Antropologia Teodoreta z Cyru

leonardo-da-vinci-vitruvian-man-47ae1f4876c7ee50d33b05cb135cfc77

Teodoret z Cyru jest jednym z większych biskupów i teologów starożytności chrześcijańskiej, niestety jego życie i dzieło nie cieszy się większym zainteresowaniem badaczy. Poświęcając mu jeden z rozdziałów swoich Historical Sketches, John Henry Newman zauważył, że wielkim nieszczęściem Teodoreta było to, że musiał prowadzić swoje życie w czasie, gdy burze doktrynalne, które od czasu do czasu przetaczały się przez oblicze wczesnego chrześcijaństwa, rozpętały się w dziką nawałnicę[1]. Rzeczywiście tylko jedno pokolenie dzieli Teodoreta od Jana Chryzostoma, który ze swoich burz życiowych wyszedł mimo wszystko obronną ręką, zdobywając uznanie własnej świętości w całym świecie, tymczasem biskupowi Cyru, kilkadziesiąt lat później sztuka ta się nie udała. A był to przecież – jak pisze kard. Newman – „wielki i święty biskup oraz autor”[2], człowiek zarówno szczerze pobożny, jak i bardzo gruntownie wykształcony. Nie zdobył jednak powszechnego uznania, a jego pisma traktowano tak podejrzliwie, że ich fragmenty bywały potępiane jako heretyckie, chociaż on sam – jak zapewnia kard. Newman – „nie popełnił żadnej herezji”[3].

Jednym z pism Teodoreta, które zwróciło moją uwagę, jest książka w wdzięcznym tytule: „Heareticarum fabularum compendium”. Co prawda zgodnie z zamysłem Autora taki tytuł przysługuje tylko pierwszej części dzieła, ale najwidoczniej jego urok sprawił, że przylgnął on do całości pisma. Pismo, o którym mowa, składa się bowiem z dwóch części. Pierwsza zawierająca cztery księgi i jest to właśnie „Streszczenie heretyckich wymysłów”, czyli kolejne omówienie herezji pojawiających się od początku istnienia Kościoła do czasów współczesnych Autorowi: od Szymona Maga po Eutychesa. Natomiast druga część książki przedstawia ortodoksyjną naukę Kościoła i stanowi coś w rodzaju starożytnego katechizmu. Teodoret zatytułował ją „streszczenie boskich dogmatów” i wychodząc od tematu „Początek i Ojciec”, przez zagadnienia: „Syn”, „Duch Święty i boskie imiona”, „Stworzenia”, „Materia”, „Eony” i tak dalej, krok po kroku próbuje przedstawić całość poprawnej kościelnej nauki. Całe dzieło zatytułował: „Poznanie fałszu i prawdy”, ale i tak – jak już wspomniałem – w literaturze stosuje się do całego dzieła łaciński tytuł pierwszej części: Haereticarum fabularum compendium. Na podstawie tego dzieła chciałbym w moim komunikacie przedstawić antropologię Teodoreta z Cyru, którą teolog prezentuje jako prawdziwą doktrynę Kościoła.

Dziewiąty rozdział drugiej części księgi biskupa Cyru zatytułowany został „Człowiek” i zawiera systematyczne przedstawienie zagadnienia, którym się zajmujemy. Teodoret rozpoczyna wykład kościelnej nauki o człowieku w następujący sposób:

Twierdzimy, że człowiek został stworzony nie przez jakichś aniołów (jak mówią wymysły Bazylidesa i Cerynta), nie przez Jaldabaotha (jak twierdzi głupota setian) i nie przez Saklę (jak utrzymuje szaleństwo Manesa), lecz przez boską i najświętszą Trójcę, która wszystko zbudowała.

Nie jest to oczywiście bardzo odkrywcze ze strony Teodoreta, że przypomina o fakcie utworzenia człowieka przez boską i najświętszą Trójcę, ale warto zwrócić uwagę na cały czas ważne miejsce gnozy będącej kontekstem polemicznym budowania ortodoksyjnej nauki. Jeszcze w V wieki trzeba przypominać chrześcijanom, że człowieka stworzył bezpośrednio Bóg.

Argumentując tę tezę cytatami z Pisma, Teodoret przywołuje Księgę Rodzaju: „Usłyszeliśmy bowiem, jak boskie Pismo mówi, że Bóg wszechświata powiedział: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo”[4] – jest to wskazanie na zaangażowanie Trójcy w stworzenie człowieka – oraz Księgę Psalmów, w której Dawid mówi: „Twoje ręce mnie uczyniły i mnie ukształtowały; bądź przy mnie i nauczę się Twoich przykazań”[5]. Interpretując ten drugi fragment biskup przypomina, że „ręce Boga rozumiemy nie jako jakieś cielesne członki, ale jako Jego stwórczą moc”.

Dalsza część wykładu zawiera egzegezę fragmentu Księgi Rodzaju o lepieniu człowieka z gliny. Teodoret oddala w niej gnostyckie rozumienie tekstu wysuwające na jego podstawie twierdzenia dotyczące natury Boga i wyprowadza ze świętego tekstu tylko jeden wniosek: „o innych bytach mówi Pismo, że Bóg wszechświata uczynił je słowem, natomiast człowieka ulepił rękoma, co rozumiemy nie jako lepienie ciała, ale jako lepszy sposób działania wobec tego dzieła”. Innymi słowy Teodoret uważa, że w całym tym opisie stworzenia człowieka chodzi w sumie tylko o stwierdzenie, że w tworzenie nas Bóg zaangażował się bardziej niż w tworzenie innych bytów. Równocześnie oddala przedziwne spekulacje gnostyckie związane z biblijnym opisem stworzenia człowieka.

Co ciekawe, przy okazji egzegezy Księgi Rodzaju Teodoret zdradza dużą fascynację cielesnością człowieka. Wyjaśnia, że pierwszego człowieka Bóg utworzył z gliny przy pomocy tych samych procesów, przez które obecnie człowiek tworzony jest w łonie kobiety, i opisuje dość szczegółowo cielesne elementy natury ludzkiej:

Jak obecnie embrion tworzy się w łonie, ponieważ Bóg tego chce, i natura idzie za zasadami ustanowionymi przez Niego od początku, tak wtedy, ponieważ On chciał, ludzkie ciało zostało wyprowadzone z ziemi i błoto stało się ciałem, krwią, skórą, tłuszczem, ścięgnami, żyłami, tętnicami, mózgiem, szpikiem, systemem kostnym, powiekami, światłem oczu, krągłymi kanalikami uszu, odczuwaniem zapachów, logicznym narzędziem ust, w którym zęby zaspokajają głód jelit, język naśladuje pałeczkę dyrygenta, a umysł prawicę muzyka.

Teodoret mocno sprzeciwia się gnostyckiej niechęci do ciała i zdaje się uważać, że obrzydzenie, które mogą budzić procesy fizjologiczne w nim zachodzące, skłoniło gnostyków do twierdzenia, że to nie Bóg je ukształtował, ale jakiś demiurg. Gnostycy nie mogli pojąć, że doskonały Bóg mógłby się babrać ludzkim ciałem. (Nawiasem mówiąc, nie lekceważyłbym tego wstrętu przed fizjologią człowieka, skoro w Te Deum Laudamus śpiewamy o wcielającym się Chrystusie: „non horruisti Virginis uterum”; tłumaczymy to na język polski dość delikatnie – „nie wahałeś się wstąpić w łono”, „nie wzgardziłeś Panny łonem”, ale tekst łaciński jest ostrzejszy. Według gnostyków Bóg jednak brzydził się ukształtować człowieka.

Teodoret mocno akcentuje, że taka postawa wobec ludzkiej natury jest niechrześcijańska. Przywołuje nawet pogańskich filozofów, którzy dostrzegali i „wywyższali harmonię ludzkiego ciała, podziwiali działanie każdego członka i przyznali, że słowo pochwalne nie dorównuje mądrości architekta tego wszystkiego, którą widać w tym żyjącym organizmie. W tym są lepsi od znienawidzonych heretyków (…) – i kończy wykład na temat stworzenia człowieka bezpośrednio przez Boga słowami: „My natomiast zostaliśmy nauczeni wielbić Go hymnem za wszystko, nie tylko za to, co wydaje się miłe, ale także za to, co uważane jest za przykre”.

W dalszej części paragrafu mówiącego o człowieku Teodoret pisze o ludzkim ciele, że ukształtowane zostało z czterech elementów: „Posiada bowiem od ognia ciepłotę, od powietrza chód, suchość od ziemi i z wody wilgoć” i przechodzi do opowiadania o ludzkiej duszy. I to jest jeden z ciekawszych fragmentów pisma Teodoreta.

Biskup Cyru pisze, że dusza ludzka jest „prosta, logiczna i nieśmiertelna, ale nie istnieje przed ciałem”. Oddala poglądy o preegzystencji dusz przywołując imiona Pitagorasa, Platona, Plotyna, ale broni przez szkołą Arystotelesa twierdzenia o jej nieśmiertelności a także polemizuje z lekarzami, którzy za duszę uważają tylko dobry stan ciała. Znowu przy tej okazji wchodzi w mało duchową medytację nad człowiekiem. Czytamy:

Jak konie, które okuleją lub urodziły się powolne a mimo to, zostały zaprzęgnięte do wozów, przynoszą wstyd ich jeźdźcom, tak samo jakieś cielesne doznania nie oznaczają, że to dusza w ten właśnie sposób przejawia działanie tego, co logiczne. Lecz kiedy cierpienie pojawia się w języku, zablokowane jest słowo, natomiast zdolność widzenia obecna w oczach nie ustępuje z powodu tego członka. Jeśli choroba obejmuje błony, to zły stan wilgoci i suchości uszkadza mózg, który otoczony nimi zewsząd nie przyjmuje działania duszy, lecz przypomina kogoś zanurzonego w wodzie – jak to się dzieje czasem – kto macha rękami, nogami i innymi członkami ciała. A zatem istotą duszy nie jest dobry stan ciała, ale w dobrym stanie ciała istota duszy ukazuje własną mądrość.

Przytoczyłem dość obszerny fragment, żeby zwrócić uwagę na wręcz anatomiczny związek duszy z ciałem w wypowiedziach Teodoreta.

Na koniec Teodoret z Cyru raz jeszcze występuje przeciw preegzystencji dusz i podkreśla, że: „Kościół przekonany boskimi słowami mówi, że dusza została stworzona razem z ciałem, nie ma za początek stworzenia nasion materii, ale powstała wolą twórcy po tym, jak ulepione zostało ciało. Przecież boski Mojżesz najpierw powiedział, że zostało utworzone ciało Adama, i dopiero potem, że Bóg zaszczepił duszę. „Wziął bowiem Bóg glinę z ziemi, ulepił człowieka i zaszczepił w oblicze Jego tchnienie życia i stał się człowiek duszą żyjącą”[6]. Argumentem za późniejszym pojawieniem się duszy są także dla Teodoreta dwa cytaty z Pisma: przepis z Księgi Wyjścia (Wj 21,22-23) o innej karze wymierzonej za uderzenie brzemiennej, gdy płód jest już w pełni ukształtowany, a innej, gdy jeszcze nie jest w pełni ukształtowany, oraz fragment z Księgi Hioba 10,9-13 opisujący powstanie człowieka. Ciekawie natomiast brzmi przesłanka antropologiczna, która prowadzi Teodoreta do podkreślania późniejszego powstania duszy ludzkiej niż ciała. Biskup Cyru pisze: „Bóg uhonorował ciało przywilejem starszeństwa w czasie, wprowadzając równość. Ponieważ bowiem duszę uczynił nieśmiertelną, a ciało śmiertelne, wypłacił ciału zadatek czasu, aby dusza nie wynosiła się ponad nie, gdyby miała przewagę zarówno co do natury, jak i co do czasu”.

Podsumowując. Antropologia Teodoreta z Cyru przekazana syntetycznie w jego Haereticarum fabularum compendium kładzie akcent na dwie sprawy

– podkreśla bezpośrednie utworzenie człowieka przez Trójcę Świętą stając w opozycji do poglądów gnostyckich

– oraz próbuje wprowadzić równowagę między cielesność i duchowość człowieka poprzez mocne docenienie harmonii i wartości ludzkiego ciała i jego czasowego pierwszeństwa przed duszą

ks. dr Przemysław M. Szewczyk

Więcej o Teodorecie z Cyru

________________________________

[1] Por. J.H.Newman, Historical Sketches, t. 2, Trials of Theodoret.

[2] Tamże.

[3] tamże.

[4] Rdz 1,26.

[5] Ps 119(118),73.

[6] Rdz 2,7.

Dodaj Komentarz

Pierwsza multimedialna publikacja patrystyczna

Kinoteka Patrystyczna

Myśl Ojców na dziś

Ja bowiem wiem i wierzę, że nawet po swoim zmartwychwstaniu Jezus był w ciele. A kiedy przyszedł do Piotra z towarzyszami, powiedział do nich: „Weźcie, dotknijcie mnie i zobaczcie, że nie jestem bezcielesnym demonem”. I natychmiast dotknęli Go i uwierzyli, trzymając się mocno Jego ciała i ducha. Dlatego też śmiercią wzgardzili i okazali się ponad śmierć wyżsi.
Ignacy z Antiochii, List do Smyrneńczyków, II wiek po Chr.

Słowniczek

Ojcowie Kościoła (łac.) – pisarze i teologowie we wczesnym chrześcijaństwie, w epoce bezpośrednio po czasach apostolskich, których datą graniczną jest śmierć ostatniego Apostoła. Pierwszymi Ojcami Kościoła byli Ojcowie Apostolscy (Patres apostolici), nazwani tak ze względu na to, iż uczestniczyli jeszcze w Kościele, któremu przewodzili Apostołowie lub pisali pod bezpośrednim wpływem życia Kościoła czasów apostolskich. Okres ojców trwał aż do VIII wieku. Doktryna starożytnych i wczesnośredniowiecznych ojców Kościoła, a także dział teologii zajmujący się ich nauczaniem, nazywa się patrystyką.

Patrystyka (łac. patristica, od (łac.) patres, gr. πατήρ) – nauka zajmująca się twórczością i życiem Ojców Kościoła i pisarzy starochrześcijańskich oraz epoką, w której żyli. Patrystyka może być działem historii albo teologii. Jako nauka teologiczna jest ściśle powiązana z dogmatyką (a konkretnie z historią dogmatów).

Patrologia (gr. patres + logos) – nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku.