Akta męczeństwa Marcelego z Tangeru

1. W miejscowości Tanger[1], gdy funkcję cesarskiego prokuratora pełnił naczelnik[2] Fortunat, nadszedł dzień urodzin Cesarza.  Tam, gdy wszyscy podczas zgromadzenia ucztowali i składali ofiary, pewien Marceli, jeden z setników legionu Trajana, odrzucając tego rodzaju przyjęcie jako bezbożne, rzucił swój wojskowy pas przed godło legionu, które tam było ustawione, i jasnym głosem zaświadczył mówiąc: „walczę dla Jezusa Chrystusa, wiecznego Króla”. Odrzucił następnie pręt winny[3] i broń i dodał: „Odtąd przestaję walczyć dla waszych Cesarzy i potępiam kult waszych drewnianych i kamiennych bogów, które są głuchymi i niemymi wizerunkami. Jeśli to jest warunkiem służby wojskowej, że domaga się od nas składania ofiar bogom i Cesarzom, to ja odrzucam pręt winny i żołnierski pas, wyrzekam się godła i odmawiam służby wojskowej.

2. Zaskoczeni byli żołnierze, gdy to usłyszeli. Zatrzymali go i przesłali wiadomość do naczelnika legionu Anastazego Fortunata. Ten rozkazał, żeby wtrącić go do więzienia. Po zakończeniu obchodów zajął miejsce na radzie i nakazał przyprowadzić setnika Marcelego. Po przyprowadzeniu Marcelego, byłego setnika Astazjańskiego naczelnik Anastazy Fortunat powiedział do niego: „Co ty sobie myślisz, że wbrew dyscyplinie wojskowej odpinasz swój pas i odrzucasz pręt winny i balteum[4]?”. Marceli odpowiedział: „Już dwanaście dni przed kalendami sierpnia (19 lipca), pod godłem tego legionu, kiedy obchodziliście święto ku czci Cesarza, publicznie i jasnym głosem odpowiedziałem, że jestem chrześcijaninem i że nie mogę pełnić innej służby wojskowej, jak tylko dla Jezusa Chrystusa, Syna Boga Ojca wszechmogącego”. Naczelnik Anastazy Fortunat powiedział: „Nie mogę ukrywać twojej bezmyślności i dlatego doniosę o tym do Cesarzy i Cezara. Ty zaś cały i zdrowy przeniesiesz na mojego pana Aureliusza Agrikolana, który pełni funkcję zastępcy prefektów straży przybocznej cesarza, dochody rolne związane z twoim urzędem.

3. Trzy dni przed kalendami listopada (29 października), w Tangerze  po wprowadzeniu Marcelego, byłego setnika Astazjańskiego, wypowiedziano urzędowe: „Naczelnik Fortunat przekazuje pod twoją władzę Marcelego, byłego setnika. Jest także list przez niego napisany, który, jeśli każesz, przeczytam”. Agrikolanus powiedział: „Niech będzie odczytany”. Urzędowo zostało stwierdzone: „Tobie, panie, Fortunat… i tak dalej… Ten żołnierz, po odrzuceniu wojskowego pasa stwierdził, że jest chrześcijaninem wobec całego ludu i wypowiedział wiele bluźnierstw na bogów i na Cezara. Dlatego skierowaliśmy go do Ciebie, aby to, co Wasza Jasność zdecyduje wobec niego, zostało zrealizowane”.

4. Gdy odczytano list, Agrikolanus rzekł: „Powiedziałeś to, co jest w dokumentach naczelnika?”. Marecli odpowiedział” „Powiedziałem”. Agrikonalus rzekł: „Walczyłeś jako przełożony centurii?”. Mareceli odpowiedział: „Walczyłem”. Agrikonalus rzekł: „Co za szaleństwo cię uniosło, że odrzuciłeś znaki służby i wypowiedziałeś takie słowa?”. Mareli odpowiedział: „Nie ma żadnego szaleństwa w tych, którzy boją się Pana”. Agrikolanus rzekł: „Wszystko to powiedziałeś, co zawierają dokumenty naczelnika?”. Marceli odpowiedział: „Powiedziałem”. Agrikonalus rzekł: „Odrzuciłeś broń?”. Marceli odpowiedział: „Odrzucilem. Nie wypadało bowiem, żeby chrześcijanin pełnił służbę wojskową na rzecz przykrych spraw świata, skoro walczy dla Chrystusa Pana”.

5. Agrikolanus rzekł: „Tak się mają sprawy Marcelego, że winny być ukarane zgodnie z dyscypliną”. I wydał taki wyrok: Marceli, który walczył jako przełożony centurii i który publicznie porzucił służbę wojskową, powiedział, że splamił się tym czynem.  Ponadto zeznał, że wypowiedział inne słowa pełne obłędu, które zawierają dokumenty namiestnika. Należy go ukarać mieczem”. Gdy był prowadzony na miejsce wymierzenia kary, powiedział do Agrikolanusa: „Niech Bóg ci błogosławi”. W taki sposób bowiem wypada schodzić z tego świata męczennikowi. I gdy to powiedział, ścięto mu głowę i umarł za imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.

tłum. ks. dr Przemysław Marek Szewczyk

źródło: Acta Sancti Marcelli Centurionis et Martyris, w: Acta Martyrum, T. Ruinart, Veronae 1731, s.265-267



[1] Łac. Tinger. Tanger jest miejscowością leżącą w Afryce, od I wieku przed Chrystusem znajdował się pod panowaniem rzymskim w prowincji Mauretania (dzisiejsze Maroko).

[2] Łac. praeses, praesidis – przełożony, naczelnik.

[3] Łac. vitis oznacza rodzaj laski, której setnik używał do wymierzania kar żołnierzom.

[4] łac. balteum (wyraz pochodzenia etruskiego) – szeroki, skórzany pas żołnierski stanowiący element uzbrojenia ochronnego lub pendent do noszenia miecza.

Jedna myśl na temat “Akta męczeństwa Marcelego z Tangeru

  • 14 czerwca 2013 o 22:20
    Permalink

    A czy poza tym aktem męczeństwa wiemy coś więcej o Marcelim ?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *