Kategorie | Teksty Ojców

Augustyn z Hippony, Traktat XXVII Homilii na Ewangelię św. Jana

Andrea Mantegna - Lamento sopra il corpo di Cristo

1. Wysłuchaliśmy słów Pana z Ewangelii, która następuje po poprzednim fragmencie. Dlatego też winienem jestem waszym uszom i umysłom kazanie, a dzisiejszy dzień bardzo temu sprzyja: mowa jest bowiem o ciele Pana, który powiedział, że daje samego siebie na spożycie dla życia wiecznego. Wyjaśnił więc sposób rozdawania tego swojego daru, czyli w jaki sposób da swoje ciało do spożycia, mówią: „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,56). Znakiem, że ktoś spożywał i pił jest to, że trwa w Panu, a Pan w Nim, że mieszka w Panu, a Pan w nim zamieszkuje, że jest związany z Panem i nie opuszcza Go. W ten sposób uczy nas i upomina tajemniczymi słowami, abyśmy byli w Jego ciele mając Go za głowę i będąc Jego członkami: spożywamy wtedy Jego ciało i nie porzucamy z nim jedności. Lecz wielu z tych, którzy tam byli nie rozumiejąc tego zgorszyli się: słysząc te słowa myśleli tylko o ciele, którym sami byli. Apostoł zaś mówi, i słusznie mówi: „Wiedzieć według ciała jest śmiercią” (Rz 8,6). Pan daje nam swoje ciało do spożycia, ale „wiedzieć według ciała jest śmiercią”, mówi zaś o swoim ciele dlatego, że tam jest życie wieczne. Nie powinniśmy więc rozumieć ciała w sposób cielesny, jak to wynika z następnych słów.

2. „Wielu zaś słuchających – i to nie spośród nieprzyjaciół, ale – spośród Jego uczniów, powiedziało: twarda jest ta mowa, kto jej może słuchać?” (J 6,60). Jeśli uczniowie uznali za twardą tę mowę, to co dopiero nieprzyjaciele? A jednak trzeba było, żeby tak została wypowiedziana nauka, której wszyscy nie pojmują. Tajemnica Boga winna powodować w ludziach wzmożoną uwagę, a nie wrogość. Oni jednak szybko osłabli w zapale, gdy Pan Jezus mówił tego rodzaju rzeczy: nie uwierzyli, że mówił o czymś wielkim i tymi słowami okrywał jakąś łaskę, ale tak to zrozumieli, jak chcieli, i to na sposób ludzki, że Jezus mógłby, albo że Jezus to postanowił, że ciało – był przecież Słowem odzianym w ciało – jakoś pokroi i rozda wierzącym w siebie. „Trudna jest ta mowa – mówią – kto jej może słuchać?”

3. „Jezus zaś wiedzą w sobie samym, że Jego uczniowie szemrali na Jego temat”. W taki sposób mówili między sobą te rzeczy, żeby On nie usłyszał, ale ten, który poznał ich w sobie samym i słyszał w sobie samym, odpowiedział mówiąc: „To was groszy?…”. Powiedziałem przecież, że daję wam moje ciało do spożycia i krew moją do picia, i od razu to was gorszy. „Jeśli zaś zobaczycie Syna człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej” (J 6, 61-62). Co to znaczy? Czy w ten sposób rozwiązał problem, który tak ich poruszał? Czy w ten sposób wyjaśnił to, co ich zgorszyło? Tak, gdyby zrozumieli, stało by się jasne. Oni uważali, że miał rozdać swoje ciało, a On powiedział, że ma wstąpić do nieba, oczywiście w całości. „Gdy zobaczycie Syna człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej”, to albo zobaczycie, że nie rozdaje swojego ciała w taki sposób, jak wy myślicie, albo zrozumiecie wtedy, że Jego łaski nie spożywa się kęsami.

4. I mówi: „Duch ożywia, ciało na nic się przyda” (J 6, 63). Zanim wyjaśnimy, jak Pan da, te słowa, nie wolno nam zlekceważyć tego, co powiedział wcześniej: „Jeśli więc zobaczycie Syna człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej?”. Synem człowieczym jest bowiem Chrystus, pochodzący z dziewicy Maryi. Syn człowieczy zaczął więc istnieć tu na ziemi, gdzie przyjąć ciało wzięte z ziemi. Dlatego też prorok powiedział: „Prawda z ziemi wyrosła” (Ps 85,12). O co Mu więc chodzi, gdy mówi: „Jeśli zobaczycie Syna człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej?”. Nie byłoby żadnego problemu, gdyby powiedział: „Gdy zobaczycie Syna Bożego wstępującego tam, gdzie był wcześniej”. Skoro zaś powiedział „Syna człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej”, to czy Syn człowieczy był w niebie, skoro zaczął istnieć na ziemi? Powiedział zaś: „gdzie był wcześniej”, jakby nie był tam w tym momencie, gdy wypowiadał te słowa. W innym zaś miejscu mówi: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz tego, który z nieba zstąpił, Syna człowieczego, który jest w niebie” (J 3,13). Nie powiedział: „był”, ale „Syn człowieczy – mówi – który jest w niebie”. Przemawiał na ziemi, a mówił, że jest w niebie. I nie powiedział: „Nikt nie wstąpił do nieba oprócz tego, który z nieba zstąpił, Syna Bożego, który jest w niebie. Jaki ma cel taki sposób mówienia, jeśli nie ten, byśmy zrozumieli – co już w poprzedniej mowie przekazałem Waszej miłości – że Chrystus, Bóg i człowiek, jest jedną osobą, a nie dwoma, i żebyśmy wierzyli w Trójcę a nie w jakąś „czwórcę”? Chrystus jest więc jeden: Słowo, dusza i ciało – jeden Chrystus – Syn Boga i syn człowieka, jeden Chrystus. Zawsze jest Synem Boga, w czasie jest synem człowieka, a jednak jest jednym Chrystusem ze względu na jedność osoby. Był w niebie, gdy przemawiał na ziemi. W taki sposób był w niebie jako syn człowieka, w jaki jako Syn Boga był na ziemi: Syn Boga na ziemi w przyjętym ciele, syn człowieka w niebie w jedności osoby.

5. Co znaczą zatem słowa, które dodaje: „Duch jest tym, który ożywia, ciało na nic się nie przyda”? Powiedzmy Mu (nie sprzeciwiając się, ale pragnąć poznać): Panie, dobry nauczycielu, jak to możliwe, że „ciało na nic się nie przyda”, skoro powiedziałeś: „Jeśli nie będziecie spożywali mojego ciała i nie będziecie pili mojej krwi, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53)? Czy życie na nic się nie przyda? Co więc znaczy: „ciało na nic się nie przyda”? Na nic się nie przyda, ale tylko w takim sensie, jak oni je rozumieli. Ciało bowiem pojmowali w sensie rozkładającego się trupa czy sprzedawanego mięsa, a nie w sensie rzeczywistości ożywianej duchem. W końcu powiedziane zostało: „Ciało na nic się nie przyda”, w takim sensie, w jakim jest powiedziane: „Wiedza nadyma”. Czy zatem mamy nienawidzić wiedzy? Absurd. Co więc znaczy: „Wiedza nadyma”? Że sama, pozbawiona miłości nadyma. Dlatego dorzucił: „Miłość zaś buduje” (1 Kor 8,11). Dodaj więc do wiedzy miłość, a wiedza będzie przydatna, nie sama przez się, ale przez miłość. Tak samo teraz: „ciało na nic się nie przyda”, ale samo ciało: niech duch dołączy do ciała tak, jak miłość dołącza do wiedzy, a bardzo wiele pomoże. Bowiem jeśli ciało na nic by się nie przydawało, Słowo nie stałoby się ciałem, aby zamieszkać wśród nas. Jeśli zaś Chrystus wiele nam pomógł przez ciało, to jak jest możliwe, żeby ciało na nic się nie przydało? Ale to Duch dokonał czegoś dla naszego zbawienia przez ciało. Ciało było naczyniem: zwróć uwagę nie na to, czym było, ale co zawierało. Apostołowie zostali posłani: czy ich ciało nic nam nie dało? Jeśli ciało Apostołów przyniosło nam zysk, to czy ciało Pana miałoby na nic się nie przydać? W jaki sposób docierają do nas dźwięki, jeśli nie przez głos ciała? Skąd rylec, skąd pisanie? Wszystko to są dzieła ciała, lecz kierowanego duchem, który posługuje się nim jak narzędziem. „Duch jest więc tym, który ożywia, ciało na nic się nie przyda”: ciało w tym sensie, jak oni je pojmowali, nie w tym sensie, w jakim Ja daję moje ciało do spożycia.

6. Następnie mówi: „Słowa, które ja wam powiedziałem, są duchem i życiem” (J 6,63). Powiedzieliśmy przecież, bracia, że Pan w spożywaniu swojego ciała i piciu swojej krwi nakazał, żebyśmy w Nim trwali, a On w nas. Trwamy zaś w Nim, gdy jesteśmy Jego członkami, a On trwa w nas, gdy jesteśmy Jego świątynią. Abyśmy byli Jego członkami, spaja nas natomiast jedność. Co zaś sprawia, że spaja nas jedność, jeśli nie miłość? A miłość Boga skąd pochodzi? Zapytaj Apostoła: „Miłość Boga – mówi – rozlana jest w naszych sercach przez Ducha świętego, który został nam dany (Rz 5,5) Więc „Duch jest tym, który ożywia”: duch bowiem czyni żywymi członki. Duch zaś czyni żywymi członki tylko jeśli znajdzie je w ciele, które ten duch ożywia. Duch, który jest w tobie, człowieku, przez którego jesteś tym, kim jesteś, czy może ożywiać członek, który będzie oddzielony od twojego ciała? Kiedy mówię o twoim duchu, mam na myśli twoją duszę: twoja dusza ożywia tylko członki, które są w twoim ciele. Jeśli jeden odejmiesz, już nie będzie ożywiany przez twoją duszę, ponieważ nie ma udziału w jedności twojego ciała. Mówię to w tym celu, abyśmy miłowali jedność i lękali się podziału. Chrześcijanin bowiem niczego tak nie powinien się obawiać, jak odłączenia od ciała Chrystusa. Jeśli bowiem jest oddzielony od ciała Chrystusa, nie jest Jego członkiem, a jeśli nie jest Jego członkiem, nie jest ożywiany Jego Duchem: „Każdy zaś – mówi Apostoł – kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rz 8,9). „Duch zatem jest tym, który ożywia, ciało na nic się nie przyda. Słowa, które wam mówię, są duchem i życiem”. Co znaczy, że są duchem i życiem? Że należy je rozumieć w sposób duchowy. Zrozumiałeś je duchowo? Są duchem i życiem. Zrozumiałeś je cieleśnie? Cały czas są duchem i życiem, ale nie dla ciebie.

7. „Ale są między wami ci – mówi – którzy nie wierzą” (J 6, 64). Nie powiedział: są pośród was ci, którzy nie rozumieją, ale podał przyczynę tego, że nie rozumieją. „Są między wami ci, którzy nie wierzą” i dlatego nie rozumieją, że nie wierzą. Prorok powiedział bowiem: „Jeśli nie uwierzycie, nie zrozumiecie” (Iz 7, 9, LXX). Dzięki wierze jesteśmy dołączani do ciała, dzięki zrozumieniu jesteśmy ożywiani. Najpierw przez wiarę otrzymujemy dostęp, byśmy przez zrozumienie zostali ożywieni. Kto nie dołącza się, stawia opór, a kto stawia opór, nie wierzy. Jak może więc być ożywiany człowiek, który stawia opór? Wrogo jest nastawiony do promienia światła, który powinien go przeniknąć: nie odwraca wzroku, ale zamyka umysł. „Są między wami ci, którzy nie wierzą”. Niech uwierzą i niech się otworzą, niech się otworzą i będą oświeceni. „Jezus bowiem wiedział od początku, kto wierzył i kto miał Go wydać” (J 6,64). Był tam bowiem także Judasz. Niektórzy z uczniów zgorszyli się, a on pozostał nie żeby zrozumieć, ale żeby czyhać na Jezusa. A skoro został, Pan nie przemilczał tego. Nie powiedział o Judaszu otwarcie, ale też nie milczał, aby wszyscy nabrali szacunku, chociaż jeden został zgubiony. Lecz po tym jak powiedział te słowa i rozróżnił między wierzącymi a niewierzącymi, jasno podał przyczynę, dla której ci ludzie nie wierzą: „Dlatego wam powiedziałem – mówi – że nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli mu nie będzie to dane od mojego Ojca” (J 6,65). A wiara została nam dana: nie jest bowiem małą sprawą wierzyć. Jeśli zaś jest to rzecz wielka, to ciesz się, że uwierzyłeś, ale nie nie wynoś: co masz, czego byś nie otrzymał? (por. 1 Kor 4,7)

8. „Odtąd wielu Jego uczniów odeszło od Niego i już z Nim nie chodzili” (J 6,66). Odeszli idąc za szatanem, a nie za Chrystusem. Kiedyś bowiem Chrystus Pan nazwał szatanem, gdyż chciał wybiec przed swojego Pana i udzielił Mu rady, żeby nie umierał, chociaż Pan właśnie po to przyszedł, żeby umrzeć i uwolnić nas od śmierci wiecznej. Wtedy mu powiedział: „Idź za Mnie, szatanie, bowiem nie myślisz o sprawach Bożych, ale o sprawach ludzkich” (Mt 16, 23). Nie odepchnął go po to, żeby szedł za szatanem, chociaż go nazwał szatanem, ale sprawił, żeby szedł za Nim i krocząc za Panem nie był szatanem. Ci ludzie zaś tak odeszli od Niego, jak o pewnych kobietach mówi Apostoł: „Niektóre odwróciły się, żeby pójść za szatanem” (1 Tm 5,15). Później już z Nim nie chodzili. Oto odcięci zostali od ciała i utracili życie, ponieważ prawdopodobnie nigdy nie byli w ciele. Musimy zaliczyć do tych, którzy nie uwierzyli, chociaż nazywani byli uczniami. Odeszło nie kilku, ale wielu. Być może stało się tak dla naszego pocieszenia, ponieważ czasem się zdarza, że człowiek mówi prawdę, ale ludzie nie rozumieją tego, co mówi, albo nawet jego słuchacze gorszą się i odchodzą. Wtedy człowiek może pożałować, że powiedział prawdę, mówi bowiem sobie: ‚Nie powinienem tak powiedzieć, nie powinienem tego mówić’. Oto Panu się coś takiego przydarzyło: powiedział i stracił wielu, a pozostało kilku. On się tym nie martwił, ponieważ od początku wiedział, którzy uwierzyli, a którzy nie uwierzyli, my zaś się martwimy. Pocieszenie znajdziemy w Panu, ale mimo to ostrożnie wypowiadajmy słowa.

9. Wtedy zwrócił się do tych nielicznych, którzy pozostali: „Jezus powiedział więc do dwunastu”, to znaczy do tych dwunastu, którzy pozostali: „Czy i wy – mówi – chcecie odejść?” Nawet Judasz nie odszedł. Pan już wiedział jednak, z jakiego powodu został, nam ukaże się to później. Piotr odpowiedział w imieniu wszystkich, jeden za wszystkich, jeden w imieniu całości: „Odpowiedział więc Szymon Piotr: Panie, do kogo pójdziemy?”. Skoro odrzucasz nas od siebie, to daj nam kogoś drugiego jak Ty. „Do kogo pójdziemy?”. Jeśli od Ciebie odejdziemy, to do kogo pójdziemy? „Ty masz słowa życia wiecznego”. Zobaczcie w jaki sposób Piotr zrozumiał wszystko wspierany łaską Boga i stworzony na nowo przez Ducha. Skąd mu to przyszło, jeśli nie dlatego że uwierzył? „Masz słowa życia wiecznego”. Masz bowiem wieczne życie, którego udzielasz rozdając swoje ciało i krew. „My zaś uwierzyliśmy i poznaliśmy”. Nie powiedział: poznaliśmy i uwierzyliśmy, ale „uwierzyliśmy i poznaliśmy”. Uwierzyliśmy bowiem, abyśmy mogli poznać. Gdybyśmy bowiem najpierw chcieli poznać a potem uwierzyć, to nie zdołalibyśmy ani poznać, ani uwierzyć. W co uwierzyliśmy i co poznaliśmy? „Że Ty jesteś Chrystus, Syn Boga” (J 6, 67-69), to znaczy, że Ty jesteś samym życiem wiecznym i że w swoim ciele i krwi nie dajesz nic innego jak to, czym jesteś.

10. Pan Jezus powiedział więc: „Czy nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem?” (J 6,70). Skoro więc powiedział: „wybrałem dwunastu”, to czy także diabeł jest wybrany i znajduje się między wybranymi? Zazwyczaj mówi się o wybraniu w sensie pozytywnym… Czy wybrany został także Judasz, przez którego – wbrew jego zamiarowi i bez jego wiedzy – stało się wielkie dobro? To jest rzecz właściwa Bogu, odwrotność tego, co robią ludzie nieprawi. Jak bowiem nieprawi źle używają dobrych dzieł Boga, tak przeciwnie, Bóg dobrze używa złych dzieł nieprawych ludzi. Układ członków naszego ciała jest dobry, dokonany w niedościgły sposób przez Boga Stwórcę. A jednak jak źle rozpusta potrafi korzystać z oczu! Kłamstwo potrafi źle korzystać z języka! Czy fałszywy świadek nie niszczy przede wszystkim swoim językiem własnej duszy, a potem jeszcze próbuje duszę drugiego ugodzić po tym, jak swoją złamał? Można źle używać języka, ale z tego powodu język nie jest zły. Język jest dziełem Boga, ale nieprawość źle używa dobrego działa Boga. Jak używają nóg ci, którzy śpieszą się do zbrodni? Jak używają rąk mordercy? I jak źli ludzie używają dobrych stworzeń Boga, których jest pełno wokół Niego?! Przy pomocy złota korumpuje się sędziów, uciska niewinnych. Samego światła ludzie źli potrafią źle używać: żyjąc w sposób zły nawet światłem, dzięki któremu widzą, posługują się w celu dokonania swoich występków. Idąc bowiem zrobić coś złego zły człowiek, który wewnątrz już upadł i oślepł, bierze z sobą światło, aby nie upaść: czego obawia się w ciele, już przydarzyło mu się w sercu. Kto jest zły, potrafi źle używać każdego dobra Bożego – żeby nie wchodzić za bardzo w szczegóły – natomiast przeciwnie, kto jest dobry, potrafi korzystać dobrze ze złych czynów złych ludzi. A któż jest tak dobry jak jeden Bóg? Tym bardziej że sam Pan powiedział: „Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg” (Mk 10,18). O ile On jest lepszy, o tyle lepiej potrafi wykorzystać nawet nasze złe czyny. Kto był gorszy od Judasza? Między wszystkimi towarzyszami Nauczyciela, spośród dwunastu jemu powierzona została skarbona oraz zadanie rozdawania wsparcia ubogim: niewdzięczny wobec takiego przywileju i tak wielkiego zaszczytu wziął pieniądze i zgubił sprawiedliwość. Będąc umarłym zdradził życie. Jako wróg prześladował tego, którego jako uczeń naśladował. Całego tego zła dopuścił się Judasz, ale Pan zrobił dobry użytek z jego zła. Dał się zdradzić i odkupił nas. Oto zło Judasza zostało odwrócone na dobro. Ilu męczenników prześladował szatan? Jeśli szatan ustałby w prześladowaniu, dzisiaj nie świętowalibyśmy tak wielkiej chwały świętego Wawrzyńca. Jeśli więc Bóg potrafi dobrze wykorzystać złe dzieła samego diabła, to zły posługując się złem samemu sobie szkodzi, ale dobroci Boga nie potrafi przeszkodzić. Bóg artysta, i to wielki artysta, potrafi z tego skorzystać. Jeśli bowiem nie potrafiłby czegoś użyć, nie pozwoliłby temu zaistnieć. „Jeden z was jest diabłem” – mówi – podczas gdy ja wybrałem was dwunastu. Można zrozumieć to, że powiedział: „wybrałem dwunastu”, także i w ten sposób, że ta liczba jest święta. Przecież nawet wtedy, gdy jeden z nich zginął, to honor tej liczby nie został wymazany: w miejsce tego, który zginął, dobrany został ktoś inny (por. Dz 1,26). Pozostała liczba święta, liczba dwanaście, ponieważ po całym świecie, czyli w cztery strony świata, mieli głosić Trójcę. Zatem trzy razy cztery. Gdy więc Judasz zginął, nie uległa pogwałceniu liczba dwunastu: on mistrza porzucił, ale Bóg wyznaczył jego następcę.

11. To jest wszystko, co Pan powiedział o swoim ciele i krwi: obiecał nam życie wieczne, które mamy dzięki łasce płynącej z ich rozdzielania, i dlatego chciał, byśmy zrozumieli, że spożywają Jego ciało i piją Jego krew ludzie, którzy trwają w Nim a On w nich. Nie rozumieli tego ci, którzy nie uwierzyli, i pojmując sprawy duchowe w sposób cielesny zgorszyli się. Gdy oni się gorszyli i odpadali, Pan umocnił uczniów, którzy zostali, gdy spytał, żeby wystawić ich na próbę: „Czy i wy chcecie odejść?” (J 6,67). Uczynił to w tym celu, aby ich odpowiedź: potwierdzenie wytrwałości, była znana także nam. On bowiem wiedział, że zostaną. Wszystko to ma znaczenie dla nas, umiłowani, abyśmy ciała Chrystusa i krwi Chrystusa nie spożywali tylko w sakramencie, co czyni także duża ilość ludzi złych, ale spożywajmy i pijmy aż do udziału w duchu, abyśmy pozostawali w ciele Pana jako jego członki, abyśmy byli ożywiani Jego Duchem. I nie gorszmy się, nawet jeśli teraz wielu razem z nami spożywa i pije sakramenty tylko w doczesności, ale na końcu będą doświadczać wiecznej kaźni. Ciało Chrystusa jest obecnie przemieszane jakby ziarno na klepisku, ale „Pan wie, którzy są Jego” (2 Tm 2, 19). Jeśli wiesz, na czym polega młócka, rozumiesz, że mamy tam do czynienia z wielką ilością ukrytego ziarna, a młócenie nie niszczy tego, co oczyszczone będzie przy przesiewaniu. Jesteśmy pewni, bracia, że wszyscy, którzy jesteśmy w ciele Pana i trwamy w Nim, aby i On w nas trwał, w tym świecie musimy aż do końca żyć pośród złych ludzi. I nie nazywam złymi tych, którzy bluźnią Chrystusowi: rzadko bowiem można spotkać ludzi, którzy bluźnią Mu językiem, za to wielu, którzy bluźnią życiem. Musimy więc między nimi żyć aż do końca.

12. Co zaś znaczą słowa, które wypowiada: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 56; 15, 5)? Cóż innego niż to, co usłyszeli męczennicy: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,13)? W jaki sposób trwał w Nim święty Wawrzyniec, którego święto dzisiaj obchodzimy? Trwał aż do próby, trwał aż do surowego przesłuchania, trwał aż do gorzkiego potępienia, trwał aż do ciosów, które na niego spadły: mało jeszcze, trwał aż do nieludzkiej kaźni. Nie został bowiem szybko zabity, ale umęczony został w ogniu. Pozwolono mu żyć długo… nie tyle pozwolono mu żyć długo, co raczej późno ugodzono go śmiercią. W tym długim umieraniu, pośród tych męczarni, ponieważ dobrze spożywał i dobrze pił, nie czuł męki, jakby był utuczony tym pokarmem i upity tym kielichem. Był bowiem z nim Ten, który powiedział: „Duch jest tym, który ożywia” (J 6,63). Chociaż więc ciało płonęło, duch ożywiał duszę. Nie ustał i przeszedł do Królestwa. Święty męczennik Sykstus, którego święto obchodziliśmy pięć dni temu, powiedział mu: „Nie smuć się, synu”. Tamten był biskupem, ten diakonem. „Nie smuć się – powiedział – pójdziesz za mną po trzech dniach”. Mówił o trzech dniach, które były między dniem męki świętego Sykstusa a dzisiejszym dniem męki świętego Wawrzyńca. Trzy dni są pośrodku. Co za pocieszenie! Nie mówi: Nie smuć się, synu, bo ustanie prześladowanie i będziesz bezpieczny, ale: Nie smuć się, dokąd ja idę pierwszy ty pójdziesz za mną, pójdziesz bez zwłoki: trzy dni będą pośrodku i potem będziesz ze mną. Przyjmuje zapowiedź, zwycięża diabła, osiąga zwycięstwo.

Augustyn z Hippony, Komentarz do Ewangelii Jana, 27

Tłum. P.M.Szewczyk

Traktat XXIVTraktat XXVTraktat XXVI

KUP KSIĄŻKĘ OBEJRZYJ KOMENTARZE FILMOWE POBIERZ AUDIOBOOK

Inne teksty Augustyna na Patres.pl

Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Wszystkie dzieła Boże są piękne i czyste. Logos Boga przecież nie uczynił nic szpetnego ani nieczystego. Jak to wyraził Apostoł: Jesteśmy wonią Chrystusa w odkupionych.
Atanazy Wielki, List do Amuna, IV wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.