Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn: „Teraz został uwielbiony Syn człowieczy”

zmartwychwstanie

1. Patrzmy uważnym spojrzeniem umysłu i z pomocą Pana pytajmy o Boga. Takie są słowa boskiej pieśni: „Szukajcie Boga, a wasza dusza będzie żyła” (Ps 68,33). Szukajmy tego, którego trzeba znaleźć, szukajmy tego, który został znaleziony. Ukrył się, aby Go szukać jako tego, którego trzeba znaleźć. Jest nieskończony, aby Go szukać jako już znalezionego. Dlatego też w innym miejscu mówi: „Zawsze szukajcie Jego oblicza” (Ps 104,4). Nasyca bowiem człowieka, który szuka, w takim stopniu, w jakim pojmuje, ale czyni szukającego zdolnym do większego zrozumienia, aby ponownie szukał nasycenia tam, gdzie zaczął już więcej pojmować. Nie tak jest więc powiedziane: „Zawsze szukajcie Jego oblicza”, jak o jakichś ludziach, że „zawsze się uczą, ale nigdy nie dochodzą do poznania prawdy” (2 Tm 3,7), lecz raczej w takim samym znaczeniu jak wtedy, gdy Pismo mówi: „Gdy człowiek skończył, wtedy rozpoczął” (Syr 18,7, Vlg); „zawsze” w tym sensie, że dopóki nie dojdziemy do tego życia, gdzie tak będziemy nasyceni, że już więcej nie będziemy mogli pojąć, ponieważ będziemy tak doskonali, że nie będziemy postępowali już dalej. Wtedy bowiem zostanie nam ukazane to, co nas zaspokoi. Tutaj natomiast zawsze szukamy i owoc poszukiwań nie jest ich kresem. I nie zrezygnujemy z mówienia „zawsze”, chociaż tylko tutaj tak jest. Mówimy, że „tutaj zawsze” należy poszukiwać, abyśmy nie sądzili, że kiedykolwiek tutaj można będzie odstąpić od poszukiwań. Ci, którzy „zawsze się uczą – jak zostało powiedziane – ale nigdy nie dochodzą do poznania prawdy”, oczywiście tutaj zawsze się uczą, jednak gdy opuszczą to życie, to co prawda już nie będą się uczyć, ale otrzymają zapłatę za swój błąd. W takim sensie jest powiedziane: „zawsze się uczą, ale nigdy nie dochodzą do poznania prawdy”, jakby ktoś chciał powiedzieć, że chociaż zawsze idą, to jednak nigdy nie dotarli do drogi. My więc kroczmy zawsze po drodze, aż dojdziemy do tego miejsca, do którego droga prowadzi. Nie zatrzymujmy się w drodze, póki nie doprowadzi nas tam, gdzie pozostaniemy. Tak to jest: szukając idziemy dalej, gdy znajdując dotrzemy do czegoś, szukając i znowu znajdując przechodzimy do tego, co pozostało, do miejsca gdzie nastanie kres poszukiwań, gdzie doskonałość nie będzie już miała dokąd dalej postępować. Po tym wstępie, umiłowani, przygotowałem was na to słowo Pana, które wygłosił do uczniów przed męką. Jest to bowiem słowo głębokie i oczywiste jest, że prowadzący rozważania musi się przy nim bardzo natrudzić, ale i słuchacz nie powinien być rozproszony.

2. Co więc mówi Pan po tym, jak Judasz wyszedł, aby uczynić szybko to, co miał uczynić, czyli zdradzić Pana? Co mówi dzień, gdy wyszła noc? Co mówi Odkupiciel, gdy wyszedł sprzedawca? „Teraz – mówi – uwielbiony został Syn człowieczy”. Czemu teraz? Czy dlatego że zdrajca wyszedł, że zbliżają się ci, którzy Go pojmą i zabiją? Czy w ten sposób „teraz został uwielbiony”, że blisko jest Jego jeszcze większe poniżenie? Grozi Mu przecież, że będzie pojmany, osądzony, potępiony, dręczony, ukrzyżowany i stracony. Czy to jest uwielbienie czy raczej poniżenie?

Czy gdy czynił cuda, nie powiedział o Nim ten sam Jan Ewangelista: „Duch jeszcze nie był dany, bo Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (J 7,39)? Jeszcze nie był uwielbiony, gdy wskrzeszał zmarłych, a uwielbiony został teraz, gdy zmierzał ku umarłym? Jeszcze nie był uwielbiony, gdy czynił rzeczy boskie, a uwielbiony jest mając cierpieć jak człowiek?

Zdumiewające by było, gdyby na coś takiego wskazywał i czegoś takiego uczył boski nauczyciel przy pomocy tych słów. Rzeczą wzniosłą jest przenikać słowa Najwyższego, który czasem się ukazuje, abyśmy Go znaleźli, i znowu się ukrywa, abyśmy Go szukali, abyśmy jakby krocząc przechodzili od tego, co znalezione, do tego, co trzeba znaleźć.

Widzę tutaj coś, co zapowiada rzecz wielką. Judasz wyszedł, aby Jezus został uwielbiony. Wyszedł syn zatracenia, aby uwielbiony został Syn człowieczy. Wyszedł właśnie ten, z którego powodu skierował kiedyś do nich słowa: „I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy” (J 13,10). Gdy on więc wyszedł, pozostali wszyscy czyści, a pozostali z tym, który ich oczyścił. Coś takiego będzie miało miejsce, gdy przeminie ten świat, zwyciężony przez Chrystusa i w ludzie Chrystusa nie pozostanie nikt nieczysty… Gdy po oddzieleniu chwastu od pszenicy, sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w Królestwie swojego Ojca (por. Mt 13,43). Pan, który przewiduje tę przyszłą rzeczywistość i teraz chcąc je zapowiedzieć, mówi przy wyjściu Judasza jakby podczas oddzielania chwastów do świętych Apostołów, którzy pozostali niczym pszenica: „Teraz został uwielbiony Syn człowieczy”, jakby powiedział: oto moje uwielbienie jest w tym, co nadejdzie, gdy nie będzie żadnego ze złych i gdzie żaden z dobrych nie zginie. Jednak nie powiedział: to, co się dzieje teraz, zapowiada uwielbienie Syna człowieczego, lecz powiedziane jest: „Teraz uwielbiony został Syn człowieczy”. W podobny sposób nie zostało powiedziane: skała wskazywała na Chrystusa, lecz: „skałą był Chrystus” (1 Kor 10,4). Nie zostało także powiedziane: dobre ziarno wskazywało na synów Królestwa, albo: chwast wskazywał synów złego, lecz powiedziane jest: „Dobrym ziarnem są synowie Królestwa, zaś chwastem synowie złego” (Mt 13,38). Pismo ma zwyczaj tak mówić, że nazywa rzeczy, przy pomocy których na coś wskazuje, jakby tym, do czego się odnoszą. Tak właśnie wypowiedział się Pan mówiąc: „Teraz uwielbiony został Syn człowieczy”: ten moment, gdy został oddzielony łotr i zostali z Nim święci, wskazuje na Jego uwielbienie, gdy po oddzieleniu ludzi nieprawych będzie trwał na wieki razem ze świętymi.

3. Gdy zaś powiedział: „Teraz uwielbiony został Syn człowieczy”, dodał: „I Bóg został w Nim uwielbiony” (J 13,31). Na tym bowiem polega uwielbienie Syna człowieczego, że Bóg jest w Nim uwielbiony. Jeśli bowiem to nie On sam w sobie, ale Bóg w Nim jest uwielbiony, to wtedy Bóg jest tym, który Go uwielbia w sobie. Następnie jakby wyjaśniając to dodaje i mówi: „Jeśli Bóg jest w Nim uwielbiony, to także Bóg uwielbi Go w sobie samym” (J 13,32). To znaczy, że „jeśli Bóg jest w Nim uwielbiony”, bo nie przyszedł pełnić swojej woli, ale wolę Tego, który Go posłał, to także „Bóg uwielbi Go w sobie samym”, aby ludzka natura, w której jest Synem człowieczym, która została przyjęta przez wieczne Słowo, obdarowana została nieśmiertelną wiecznością.

„I to wkrótce Go uwielbi” – mówi. Przepowiada przy pomocy tego stwierdzenia swoje zmartwychwstanie, które będzie miało miejsce nie jak nasze na końcu świata, ale natychmiast. To jest bowiem to uwielbienie, o którym Ewangelista już mówił, gdy chwilę wcześniej wspomniał, że Duch nie został dany w nowy sposób tym, którym jako wierzącym miał być dany po zmartwychwstaniu, bo Jezus jeszcze nie był uwielbiony. To znaczy: jeszcze śmiertelność nie była odziana w nieśmiertelność, a doczesna słabość nie przemieniła się w wieczną moc.

Zdanie: „Teraz uwielbiony został Syn człowieczy” można rozumieć także jako wypowiedziane o tym uwielbieniu i sądzić, że „teraz”, które wypowiedział, odnosiło się nie do będącej tuż męki, ale do bliskiego zmartwychwstania, jakby dokonane już zostało to, co był wtedy tak bliskie.

Niech dzisiaj tyle wystarczy Waszej Miłości. Jak Bóg da, będziemy mówić jeszcze o tym, co następuje później.

Augustyn, Homilie na Ewangelię św. Jana LXIII

Tłum. P.M.Szewczyk

Dodaj Komentarz

Newsletter

Kolejna multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Zaklinam was, nie bądźcie mi życzliwi nie w porę. Pozwólcie mi stać się żerem dzikich zwierząt, przez które mogę posiąść Boga. Pszenicą jestem Bożą, a zmielony zwierzęcymi zębami, okażę się czystym chlebem Chrystusa. Raczej zachęcajcie zwierzęta, aby stały się dla mnie grobem i nie pozostawiły nic z ciała mego, bo nie chciałbym po śmierci przyczynić komuś kłopotu. Wtedy będę naprawdę uczniem Jezusa Chrystusa, kiedy nawet ciała mego świat widzieć nie będzie. Błagajcie za mnie Chrystusa, abym z pomocą zwierząt stał się ofiarą dla Boga.
Ignacy z Antiochii, List do Rzymian, II wiek po Chr.