Teksty Ojców

Augustyn: kto odda swoje życie, zachowa je

8. Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu podczas święta, byli też niektórzy poganie. Oni więc podeszli do Filipa, który pochodził z Betsaidy w Galilei, i prosili go mówiąc: „Panie, chcemy zobaczyć Jezusa”. Filip poszedł i powiedział do Andrzeja, a Andrzej i Filip z kolei powiedzieli to Jezusowi. Posłuchajmy, co Pan na to odpowiedział. Oto Żydzi chcą Go zabić, a poganie zobaczyć. Jednak także spośród Żydów pochodzili ci, którzy wołali: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, król Izraela”. Oto ci z obrzezania, tamci z nieobrzezania, niczym dwie ściany biegnące z różnych kierunków i zbiegające się w jednej wierze w Chrystusa przez pocałunek pokoju. Posłuchajmy zatem głosu kamienia węgielnego. „Jezus zaś – mówi Pismo – odpowiedział im mówiąc: Przyszła godzina, aby został uwielbiony Syn człowieczy”. Ktoś w tym momencie może pomyśleć, że dlatego nazwał siebie „uwielbionym”, że poganie chcieli Go zobaczyć. Nie jest tak. Ale widział już, że ci poganie we wszystkich narodach po Jego śmierci i zmartwychwstaniu staną się wierzącymi, ponieważ – jak mówi Apostoł – „Żydzi w części zostali odłączeni, dopóki nie wejdzie pełnia pogan” (Rz 11,25). Przy okazji więc tych pogan, którzy pragnęli Go widzieć, zapowiada przyszłą pełnię pogan i już obiecuje, skoro już nastała godzina Jego uwielbienia, która wybiła w niebiosach, że poganie staną się wierzącymi. Dlatego zostało wcześniej zapowiedziane: „Jesteś wywyższony ponad niebiosa, Boże, i ponad każdą ziemią Twoja chwała” (Ps 107,6). Tym jest właśnie ta pełnia pogan, o której mówi Apostoł: „Żydzi w części zostali odłączeni, dopóki nie wejdzie pełnia pogan”.

9. Lecz trzeba było, by wielkość uwielbienia była poprzedzona przez uniżenie męki. Dlatego dodał od razu: „Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: jeśli ziarno pszenicy wpadając w ziemię nie obumrze, zostanie samo, ale jeśli obumrze, przynosi obfity owoc”. O sobie mówił. On był tym ziarnem, które miało obumrzeć i pomnożyć się: miało obumrzeć z powodu niewierności Żydów, pomnożyć się dzięki wierze ludów.

10. Następnie zaś zachęcając do pójścia po śladach swojej męki mówi: „Kto kocha swoje życie, traci je”. Można to rozumieć na dwojaki sposób: „Kto kocha, traci”, czyli: Jeśli kochasz, strać! Jeśli chcesz utrzymać życie w Chrystusie, nie obawiaj się umrzeć ze względu na Chrystusa. Albo w inny sposób: „Kto kocha swoje życie, traci je”. Nie kochaj więc, abyś nie stracił. Nie kochaj tego życia, abyś nie stracił życia wiecznego. To zaś, co powiedział potem, wydaje się mieć bardziej ewangeliczny sens. Dalej bowiem następuje: „A kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne”. Zatem to, co wcześniej zostało powiedziane: „Kto kocha…”, należy rozumieć w tym sensie, że chodzi o miłość pośród tego świata… taki człowiek z pewnością straci życie. „Kto zaś nienawidzi”, oczywiście na tym świecie, zachowa siebie na życie wieczne. Wielkie i zdumiewające zdanie! Jak to jest możliwe, żeby człowiek miłował swoje życie, by je stracić, a nienawidził, by nie stracić. Jeśli źle miłowałeś, wtedy nienawidziłeś. Jeśli dobrze nienawidziłeś, wtedy umiłowałeś. Szczęśliwi, którzy nienawidzą życia zachowując je, aby nie stracić go miłując. Uważaj jednak, by nie przyszła ci do głowy chęć zabicia samego siebie w ten sposób właśnie rozumiejąc to, że powinieneś nienawidzić swojego życia na tym świecie. Na podstawie takiego rozumowania bowiem niektórzy nędzni i przewrotni ludzie, bardziej okrutni i występni wobec samych siebie niż morderca, wydają siebie płomieniom, topią się w wodzie, rzucają się w dół z wysokości i giną. Tego Chrystus nie nauczał. Wręcz przeciwnie, diabłu, który sugerował Mu rzucenie się w dół, odpowiedział: „Idź precz, szatanie. Napisane jest: Nie będziesz wystawiał na próbę swojego Pana, Boga” (Mt 4,7). Piotrowi zaś powiedział wskazując jaką śmiercią miał uwielbić Boga: „Gdy byłeś młodszy, przepasywałeś się i chodziłeś, gdzie chciałeś; gdy się zestarzejesz, inny cię opasze i poprowadzi, dokąd ty nie chcesz” (J 21,18-19). W tym miejscu jasno wyraził, że nie przez samego siebie, ale przez kogoś innego ma być zabity ten, który idzie po śladach Chrystusa. Gdy więc nadejdzie odpowiednia sytuacja, że znajdziemy się w takich okolicznościach i człowiek zmuszony jest przez grożącego mu śmiercią prześladowcę wybrać jedno z dwóch: albo uczynić coś przeciw przykazaniu Bożemu, albo opuścić to życie, to wtedy niech przez miłość do Boga wybiera raczej śmierć niż życie darowane na skutek obrażenia Boga. Wtedy będzie nienawidził swojego życia na tym świecie, aby zachować je na życie wieczne.Lecz trzeba było, by wielkość uwielbienia była poprzedzona przez uniżenie męki. Dlatego dodał od razu: „Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: jeśli ziarno pszenicy wpadając w ziemię nie obumrze, zostanie samo, ale jeśli obumrze, przynosi obfity owoc”. O sobie mówił. On był tym ziarnem, które miało obumrzeć i pomnożyć się: miało obumrzeć z powodu niewierności Żydów, pomnożyć się dzięki wierze ludów.

Augustyn, Komentarz do Ewangelii Jana, LI, 8-10

Tłum. P.M.Szewczyk

Jeden komentarz do “Augustyn: kto odda swoje życie, zachowa je

  • Znienawidziłem życie swoje bo od początku nic mi się nie udawało ale to chyba nie ma nic wspólnego z tym co powiedział CHRYSTUS o znienawidzeniu swojego życia na Ziemi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *