Augustyn: Ojciec pociąga do Syna

5. Co zatem znaczą słowa: „…jeśli go nie pociągnie Ojciec”, skoro także sam Chrystus pociąga? Dlaczego zechciał powiedzieć: „…jeśli go nie pociągnie Ojciec”. Przecież jeśli mamy być pociągnięci, to przez Tego, do którego zwraca się miłująca Go słowami: „Za zapachem twoich olejków pobiegniemy” (Pnp 1,3). Przyjrzyjmy się temu, bracia, co chcemy zrozumieć i pojmijmy to, na ile potrafimy. Ojciec pociąga do Syna tych, którzy ze względu na to pociągnięcie wierzą w Syna, ponieważ pojmują, że On ma Boga za Ojca. Bóg Ojciec zrodził bowiem sobie równego Syna. Kto ma taki pogląd i w swojej wierze czuje i rozważa, że Ten, któremu uwierzył, jest równy Ojcu, jest przez Ojca pociągany do Syna. Ariusz wierzył, że Syn jest stworzeniem: jego Ojciec nie pociągnął, ponieważ nie uznaje Ojca, kto nie wierzy w równego Mu Syna. Co ty mówisz, Ariuszu? Co głosisz, heretyku? Czym jest Chrystus? Nie jest – mówi – prawdziwym Bogiem, ale uczynił Go prawdziwy Bóg. Nie pociągnął cię Ojciec, bo nie pojąłeś Ojca, którego Syna odrzucasz. O czymś innym myślisz, to coś nie jest Synem. Ani nie jesteś pociągany przez Ojca, ani nie jesteś pociągany do Syna: czym innym jest bowiem Syn, a czym innym to, co ty głosisz. Focjusz powiedział: Chrystus jest tylko człowiekiem, nie jest Bogiem. Człowieka, który tak wierzy, nie pociągnął Ojciec. Ten, którego Ojciec pociągnął, mówi: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. Nie jesteś jak prorok, jak Jan, czy jak jakiś wielki sprawiedliwy człowiek, lecz jako jedyny i równy Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego. Zobacz, że mówiący w ten sposób został pociągnięty i to został pociągnięty przez Ojca. „Błogosławiony jesteś Szymonie Bar Jona, ponieważ nie objawiły ci tego ciało i krew, ale mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 16, 16-17). To objawienie jest właśnie pociąganiem, o którym mówimy. Pokazujesz owcy zieloną gałązkę i pociągasz ją. Chłopcu pokazuje się orzechy i pociąga się go w ten sposób: a tam dokąd biegnie pociągnięty, pociąga go miłość, pociągany jest bez przymusu cielesnego, pociągany jest więzami serca. Jeśli więc rzeczy należące do słodyczy i pragnień ziemskich pociągają, gdy ukaże się je tym, którzy je kochają – prawdą jest bowiem, że „każdy pociągany jest własnym pragnieniem” – to czy nie pociąga Chrystus ukazywany przez Ojca? Czego bowiem bardziej pragnie dusza niż prawdy? Po co człowiekowi żarłoczne gardło, po co troska o to, żeby zdrowe było wewnętrzne podniebienie, potrafiące dobrze smakować różne rzeczy, jeśli nie po to, aby jadł i pił mądrość, sprawiedliwość, prawdę i wieczność?

6. Gdzie zatem to się dokonuje? Tam, gdzie dokonuje się lepiej, bardziej prawdziwie i w sposób bardziej doskonały. Tutaj bowiem łatwiej przychodzi nam pragnąć – i to nawet jeśli mamy mocną nadzieję – niż nasycić się: „Błogosławieni – mówi – którzy łakną i pragną sprawiedliwości” – chodzi o tutaj – „bowiem będą nasyceni” (Mt 5,6), ale tam. Dlatego co dopowiedział, gdy powiedział: „Nikt nie przychodzi do Mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał”? „A ja go wskrzeszę w ostatnim dniu” (J 6,44). Daję mu to, co kocha, daję mu to, czego z nadzieją oczekuje: zobaczy to, w co wierzy jeszcze nie widząc, będzie spożywał to, czego teraz łaknie, będzie nasycony tym, czego pragnienie odczuwa. Gdzie? Podczas zmartwychwstania umarłych, ponieważ „ja go wskrzeszę w ostatnim dniu”.

7. „Napisane jest bowiem u Proroków: Wszyscy będą uczniami Boga” (J 6,45). Dlaczego, Żydzi, przywołałem te słowa? Ojciec was nie pouczył, w jaki więc sposób możecie Mnie poznać? Wszyscy ludzie tego Królestwa będą uczniami Boga, nie będą słuchać nauk ludzi. A nawet jeśli słuchają nauk ludzi, to wewnątrz otrzymują dar, wewnątrz jaśnieje blask, wewnątrz dokonuje się objawienie. Czego dokonują ludzie, którzy z zewnątrz przynoszą słowa? Czego ja dokonuję teraz, gdy do was przemawiam? Brzmienie słów wprowadzam w wasze uszy. Jeśli jednak Ten, który jest wewnątrz, nie dokonuje w was objawienia, to po co mówię i przemawiam? Na zewnątrz jest sadownik, który troszczy się o drzewo, wewnątrz jest Stwórca. Człowiek, który sadzi i podlewa, wykonuje mało znaczącą pracę: to właśnie my czynimy. „Ani bowiem ten, który sadzić, coś znaczy, ani ten, który podlewa, ale Bóg, który daje wzrost” (1 Kor 3,7). To znaczą słowa: „Wszyscy będą uczniami Boga”. A kim są ci „wszyscy”? „Wszyscy, którzy usłyszeli od Ojca i nauczyli się, przychodzą do Mnie” (J 6,45). Zobaczcie, w jaki sposób Ojciec pociąga: nie narzucając jakąś konieczność, ale dając przyjemność przez pouczenie. Oto jak pociąga: „Wszyscy będą uczniami Boga”: to jest „ciągnięcie przez Boga”. „Wszyscy, którzy usłyszeli od Ojca i nauczyli się, przychodzą do Mnie”: to jest „ciągnięcie przez Boga”.

8. Co zatem, bracia? Jeśli wszyscy, którzy usłyszeli od Ojca i nauczyli się, przychodzą do Chrystusa, to czy Chrystus już niczego w takim razie nie nauczył? I to chociaż ludzie nie widzieli Ojca jako nauczyciela, a Syna widzieli? Syn przemawiał, ale Ojciec nauczał. Ja, będąc człowiekiem, kogo nauczam? Kogo, bracia, jeśli nie tego, kto usłyszał moje słowo? Jeśli więc ja, będąc człowiekiem, tego nauczam, kto słucha mojego słowa, to także Ojciec naucza tego, kto słucha Jego Słowa. A jeśli Ojciec naucza tego, kto słucha Jego Słowa, to spytaj, kim jest Chrystus, a dowiesz się, że Jego Słowem: „Na początku było Słowo”. Nie jest napisane: Na początku Bóg uczynił Słowo, tak jak: „Na początku Bóg uczynił niebo i ziemię” (Rdz 1,1), bowiem Słowo nie jest stworzeniem. Dowiedz się, że przez Ojca jesteś pociągany do Syna. Niech pouczy cię Ojciec, słuchaj Jego Słowa. Ale jak – mówisz – mogę słyszeć Jego Słowo? „Na początku było Słowo”, nie: stało się, ale: „było: A Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”. W jaki sposób ludzie, istniejący w ciele, mogą usłyszeć tego rodzaju Słowo? Ponieważ „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,1.14).

9. On sam to ukazuje i pokazuje nam, ponieważ gdy powiedział: „Kto usłyszał od Ojca i nauczył się przyjdzie do Mnie”, natychmiast dodaje słowa, które możemy pojąć: „Nie dlatego, żeby ktoś widział Ojca, ale tylko Ten, który jest od Boga, On widział Ojca” (J 6, 45-46). Co znaczą te słowa? Ja widziałem Ojca, wy nie widzieliście, a jednak jeśli przychodzicie do Mnie, to dlatego, że Ojciec was pociąga. Co zaś znaczy „być pociąganym przez Ojca”, jeśli nie „uczyć się od Ojca”? A „uczyć się od Ojca” co znaczy, jeśli nie „słuchać Ojca”? Co co znaczy „słuchać Ojca”, jeśli nie słyszeć Słowo Ojca, czyli Mnie? Abyście więc na moje słowa: „Każdy, kto usłyszał od Ojca i nauczył się”, nie mówili: „przecież nigdy nie widzieliśmy Ojca, jak więc mogliśmy się od Niego nauczyć?”, usłyszcie, co wam mówię: „Nie dlatego, żeby ktoś widział Ojca, ale Ten, kto jest od Boga, On widział Ojca”. Ja znam Ojca, od Niego jestem, ale w taki sposób jak słowo pochodzi o tego, czyjego jest słowem, nie w sensie, że rozbrzmiewa i przemija, ale w sensie, że pozostaje przy mówiącym i pociąga słuchającego.

10. Zwróćmy uwagę na słowa, które są potem: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne” (J 6,47). Chciał ukazać, kim jest. Mógł powiedzieć po prostu: kto wierzy we Mnie, ma Mnie. On bowiem, Chrystus jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym. Kto więc wierzy we Mnie – mówi – wchodzi we Mnie, a kto wchodzi we Mnie, ma Mnie. Co znaczy zaś posiadanie Mnie? Posiadanie życia wiecznego. Życie wieczne przyjęło śmierć, życie wieczne zechciało umrzeć, ale przez to, co jest twoje, a nie przez to, co jest jego. Od ciebie przyjął to, dzięki czemu mógł za ciebie umrzeć. Od ludzi bowiem przyjął ciało, ale nie ludzki sposób postępowania. Mając bowiem Ojca w niebie, wybrał sobie matkę na ziemi: tam narodził się bez matki, tutaj bez Ojca. Życie więc przyjęło śmierć, aby życie mogło zabić śmierć. „Kto bowiem wierzy we Mnie – mówi – ma życie wieczne”: nie widać go jeszcze, ale jest ukryte. Wiecznym życiem jest przecież Słowo: „Na początku było u Boga, i Bogiem było Słowo, i życie było światłością ludzi” (J 1,1.4). To właśnie wieczne życie dało także życie wieczne przyjętemu ciału. Przyszło umrzeć, ale trzeciego dnia zmartwychwstało. Między przyjęciem przez Słowo ciała a zmartwychwstaniem ciała pośrodku została zniszczona śmierć.

Augustyn z Hippony, Komentarz do Ewangelii Jana, XXVI, 5-10.
Tłum. P.M.Szewczyk

[button link=”http://patres.pl/augustyn-jak-spozywac-chleb-niebianski/”]Czytaj część następną[/button]

[button link=”http://patres.pl/augustyn-o-sprawiedliwosci-i-lasce/”]Czytaj część poprzednią[/button]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *