrońcę u Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego” (1 J 2,1). Natomiast w tym sensie powiedział, że świat nie może przyjąć Ducha Świętego, w jakim powiedziane jest również: „Dążność ciała jest nieprzyjazna Bogu: nie jest bowiem poddana prawu Boga i nawet nie jest do tego zdolna” (Rz 8,6). Tak jakbyśmy powiedzieli: niesprawiedliwość nie może być sprawiedliwa. Używa w tym miejscu słowa „świat” wskazując na tych, którzy świat miłują, a miłość ta nie jest od Ojca. I dlatego miłowaniu tego świata, które staramy się w nas pomniejszyć i zniszczyć, sprzeciwia się miłowanie Boga, które rozlane jest w naszych sercach przez Ducha świętego, który został nam dany. „Świat” więc Go „nie może przyjąć, ponieważ Go nie widzi i nie zna Go”. Miłowanie świata nie posiada bowiem niewidzialnych oczu, dzięki którym można w sposób niewidzialny zobaczyć Ducha świętego.

5. „Wy natomiast – mówi – znacie Go, ponieważ u was pozostanie i będzie w was”. Będzie w nich, aby trwać, a nie będzie trwał, żeby być: pierwsze bowiem jest bycie gdzieś, a potem trwanie. Lecz aby nie uważali, że „pozostanie u was” powiedziane zostało w tym sensie, w jakim zwykle goście w sposób widoczny pozostają u jakiegoś człowieka, wyjaśnił to, co powiedział: „pozostanie u was”, gdy dodał: „będzie w was”. Można Go zobaczyć zatem w sposób niewidzialny: gdyby Go w nas nie było, niemożliwe byłoby w nas poznanie Go. Tak samo widzimy w nas naszą świadomość: twarz widzimy innego człowieka, swojej nie możemy zobaczyć, natomiast świadomość widzimy naszą, nie widzimy świadomości innego człowieka. Świadomość jednak istnieje tylko w nas, natomiast Duch święty może istnieć także bez nas, jednak został dany, by być także w nas. Ale nie może być przez nas widziany i poznany – w takim stopniu w jakim należy Go zobaczyć i poznać – o ile nie jest w nas obecny.

Tłum. P.M.Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *