Augustyn: trwać w Chrystusie, trwać w Kościele

13. „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba”. Dlatego żywy, że zstąpił z nieba. Z nieba zstąpiła także manna, ale manna była cieniem, a tu jest prawda. „Jeśli ktoś będzie spożywał z tego chleba, będzie żył na wieki: a chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6,51). Jak ciało może pojąć to, że chleb nazwał ciałem? Nazwane jest ciałem to, czego ciało nie pojmuje: i tym bardziej ciało tego nie pojmuje, że nazwane jest ciałem. Byli tym przerażeni, mówili, że to dla nich za dużo, uważali, że to jest niemożliwe. „Moje ciało – mówi – jest dla życia świata”. Wierzący rozumieją ciało Chrystusa, jeśli nie zaniedbują bycia ciałem Chrystusa. Niech się staną ciałem Chrystusa, jeśli chcą żyć z ducha Chrystusa. Przecież tylko ciało Chrystusa żyje duchem Chrystusa. Zrozumcie, bracia moi, co teraz powiem. Jesteś człowiekiem: masz zarówno ducha, jak i ciało. Mówiąc o duchu mam na myśli to, co nazywamy także duszą, i co składa się na to, że jesteś człowiekiem. Składasz się bowiem z duszy i ciała. Masz zatem niewidzialnego ducha i widzialne ciało. Powiedz mi, co daje życie czemu: twój duch żyje dzięki twojemu ciału, czy twoje ciało żyje z twojego ducha? Każdy żywy człowiek odpowiada na to pytanie – kto zaś nie umie odpowiedzieć, nie wiem, czy jest żywy – co więc odpowiada każdy żywy człowiek? Oczywiście, że ciało moje żyje z mojego ducha. Chcesz więc i ty żyć duchem Chrystusa? Bądź w ciele Chrystusa! Czy bowiem moje ciało żyje twoim duchem? Moje żyje moim duchem, a twoje twoim. Nie może więc ciało Chrystusa żyć inaczej niż duchem Chrystusa. Dlatego apostoł Paweł wyjaśniając nam, czym jest ten chleb, mówi: „My liczni jesteśmy jednym chlebem, jednym ciałem” (1 Kor 10,17). O, sakramencie pobożności! O, znaku jedności! O, węźle miłości! Kto chce żyć, ma skąd czerpać życie, ma źródło życia. Niech przystąpi, niech uwierzy i włączy się w ciało, aby zostać ożywionym. Niech nie wzdraga się przed towarzystwem innych członków, niech nie będzie członkiem zgniłym, który zasługuje na odcięcie, niech nie będzie członkiem brzydkim, który jest powodem wstydu: niech będzie piękny, zdolny, zdrowy, niech włączy się w ciało, żyje dla Boga dzięki Bogu. Teraz niech trudzi się na ziemi, aby potem królował w niebie.

14. „Kłócili się więc Żydzi między sobą mówiąc: W jaki sposób On może dać nam swoje ciało do spożycia” (J 6,52). Kłócili się między sobą, ponieważ nie pojmowali chleba zgody, ani nie chcieli go przyjąć: ludzie bowiem, którzy taki chleb spożywają, nie kłócą się między sobą, bo „choć liczni jesteśmy jednym chlebem, jednym ciałem” (1 Kor 10,17). I przez niego „Bóg sprawia, że zamieszkują w domu w jedności” (Ps 68, 7).

15. Ponieważ zaś kłócąc się między sobą pytali, w jaki sposób Pan może dać im swoje ciało do spożycia, nie to słyszą, ale Pan cały czas do nich mówi: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Jego krwi, nie będziecie mieli życia w sobie”. Nie wiecie, jak i w jaki sposób należy jeść ten chleb, ale: „jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Jego krwi, nie będziecie mieli życia w sobie”. Oczywiście nie powiedział tego do ludzi umarłych, ale żywych. Dlatego, aby nie myśleli o tym życiu i aby nie sprzeczali się na ten temat, dodał następnie: „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne” (J 6, 53-54). Nie ma wiecznego życia ten, kto nie spożywa tego chleba, ani nie pije tej krwi, bowiem doczesne życie ludzie mogą mieć bez niego, ale wiecznego w żaden sposób nie mogą. Kto więc nie spożywa Jego ciała, ani nie pije Jego krwi, nie ma w sobie życia, a kto spożywa Jego ciało i pije Jego krew, ma życie. Do obydwu zaś odnosi się to, co powiedział: wieczne. Nie dzieje się zaś tak w przypadku tego pokarmu, który przyjmujemy w celu podtrzymania życia doczesnego: kto go nie przyjmuje, nie będzie żył, ale nie jest tak, że ten, kto go przyjmuje, będzie żył. Zdarza się przecież, że z powodu starości, choroby czy z jakiejś innej przyczyny, umiera wielu, którzy przyjmują pokarm. W przypadku zaś tego pokarmu i napoju, to jest ciała i krwi Pana, nie dzieje się tak. Kto go bowiem nie przyjmuje, nie ma życia, a kto go przyjmuje, ma życie, i to oczywiście życie wieczne. W tym pokarmie i napoju chce wyrazić wspólnotę ciała i swoich członków, którym jest święty Kościół w przeznaczonych, powołanych, usprawiedliwionych i uwielbionych świętych oraz jego wiernych. Pierwsza z tych rzeczy już się dokonała: przeznaczenie. Druga i trzecia dokonały się, dzieją się i będą się dziać, czyli: powołanie i usprawiedliwienie. Czwarta zaś rzecz teraz przeżywana jest w nadziei, zaś dokona się realnie w przyszłości: uwielbienie. Sakrament tej rzeczywistości, czyli jedności ciała i krwi Chrystusa przygotowywany jest na stole Pańskim w niektórych miejscach codziennie, a gdzie indziej po kilkudniowej przerwie. Wtedy ze stołu Pańskiego przyjmowany jest przez jednych na życie, przez innych na śmierć. Sama zaś rzecz, której sakrament jest znakiem, każdemu człowiekowi służy ku życiu, nikomu ku śmierci, kimkolwiek byłby jej uczestnik.

16. Żeby zaś nie uważali, że w tym pokarmie i napoju życie wieczne jest obiecane w taki sposób, że kto go przyjmuje, już nie doświadczy śmierci ciała, uznał za słuszne wyjść naprzeciw tego rodzaju myśleniu. Gdy bowiem powiedział: „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne”, od razu dodał: „A Ja go wskrzeszę w ostatnim dniu” (J 6,54), aby na razie miał według ducha życie wieczne w pokoju, który obejmuje duchy ludzi świętych, zaś w tym, co odnosi się do ciała, to nie ominie go życie wieczne, ale dopiero w ostatnim dniu zmartwychwstania umarłych.

17. „Ciało moje – mówi – jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6,55). Skoro bowiem od pokarmu i napoju ludzie oczekują, że nie będą spragnieni ani głodni, to naprawdę nic tego nie udziela oprócz tego pokarmu i napoju, który przyjmujących go czyni nieśmiertelnymi i nieulegającymi skażeniu, a którym jest ta święta społeczność, gdzie będzie pokój oraz pełna i doskonała jedność. Z tego powodu, mimo że także przed nami ludzie Boży w ten sposób sprawy rozumieli, Pan nasz Jezus Chrystus powierzył swoje ciało i krew w tych rzeczach, które z wielu elementów stają się czymś jednym: jedno bowiem staje się jednością z wielu ziaren, a drugie w jedno spływa z wielu gron.

18. Wreszcie wyjaśnia, w jaki sposób dokonuje się to, o czym mówi, i czym jest spożywanie Jego ciała i picie Jego krwi. „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 56). To więc oznacza spożywać ten pokarm i pić ten napój: trwać w Chrystusie i mieć w sobie Chrystusa na trwałe. I dlatego, kto nie pozostaje w Chrystusie i w którym Chrystus nie pozostaje, bez wątpienia ani nie spożywa Jego ciała, ani nie pije Jego krwi, lecz raczej sakrament tak wielkiej rzeczy spożywa i pije sobie na sąd, ponieważ będąc nieczystym uznał za właściwe przystąpienie do sakramentów Chrystusa, które można przyjąć w sposób godny tylko wtedy, gdy jest się czystym. O takich ludziach napisano: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni będą widzieć Boga” (Mt 5, 8).

19. Mówi: „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6, 57). Nie mówi: Jak ja spożywam Ojca i żyję dzięki Ojcu, tak ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. Syn bowiem nie staje się lepszy przez udział w Ojcu, ponieważ z urodzenia jest Mu równy. Natomiast my, dzięki udziałowi w Synu przez jedność z Jego ciałem i krwią, co oznacza spożywanie i picie, o którym mówimy, stajemy się lepsi. Żyjemy dzięki Niemu, spożywając Go, to znaczy: przyjmując Go, przyjmujemy życie wieczne, którego sami z siebie nie mieliśmy. On żyje dzięki Ojcu jako posłany przez Niego, ponieważ uniżył samego siebie, „stawszy się posłusznym aż do śmierci na krzyżu” (por. Flp 2, 8). Jeśli zaś przyjmujemy zdanie: „Ja żyję przez Ojca” według sensu wypowiedzi z innego miejsca: „Ojciec większy jest ode Mnie” (J 14,28), to w takim znaczeniu również my żyjemy dzięki Temu, który jest od nas większy. Wszystko to stało się dzięki temu, że On został posłany. Posłanie Go natomiast oznacza Jego samouniżenie się i przyjęcie postaci sługi. Dobrze to rozumiemy, jeśli zachowujemy równość Syna i Ojca co do natury. Większy jest bowiem Ojciec od Syna Człowieczego, ale równy jest Synowi Bożemu: jeden i ten sam jest i Bogiem i człowiekiem, Synem Boga i Synem Człowieczym, jednym Jezusem Chrystusem. Właśnie to powiedział w tym zdaniu, o ile poprawnie przyjmujemy Jego słowa: „Jak Mnie posłał Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak ten, kto mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”. Jakby mówił: abym mógł żyć dzięki Ojcu, to znaczy: abym mógł odnosić moje życie do Niego jako do kogoś większego, dokonuje się moje uniżenie – posłał Mnie; aby zaś ktoś mógł żyć dzięki Mnie, dokonuje się uczestnictwo – spożywa Mnie. Ja więc żyję uniżony dzięki Ojcu, człowiek zaś wywyższony żyje dzięki Mnie. Jeśli zaś w ten sposób powiedziane jest: „Żyję dzięki Ojcu”, że Syn z Ojca, a nie Ojciec jest z Syna, to nie ma w tym żadnego uszczerbku równości. Jednak mówiąc: „kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” nie wskazał na tego rodzaju równość między Nim a nami, ale ukazał łaskę swojego pośrednictwa.

20. „To jest chleb, który zstąpił z nieba”, abyśmy żyli spożywając go, ponieważ sami z siebie nie możemy mieć wiecznego życia. Mówi: „Nie jest tak jak z waszymi ojcami, którzy jedli mannę i pomarli: kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,58). To, że tamci poumierali, chce, żebyśmy rozumieli w tym sensie, że nie mają oni życia wiecznego. Z pewnością bowiem umrą także śmiercią doczesną ci, którzy spożywają Chrystusa: ale żyją na wieki, ponieważ Chrystus jest życiem wiecznym.

Augustyn z Hippony, Homilie na Ewangelię Jana, XXVI, 13-20

tłum. P.M.Szewczyk

[button link=”http://patres.pl/augustyn-jak-spozywac-chleb-niebianski/”]Czytaj wcześniejszą część[/button]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *