Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn z Hippony: Jezus jest bramą owiec

owceipasterz

W IV Niedzielę Wielkanocy czytamy fragment Ewangelii Jana o bramie, owczarni, pasterzu, złodzieju i łotrze… Poczytajcie, jak Augustyn tłumaczy ten fragment Pisma Świętego. Dziś publikujemy I część jego traktatu do Janowej Ewangelii.

Augustyn z Hippony, In Ioannis Evangelium Tractatus, XLV

Przyszedłem, aby miały życie, i to miały je w obfitości (J 10,1-10)

1. Wychodząc od oświecenia tego człowieka, który urodził się ślepy, Pan wygłosił mowę do Żydów. Powinniście wiedzieć i pamiętać, Wasza Miłości, że taki sam jest kontekst dzisiejszego czytania. Gdy bowiem Pan powiedział: „Przyszedłem na ten świat dla sądu, aby ci, którzy nie widzą, zobaczyli, a ci, którzy widzą, stali się ślepi” (J 9,39), wyjaśniliśmy te słowa na miarę naszych możliwości wtedy, gdy były odczytane: ktoś z faryzeuszów powiedział: „Czy i my jesteśmy ślepi”, a On mu odpowiedział: „Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu. Skoro zaś mówicie: ‘Ponieważ widzimy…’, wasz grzech trwa” (J 9,40n). Do tych słów dorzucił te, które dzisiaj słyszeliśmy, gdy były odczytywane.

2.  Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale w inny sposób, ten jest złodziejem i łotrem. Mówią bowiem, że nie są ślepi, natomiast wtedy mogliby widzieć, gdyby byli owcami Chrystusa. Dlaczego uzurpowali sobie światło, ludzie, którzy szaleli na widok dnia? Ze względu na ich arogancję próżną, wyniosłą i nie do uzdrowienia Pan Jezus dodał tę mowę, w której także nas zbawiennie pouczył, o ile zwrócimy na nią uwagę. Wielu bowiem jest takich, którzy zgodnie ze zwyczajem tego życia nazywani są dobrymi ludźmi, dobrymi mężczyznami, dobrymi kobietami, niewinnymi, jako że zachowują to, co przepisane zostało w Prawie. Oddają cześć swoim rodzicom, nie cudzołożą, nie dopuszczają się zabójstwa, nie kradną, nie składają fałszywego świadectwa przeciw nikomu i zachowują pozostałe rzeczy nakazane przez Prawo. A nie są chrześcijanami. I wielu z nich miota się jak tamci: „Czy i my jesteśmy ślepi?”. Ponieważ to wszystko, co czynią nie wiedząc do jakiego celu się kierują, czynią na próżno, Pan w dzisiejszym czytaniu dał obraz odnoszący się do swojej trzody i do bramy, przez którą wchodzi się do owczarni. Mówią bowiem poganie: dobrze żyjemy. Jeśli nie wchodzą przez bramę, co im pomoże to, z czego się chlubią? Do tego bowiem każdemu winno służyć dobre życie, aby dało mu życie wieczne: jeśli komuś nie daje życia wiecznego, to na co mu przyjdzie dobrze żyć? Nie powinno się więc mówić, że żyją dobrze, o tych ludziach, którzy celu dobrego życia albo nie znają przez ślepotę albo odrzucają przez pychę. Nie ma zaś prawdziwej i pewnej nadziei na wieczne życie człowiek, o ile nie pozna życia, to znaczy Chrystusa, i nie wejdzie do owczarni przez bramę.

3. Wielu więc takich ludzi usiłuje przekonać ludzi, by dobrze żyli i nie byli chrześcijanami. Innym sposobem chcą wejść, porywać i zabijać, nie jak pasterz, który chce zachować i ratować. Byli takimi ludźmi filozofowie, którzy o cnotach i wadach wiele wzniosłych rzeczy pisali, rozróżniali, definiowali, wyprowadzali szczegółowe wnioski, zapełniali księgi, przewietrzali swoją mądrością kłapiąc szczękami. Ośmielali się mówić ludziom: idźcie za nami, dołączcie do naszego stronnictwa, jeśli chcecie dobrze żyć. Ale nie wchodzili przez bramę: chcieli doprowadzać do zguby, nękać i zabijać.

4. A co o tamtych powiem? Oto sami faryzeusze czytali, a w tym, co czytali, słyszeli Chrystusa, mieli nadzieję, że przyjdzie, ale obecnego nie poznali. Popisywali się sami między widzącymi, to znaczy między wiedzącymi, i odrzucali Chrystusa i nie wchodzili przez bramę. Więc i oni, jeśli kogoś udało im się zagarnąć, to żeby nękać i zabić, a nie zagarniali, żeby wyzwalać. I jeszcze tych ludzi porzućmy: zobaczmy tych, którzy chlubią się imieniem samego Chrystusa, czy oni wchodzą przez bramę.

5. Niezliczeni są bowiem tacy, którzy nie tylko chlubią się, że widzą, ale także chcą być postrzegani jako oświeceni przez Chrystusa: są jednak heretykami. Może oni weszli przez bramę? Skądże. Sabeliusz mówi: Synem jest ten, który jest Ojcem. A przecież jeśli Synem, to nie Ojcem. Nie wchodzi przez bramę człowiek, który Syna nazywa Ojcem. Ariusz mówi: czym innym jest Ojciec, czym innym Syn. Słusznie by powiedział, gdyby powiedział: „inny”, a nie „czym innym”. Kiedy jednak mówi: „czym innym”, przeczy Temu, od którego słyszy: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Także on więc nie wchodzi przez bramę: przepowiada bowiem takiego Chrystusa, jakiego sobie utworzył, a nie takiego, o jakim mówi Prawda. Masz tu nazwę, ale nie masz samej rzeczy. Niektóre rzeczy noszą imię Chrystusa, ale trzymaj się rzeczy samej, jeśli chcesz, żeby imię ci pomogło. Ktoś inny, nie wiem skąd, jak Focjusz mówi: Chrystus jest człowiekiem, Bogiem nie jest. Także on nie wchodzi przez bramę, ponieważ Chrystus jest i człowiekiem, i Bogiem. Ale czy potrzeba wymieniać wiele spraw i wyliczać wiele próżności heretyckich? To zapamiętajcie, że owczarnią Chrystusa jest Kościół katolicki. Ktokolwiek chce wejść do owczarni, niech wejdzie przez bramę, niech przepowiada prawdziwego Chrystusa. Niech nie tylko przepowiada prawdziwego Chrystusa, ale niech szuka chwały Chrystusa a nie swojej: bowiem wielu szukając swojej chwały raczej rozprasza owce Chrystusa niż je gromadzi. Chrystus Pan jest zaś bramą niską: kto wchodzi przez tę bramę, musi się uniżyć, aby mógł wejść bez zranienia się w głowę. Kto zaś się nie uniża, leczy wynosi, chce wejść przez mur, a kto wchodzi przez mur, wynosi się, by spaść.

6. Jednak Pan Jezus aż dotąd mówi w sposób ukryty i jeszcze nie jest zrozumiany. Mówi o bramie, mówi o owczarni, mówi o owcach. Nakazuje to wszystko, ale jeszcze nie wyjaśnia. Czytajmy więc aż do tych słów, w których raczył nam wyjaśnić coś z tego, co powiedział. Na podstawie ich wyjaśnienia być może da nam zrozumieć także te słowa, których nie wyjaśnił. Karmi bowiem przy pomocy spraw jasnych, ćwiczy nas przy pomocy spraw zakrytych. „Kto nie wchodzi przez bramę do owczarni, ale w inny sposób…”. Biada nędznikowi, ponieważ upadnie! Niech będzie pokorny, niech wejdzie przez bramę, niech przyjdzie równym krokiem, a nie poniesie szkody. „Ten – mówi – jest złodziejem i łotrem”. Swoimi owcami chce nazwać owce, które nie są jego: od tą są jego, to znaczy zabrane przez kradzież, nie po to, by je ratować, ale by zabić. Jest więc złodziejem, bowiem swoim nazywa to, co nie jest jego. Jest łotrem, ponieważ zabija to, co kradnie. Kto zaś wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec: jemu stróż otwiera. O tego stróża zapytamy wtedy, gdy od samego Pana usłyszymy, czym jest brama i kim jest pasterz. I owce słyszą jego głos i swoje owce nazywa po imieniu. Ma bowiem ich imiona wypisane w księdze życia. „Swoje owce nazywa po imieniu”. Dlatego Apostoł mówi: „Wie Pan, którzy są Jego” (2 Tm 2,19). I wyprowadza je. I gdy wyprowadzi swoje owce, idzie przed nimi: i owce idą za nim, ponieważ znają jego głos. Za obcym zaś nie idą, lecz uciekają od niego, ponieważ nie znają głosu ludzi obcych. Zakryte są te słowa, pełne pytań, ciężkie tajemnicami. Idźmy więc za Nim i słuchajmy nauczyciela, który otwiera niektóre z tych niejasnych spraw, a przez to, co otwiera, może da nam wejść do środka.

7. Tę przypowieść powiedział im Jezus, ale oni nie zrozumieli tego, co im powiedział. Pewnie my też nie. Jaka jednak jest różnica między nimi a nami, zanim także im my nie zrozumiemy tych słów? Ponieważ my pukamy i nam otworzy, a oni odrzucając Chrystusa nie chcieli wejść, by zostać uratowanymi, ale na własną zgubę zostali na zewnątrz. Ponieważ więc my słuchamy tych słów pobożnie, ponieważ jeszcze zanim je zrozumiemy, wierzymy, że są prawdziwe i boskie, dzieli nas od nich wielka odległość. Gdy bowiem dwóch ludzi słucha słów Ewangelii, jeden bezbożny, drugi pobożny, i słowa są dziwne, tak że żaden nie rozumie ich, jeden mówi: „Nic nie powiedział”, drugi mówi: „Powiedział prawdę i dobre jest, to co powiedział, ale my nie rozumiemy”. Ten drugi, ponieważ wierzy, już puka i stał się godny, żeby mu otworzyć, jeśli będzie wytrwały w pukaniu. On bowiem już słyszy: „Jeśli nie uwierzysz, nie zrozumiesz” (Iz 7,9,LXX). Skąd to przykazanie? Ponieważ nawet jeśli te niejasne słowa wyjaśnię tak, jak potrafię, to ponieważ są bardzo tajemne i albo ja ich nie ogarnę rozumem, albo nie będę miał zdolności, żeby wyjaśnić to, co rozumiem, albo ktoś będzie tak tępy, że nie będzie szedł za wyjaśnieniami, to niech nie traci nadziei: niech trwa w wierze, kroczy drogą i słucha Apostoła, który mówi: „A jeśli coś rozumiecie inaczej, to także Bóg wam objawi: naprawdę do czego doszliśmy, w tym też idźmy dalej” (Flp 3,15-16).

c.d.n.

tłum. P.M.Szewczyk

Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Wypowiadając Psalmy może ktoś podobać się Panu, zaś przez wprowadzanie w czyn tego, co mówi, może doprowadzić samego siebie do porządku i dziękować Panu, aby przez wierne trzymanie się tych słów nie dopuścić do popadnięcia w bezbożność. Przecież mamy zdać sprawę Sędziemu nie tylko z czynów, ale także z bezużytecznego słowa. Gdybyś więc zechciał kogoś pobłogosławić, w Psalmach: 1, 31, 40, 111, 118 i 127 masz podane w jaki sposób, w odniesieniu do kogo i co trzeba mówić
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 15, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.