Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn: przebaczać trzeba zawsze

NIemiłosierny-sługa-2

Kolejna niedziela zwykła (XXIV) zaprasza do zatrzymania się przy odpowiedzi Jezusa na pytanie Piotra: „Ile razy mam przebaczyć, jak mój brat zgrzeszy przeciw mnie? Czy aż siedem razy?”. Przeczytajcie mowę św. Augustyna na ten temat.

św. Augustyn

Mowa 83

1. Wczoraj święta Ewangelia upomniała nas, abyśmy nie lekceważyli grzechów naszych braci: „Lecz jeśli twój brat zgrzeszy – mówi – przeciw tobie, upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię posłucha, pozyskasz twego brata. A jeśli odrzuci, weź z sobą dwóch lub trzech, aby na słowie dwóch lub grzech świadków oparła się każda sprawa. A jeśli i ich odrzuci, powiedz Kościołowi. Jeśli zaś Kościół odrzuci, niech ci będzie jak poganin i celnik” (Mt 18,15-17). Dzisiaj natomiast fragment, który następuje po tych słowach, odnosi się do tej samej sprawy, jak przed chwilą słyszeliśmy, gdy go odczytywano. Gdy bowiem Pan Jezus powiedział te słowa do Piotra, ten nawiązał do nich i zapytał Nauczyciela, ile razy ma przebaczyć bratu, który przeciw niemu zgrzeszył. I pytał, czy siedem razy wystarczy. Pan mu odpowiedział: „Nie tylko siedem, ale aż siedemdziesiąt siedem razy”. Następnie opowiedział przerażającą przypowieść, że Królestwo niebios podobne jest do króla, który rozliczał się ze swoimi sługami, pośród których znalazł dłużnika, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. I gdy rozkazał, aby wszystko co posiada, jego rodzina i on zam zostali sprzedani, żeby tak odzyskać dług, upadł do kolan swojego pana, błagał go o odroczenie spłaty, zasłużył na darowanie. Jego pan ulitował się bowiem nad nim, jak słyszeliśmy, i darował mu cały dług. A ten wolny od długu, lecz nieprawy sługa, po tym jak wyszedł sprzed oblicza swojego pana, spotkał także on swojego dłużnika, który był mu winien nie dziesięć tysięcy talentów – ile wynosił jego długu – tylko sto denarów. Zaczął go dusić i szarpać i mówił: „Oddaj, coś winien”. Tamten prosił współsługę, jak ten wcześniej prosił pana, lecz nie znalazł u współsługi tego, co on znalazł u pana. Nie tylko nie chciał darować mu długu, lecz nawet odmówił odłożenia spłaty. Uwikłanego w dług przymusił do spłaty, chociaż sam został uwolniony od długu, który miał u pana. Nie spodobało się to innym sługom i opowiedzieli swojemu panu, co się wydarzyło. Pan zaś kazał przyprowadzić do siebie sługę i powiedział mu: „Sługo zły”, gdy miałeś u mnie taki dług, ulitowałem się nad tobą i „wszystko ci darowałem; czy więc i ty nie powinieneś ulitować się nad twoim współsługą, jak i ja ulitowałem się nad tobą?”. I rozkazał, żeby oddał wszystko, co mu był winien.

2. Tę przypowieść podał, żeby nas pouczyć, i upomniał nas, bo nie chciał naszej zguby. „Tak – mówi – także wam uczyni wasz niebiański Ojciec, jeśli każdy z was nie przebaczy z serca swojemu bratu”. Oto, bracia, sprawa jest postawiona jasno, otrzymaliśmy cenne pouczenie. I bardzo potrzebujemy zbawiennego posłuszeństwa, abyśmy wypełnili to, co zostało nakazane. Każdy człowiek jest dłużnikiem Boga i ma za dłużnika swojego brata. Tylko człowiek, w którym nie można by znaleźć grzechu, nie byłby dłużnikiem Boga. Tylko człowiek, przeciw któremu nikt nie zgrzeszył, nie miałby brata za dłużnika. Czy sądzisz, że można znaleźć w rodzaju ludzkim kogoś, kto na skutek grzechu nie zaciągnąłby długu wobec swojego brata? Zatem każdy człowiek jest dłużnikiem, jednak sam ma jakiegoś dłużnika. Dlatego sprawiedliwy Bóg ustanowił dla ciebie taką zasadę postępowania z własnym dłużnikiem, jak On sam postępuje ze swoim.

Dwa są uczynki miłosierdzia, które nas wyzwalają, a które sam Pan krótko przedstawił w Ewangelii: „Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone, dawajcie, a będzie wam dane” (Łk 6, 37). Słowa „odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone” odnoszą się do przebaczenia, zaś „dawajcie, a będzie wam dane” odnoszą się do udzielania pomocy. Takie słowa wypowiada o przebaczeniu, więc jeśli chcesz, żeby tobie przebaczono twój grzech, zawsze masz coś, co ty możesz komuś przebaczyć. Podobnie jest z tym, co odnosi się do udzielania pomocy: żebrak zwraca się do ciebie z prośbą, a ty jesteś żebrakiem przed Bogiem. Wszyscy bowiem, gdy się modlimy, jesteśmy żebrakami przed Bogiem: stoimy przed drzwiami wielkiego pana, czasem nawet padamy twarzą na ziemię, wzdychamy błagając, gdy coś chcemy otrzymać. Sam Bóg jest tym, o co prosimy. O co prosi cię żebrak? O chleb. A ty, czego się domagasz od Boga, jeśli nie Chrystusa, który mówi: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba” (J 6,51)? Chcecie otrzymać przebaczenie? Przebaczajcie: „Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Chcecie coś otrzymać? „Dawajcie, a będzie wam dane”.

3.3. Lecz posłuchajcie, co porusza w tym tak jasnym przepisie. W kwestii przebaczenia, gdy w grę wchodzi prośba o przebaczenie, którego powinien udzielić przebaczający, to może poruszyć, co ruszyło też Piotra. „Ile razy mam przebaczyć? – mówi – Czy wystarczy siedem razy?”. Pan twierdzi, że nie wystarczy: „Nie mówię ci, że siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem”. Licz więc, ile razy twój brat zgrzeszył przeciw tobie. Jeśli zdołasz dojść do siedemdziesiątej ósmej winy i przekroczysz liczbę siedemdziesiąt siedem, wtedy ruszaj z zemstą! Czy prawdziwe jest to, co mówisz? Czy tak się rzeczywiście sprawy mają, że jeśli doliczysz do siedemdziesięciu siedmiu, przebaczasz, a jeśli zgrzeszy siedemdziesiąt osiem razy, już nie musisz przebaczyć? Ośmielę się powiedzieć, ośmielę się, że nawet jeśli zgrzeszy siedemdziesiąt osiem razy, przebaczasz. Jeśli zgrzeszy – jak powiedziałem – siedemdziesiąt osiem razy, przebacz. Nawet jeśli zgrzeszy sto razy, przebacz! Czemu w ogóle podaję ile razy? Ile bądź razy zgrzeszy, przebacz! Czy więc ośmieliłem się przekroczyć sposób postępowania mojego Pana? On postawił granicę przebaczeniu na liczbie siedemdziesiąt siedem, czy ja mam zamiar przekroczyć tę granicę? Nie prawda, nie zdobywam się na większą śmiałość. Słyszałem mojego Pana, który przemawiał przez swojego Apostoła i nie określał żadnej liczby ani miary. Mówi przecież: „Przebaczajcie sobie nawzajem, jeśli ktoś ma zarzut przeciw drugiemu, jak Bóg wam przebaczył w Chrystusie” (Kol 3,13). Słyszeliście, kto jest wzorem. Jeśli Chrystus darował ci siedemdziesiąt siedem grzechów, jeśli On aż do tej ilości przebaczał, a więcej przestał przebaczać, także ty ustanów granicę i ponad nią nie przebaczaj. Jeśli zaś Chrystus znalazł u grzeszników tysiące grzechów, a jednak wszystkie przebacza, nie wycofuj miłosierdzia, lecz proś o przebaczenie tyle razy.

Nie bez powodu Pan powiedział „siedemdziesiąt siedem razy”, chociaż nie ma żadnej winy, której nie powinieneś przebaczyć. Oto ten sługa, który sam będąc dłużnikiem spotkał dłużnika, winien był dziesięć tysięcy talentów. Myślę, że dziesięć tysięcy talentów oznacza dziesięć tysięcy grzechów, chociaż to chyba za mało. Nie chcę bowiem mówić o jednym talencie, że zawiera w sobie wszystkie rodzaje grzechów. A tamten sługa ile był mu winien? Był mu winien sto denarów. Czy to nie więcej niż siedemdziesiąt siedem? A jednak Pan uniósł się gniewem za to, że mu nie darował. A sto nie tylko jest większe od siedemdziesięciu siedmiu, lecz ponadto sto denarów oznacza tysiąc asów. Ale cóż to jest w porównaniu z dziesięcioma tysiącami talentów?

4.4. Dlatego jeśli pragniemy, by nam odpuszczono winy, bądźmy gotowi odpuścić wszystkie winy, które wobec nas ktokolwiek popełni. Jeśli bierzemy pod uwagę nasze grzechy i policzymy, jak zgrzeszyliśmy czynem, okiem, uchem, myślą, niezliczonymi gestami, to nie wiem, czy zaśniemy czując ciężar talentu. Codziennie więc prosimy, codziennie modlitwą uderzamy w boskie uszy, codziennie padamy przed Nim i mówmy: „Przebacz nam nasze grzechy, jak i my przebaczamy naszym winowajcom” (Mt 6,12). Które twoje grzechy ma przebaczyć? Wszystkie czy jakąś ich część? Odpowiesz, że wszystkie. Tak samo więc i ty uczyń ze swoim winowajcom. Podajesz przecież właśnie taką zasadę, taki warunek wypowiadasz swoimi ustami. Gdy mówisz: „Odpuść nam nasze wini, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”, przypominasz sobie i wypowiadasz właśnie tę umowę i zasadę.

Augustyn, Mowa 83

Tłum. P.M.Szewczyk

Inne teksty Augustyna

 

Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Wydaje mi się, że psalmy stają się dla śpiewającego je jak zwierciadło, dzięki któremu poznaje dokładnie zarówno siebie samego, jak i poruszenia swojej duszy, i że wypowiada je pouczony przez nie. A ten, kto słucha czytającego, przyjmuje hymn jako wygłoszony o nim i albo odmieni myślenie napełniony żalem płynącym z zarzutów stawianych przez sumienie, albo słysząc o nadziei pokładanej w Bogu i o pomocy udzielanej ludziom wierzącym ucieszy się tego rodzaju łaską wyświadczoną mu i zacznie dziękować Bogu.
Atanazy Wielki, List do Marcelina, 12, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.